Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 14 kwietnia. Imieniny: Bernarda, Martyny, Waleriana
26/03/2022 - 17:30

Sądeczanie też byli na spotkaniu z prezydentem USA Joe Bidenem w Warszawie

Również Sądeczanie uczestniczyli w spotkaniu z prezydentem USA Josephem Bidenem na Zamku Królewskim w Warszawie. Na dziedziniec zaproszeni zostali dziennikarze i najważniejsi ludzie w Polsce.


W spotkaniu z prezydentem USA Joe Bidenem na Zamku Królewskim w Warszawie sposród znanych Sądeczan będzie uczestniczył przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego Zygmunt Berdychowski i - jak zdołaliśmy dostrzec - również Arkadiusz Mularczyk, wiceprzewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy

Wizyta amerykańskiego prezydenta to ważne wydarzenie nie tylko dla Polski, ale i Europy. Spodziewamy się dziś ważnych słów i odważnych deklaracji, na miarę tego, co w 1963 roku John Kennedy powiedział w Berlinie, słynnymi słowami "Jestem berlińczykiem" sygnalizując Rosjanom, że atak na Berlin to atak na Stany Zjednoczone Ameryki.

Joe Biden w drugim dniu swej wizyty w Polsce rozmawiał już z prezydentem Andrzejem Dudą, w towarzystwie premiera Mateusza Morawieckiego i prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego odwiedził też Stadion Narodowy, zamieniony w ogromny punkt pomocy dla ukraińskich uchodźców.

Przed godziną osiemnastą spodziewane jest przemówienie, które na żywo obejrzy około czterystu osób. W tej liczbie najwięcej jest dziennikarzy, z ponad stu ekipami najważniejszych stacji telewizyjnych całego świata włącznie.

Żeby dostać się na spotkanie trzeba było wpierw znaleźć się na liście zaproszonych, potem na zimnym wietrze (w Warszawie jest może z 10 stopni) odstać swoje w uformowanej już o godzinie 15 długiej kolejce po identyfikatory i kolejnej, długiej na jakieś 300 metrów, przed pilnie strzeżonym wejściem.

Co powiedział prezydent USA? Czy i za jego prezydentury Ameryka znów okazała się wielka? Słyszeliśmy chyba wszyscy. Biden nie zadeklarował nic nowego dla Polski, ale mocnym, zdecydowanym głosem zaczął od cytatu z Jana Pawła II. - Nie lękajcie się - mówił, zapewniając również, że USA nie pozwolą nikomu bezkarnie zaatakować choćby piędzi ziemi kraju należącego do NATO. - Nie wątpcie, nie bójcie się, nie rezygnujcie - apelował. Przypomniał, że demokracja zawsze zwycięży autorytarny system, bo jest oparta na wspólnocie wolnych ludzi.

Biden - który podczas wizyty wielokrotnie dziękował Polakom za tak ogromne zaangażowanie w pomoc uchodźcom - stwierdził, że Rosja chce zniszczyć pokój w Europie, ale trafiła na twardą reakcję całej wspólnoty, wzmagającej sankcje, które kraj Putina odczuwa coraz mocniej, a w Europie jest juz sto tysięcy amerykańskich żołnierzy. Jak mówił, wojna na Ukrainie już jest porażką strategiczną Rosji.

Prezydent USA zwrócił sie też bezpośrednio do Rosjan, pytając ich, dlaczego, mimo pamięci o dramacie drugiej wojny światowej, o ludzkich tragediach podczas oblężenia Leningradu przez Niemców, robią dziś to samo Ukraińcom. Do Ukraińców powiedział: twardo stoimy za wami! Kropka. 

- To była dla Polski bardzo ważna, symboliczna wizyta - ocenia Zygmunt Berdychowski. - Taka, która wzmacnia prestiż na arenie międzynaroidowej. Nie usłyszeliśmy jednak tego, czego oczekiwaliśmy, czyli jasnej deklaracji o utworzeniu w Polsce stałych baz amerykańskiej armii, nie usłyszeliśmy, że amerykańska obecność w Paolsce zostanie rozszerzona, ani tego, że przyspieszone zostaną dostawy najnowoczesniejszego wyposażenia, zamówionego juz w Stanach Zjednoczonych. Te deklaracje nie padły, jednak w wymiarze symboliki było to wydarzenie wyjątkowe, gdy prezydent Stanów Zjedoczonych Ameryki tuż po szczycie NATO i rady Europejskiej przylatuje nie do Paryża czy Berlina, ale do Rzeszowa i Warszawy.

- Wizyta następuje podczas wojny na Ukrainie, gdy rola Polski w Europie istotnie wzrasta - dodaje Berdychowski. - Dlatego, że jesteśmy komunikacyjnym hubem dla zaopatrzenie Ukrainy w broń, dlatego, ponieważ przyjęliśmy tak wielu uchodźców, że stworzyliśmy walczącym Ukraińcom optymalne warunki do zmagania się z nieprzyjacielem. Polska nie jest już krajem, na który można narzekać, który można strofować, któremu można udzielać różnych nauk. Gdyby nie postawa Polaków i polskiego rządu wobec wojny, nie bylibyśmy świadkami tej wizyty. Zawdzięczamy ją wieć sobie, temu, co sami uczyniliśmy na przestrzeni ostatniego miesiąca.

- Od bardzo dawna ostrzegaliśmy naszych partnerów w Europie, że jednostronny model budowy relacji z Rosją do niczego dobrego nie doprowadzi - mówi Zygmunt Berdychowski. - Przede wszystkim z tego powodu oponia publiczna w wielu krajach Zachodu naturalnie sympatyzyje z Polską i Polakami. Ten cud związany z przyjmowaniem uchodźców muzą tez zauważać politycy. Przyjęliśmy dwa miliony uchodźców w naszych domach na razie bez żadnej pomocy Unii Europejskiej. Wszystkie obietnice, jakie słyszymy, może zrealizują się w przyszłości, ale my już przyjęliśmy Ukraińców w domach, przygotowaliśmy szkoły, wdrożyliśmy program 300+, 500+, nadajemy Pesele. To daje nam unikalną pozycję w Europie.

- Agresja na Ukrainę pokazała też, jak słaba jest dzis Rosja. Mówił o tym już podczas wizyty w Kijowie Jarosław Kaczyński - przypomina przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego. - Dlatego trzeba robić wszystko, by wykorzystać ten wyjątkowy moment słabości. Gdybyśmy z tego nie skorzystali, byłaby to zbrodnia. - Dlatego z jednej strony trzeba prowadzić rozmowy o zawieszeniu broni, misji pokojowej, element umiędzynarodowienia tej wojny. To moment, w którym my, Polacy, powinniśmy wskazać Europie co należy zrobić. A naszym największym sojusznikiem jest opinia publiczna w Europie. Nie politycy. Dlatego też - poruszając się w obszarze sybmboli - wizyta prezydenta Joe Bidena była tak ważna. ([email protected]) Fot. ZB

Spotkanie na Zamku Królewskim w Warszawie z Joe Bidenem, prezydentem USA [ZDJĘCIA]




Zygmunt Berdychowski uległ naszym namowom i przesłał do "Sądeczanina" kilka zdjęć przed spotkaniem z Joe Bidenem na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Warszawie:






Dziękujemy za przesłanie błędu