Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 20 września. Imieniny: Eustachego, Faustyny, Renaty
02/08/2019 - 17:10

Rytro: to droga, ale przez mękę. Kiedy Cyrla doczeka się cywilizowanego dojazdu?

Przeciętny mieszczuch sapie tu już po 15 minutach wspinaczki. Ale mieszkańcom położonego kilkaset metrów nad poziomem morza przysiółka Cyrla w gminie Rytro bardziej niż stromizny - do których nawykli z dziada pradziada - dają w kość dziury i nierówności w nawierzchni. Czy gmina będzie miała możliwość im pomóc?

Piszemy celowo – miała możliwość – bo dojazd na Cyrlę wcale nie należy do gminy Rytro tylko do Lasów Państwowych i już od wielu lat toczy się urzędowa batalia między obiema instytucjami. Bo gmina choć chce, to nijak inwestować tu nie może (uniemożliwia to ustawa od dyscyplinie finansów publicznych) a lasy, które inwestować nie mają zamiaru, drogi oddać władzom Rytra nie chcą.

Zastanawiacie się pewnie skąd nie najbogatsze Rytro weźmie pieniądze na tak wymagającą inwestycję? Gdyby gmina dostała akt własności drogi, mogłaby sięgnąć po wsparcie z pieniędzy rządowych albo nawet unijnych.

O batalii wiedzą wszyscy, podobnie jak o tym, jak trudno maleńkiej, niezbyt zamożnej gminie zmierzyć się z wielką instytucją państwową jaką są Lasy Państwowe. To jak potyczka Dawida z Goliatem. Tyle, że cierpliwość miejscowych się wyczerpuje. Po ostatnich wyjątkowo silnych ulewach droga wygląda gorzej niż zazwyczaj, ale najgorsze jest to, że wystają z niej naruszone elementy odwodnienia, czyli metalowe korytka biegnące w poprzek drogi. Kilka jest już zupełnie poza drogą, leżą na zboczach, jedno – jeszcze w korpusie traktu - mocno wystaje wygięte ostro do góry tak, że tylko patrzeć aż zamieni się w ruszt dla jakiegoś rowerzysty czy nieostrożnego turysty albo doprowadzi do wypadku samochodowego.

Zobacz też: Rytro: kto pobłądził na czerwonym szlaku? Wandale czy turyści?

- Na razie spawa utknęła u wojewody. Byłem też ostatnio na spotkaniu z dyrektorem Lasów Państwowych z Krakowa. Proponowano nam dzierżawę gruntu za symboliczną cenę, ale to nas nie urządza, bo jako dzierżawcy moglibyśmy tu zainwestować jedynie pieniądze z własnego budżetu, nie mielibyśmy możliwości sięgnąć na ten cel po środki z zewnątrz a na to nas po prostu nie stać, bo tu mowa o kilku kilometrach drogi – informuje o obecnej sytuacji wójt Jan Kotarba.

Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że to jedyny dojazd do Cyrli. Czy to znaczy, że ze strony Lasów Państwowych brak jest dobrej woli? Nie, wręcz przeciwnie. – To droga, którą prowadzona jest zrywka. I ta droga nie jest nawet wydzielona geodezyjnie, tu na mapie jest tylko jedna działka: las – obrazuje wójt. Tak naprawdę mieszkańcy Cyrli powinni poruszać się do swoich domów i na dół czerwonym szlakiem. Tyle, że z oczywistych przyczyn jest to całkowicie nierealne a przede wszystkim nieżyciowe. Wiedząc o tym fakcie, Nadleśnictwo Piwniczna dało ciche przyzwolenie, by miejscowi korzystali ze szlaku zrywkowego. Dlatego nie ma tu restrykcyjnego zakazu ruchu kołowego na potrzeby osiedla.

Zobacz też: Rytro: to się nazywa rekreacja! Takiego miejsca jeszcze w tej gminie nie było!

Na dziś Lasy Państwowe jednak gruntu sprzedać ani odstąpić tu nie chcą. Kotarba cały czas jednak liczy na to, że – może dzięki wojewodzie – uda się doprowadzić do konsensusu satysfakcjonującego obie strony.

A co z naprawą uszkodzonych korytek? W tym wypadku zwróciliśmy się do nadleśniczego Stanisława Michalika. Nadleśniczy zaznacza na wstępie, że ładnych kilka lat temu, jeszcze za rządów wójta Władysława Wnętrzaka, rada gminy nadała drodze statusy drogi publicznej. Gdyby przystała na propozycję dzierżawy za symboliczną złotówkę, nie byłoby teraz problemu, żeby sama zainwestowała w naprawę wodospustu (bo tak formalnie nazywa się metalowa rynienka). Potem jednak gwarantuje, że w poniedziałek, czyli 5 lipca wyśle tam swoich pracowników, by wodospust naprawili.

Gdy to się nie uda – bo jest z metalu, który nie poddaje się obróbce ręcznej – miejsce to zabezpieczone zostanie inaczej. Bo dla Michalika – mimo formalnych perturbacji między gminą a Lasami Państwowymi – najważniejsze jest bezpieczeństwo użytkowników. – My z tej drogi na własny użytek korzystamy sporadycznie, ale gdy zwali się tu drzewo, albo podzieje się coś podobnego, co może stanowić zagrożenie, zawsze reagujemy.

ES [email protected] Fot.: ES

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu