Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 13 czerwca. Imieniny: Antoniego, Gracji, Lucjana
26/05/2024 - 21:15

Rosyjska ruletka – scenariusze dla Federacji Rosyjskiej po wojnie

Choć wojna w Ukrainie wciąż trwa i perspektywy jej zakończenia wydają się dalekie to należy zastanawiać się co może stać się, gdy zostanie zakończona. Poniżej przedstawię możliwe scenariusze, związane z nimi ryzyka oraz szanse dla Polski. Rosja, czy tego chcemy czy nie, pozostanie ważnym graczem na świecie, a szczególnie w naszym regionie.

Należy więc przygotować się na wszystkie ewentualności i wiedzieć co może czekać Polskę i Europę po wojnie.

Scenariusz 1 – rozpad
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że rozpad Rosji byłby dla świata zachodu wielkim sukcesem. W końcu kraj, który przez ostatnie 80 lat stanowił egzystencjalne zagrożenia dla demokratycznego świata przestałby istnieć. Wizja ta jest z polskiej perspektywy o tyle kusząca, że jako Polacy wiele wycierpieliśmy ze strony następcy Związku Radzieckiego i taki scenariusz na pewno zaspokoił by naszą potrzebę uzyskania dziejowej sprawiedliwości.

Mimo to wydaje się, że rozpad Rosji jest scenariuszem równie nieprawdopodobnym co niepożądanym z perspektywy Europy. Po pierwsze, aby doszło do rozpadu Rosja musiałaby naprawdę przegrać wojnę z Ukrainą – np. stracić Krym lub zaaneksowane Republiki Doniecka i Ługańska. Na taki scenariusz wojenny się nie zapowiada. Mimo uruchomienia pomocy dla Ukrainy ze Stanów Zjednoczonych o wartości ok. 61 miliardów dolarów, sytuacja na froncie jest rozpaczliwa.

Pieniądze te pozwolą raczej na zatrzymanie ofensywy Rosjan niż na przeprowadzenie udanej kontrofensywy. Jeśli jednak założymy, że przełamanie sił Putina jest możliwe to otwiera się droga do wewnętrznej implozji w Federacji Rosyjskiej – w związku z zawodem oraz utratą wiary w przywództwo Władimira Putina. Ogniska oporu mogłyby stanowić odmienne etnicznie republiki np. Czeczenia lub silne ośrodki miejskie jak Petersburg.

W tej chaotycznej sytuacji zaistniałoby ryzyko grożące bezpieczeństwu całego świata – broń jądrowa, jaką posiada Federacja Rosyjska, trafiłaby do wielu walczących między sobą podmiotów, które mogłyby być w stanie ją wykorzystać. Ponadto w warunkach wojny domowej kilka głowic nuklearnych mogłoby się po prostu „zgubić” czego świadkami byliśmy już w latach 90-tych.

Szacunki mówią o ponad 5500 głowic z czego 1700 jest gotowych do uderzenia w każdej chwili. Przy tych ilościach broni wszystko jest możliwe, a użycie nawet części z nich groziło by zagładą ludzkości jaką znamy. Tak więc podsumowując, mimo zrozumiałych antypatii powinniśmy zabiegać o „spokojniejszą” przegraną Rosji.

Scenariusz 2 – Nihil Novi
„Dwa buty tworzą parę” to rosyjskie powiedzenie pozwoli zrozumieć zależności między władzą a rosyjskim ludem. Od swojego zarania Rosja, a wcześniej Moskwa była rządzona przez silnych, nieznoszących sprzeciwu przywódców. Najpierw pod rządami Mongołów, później za czasów carskiego terroru, a w końcu w okropnych realiach ciągłej inwigilacji i totalitaryzmu Związku Radzieckiego ludzie nauczyli się przez pokolenia godzić swoje życie z otaczającą ich rzeczywistością.

Podobne zjawiska zachodziły w kręgach władzy, gdzie większe znaczenie mają „pałacowe” koterie niż zadowolenie (lub jego brak) obywateli. Wszelkie dywagacje dotyczące generalnego strajku czy buntu w Rosji należy odrzucić ze względu na dekompozycję wspólnoty oraz skuteczność propagandy, które są zasługą putinowskiego reżimu. Wiodącym wśród Rosjan jest przekonanie, że do polityki lepiej jest się nie mieszać, a już na pewno nie w opozycji do trzymających władzę.

Jeśli wobec braku sukcesów na Ukrainie Władimir Putin straci władzę, to nie stanie się to ze względu na frustrację społeczeństwa, ale zorganizowany bunt pałacowy. Mogą go dokonać różne grupy ludzi będących blisko Kremla i samego prezydenta. Ważną rolę mogą odegrać „silowiki” czyli przywódcy resortów siłowych – generałowie armii, komendanci policji – to oni mają pod swoim przywództwem tysiące uzbrojonych mężczyzn, których lojalność do dobrze płacącego wodza może być silniejsza niż patriotyzm i szacunek do skompromitowanego prezydenta.

Kolejną grupą są koledzy po fachu Putina, czyli służby specjalne. Ocena jak duży wpływ odgrywają na rosyjską politykę jest ciężki, ale wiemy, że jako zaufani prezydenta mają oni pierwszorzędne znaczenie. Możliwe, że któryś z przywódców grupy zdecyduje się wykorzystać dostępne mu informacje i jednostki, by wobec słabości „wierchuszki”, samemu sięgnąć po władzę.

Ostatnią z grup są oligarchowie, którzy dzięki właściwie nieograniczonym środkom byliby w stanie wykupić „usługi”, którejkolwiek z poprzednich grup i dzięki swoim wpływom oraz przewadze finansowej uzyskać wiodącą pozycję w Rosji.

„Umarł król, niech żyje król!”
Co taka zmiana oznaczałaby dla ludzi spoza elity rosyjskiej władzy? Prawdopodobnie niewiele. Nowy przywódca Rosji wciąż musiałby być silnym mężczyzną, który stara się zachować balans pomiędzy grupami interesów.

Musiałby poradzić sobie ze skutkami nieudanej wojny, sankcji. Dać ludziom na tyle dużo by byli mu wdzięczni, ale niewystarczająco by usamodzielnili się od władzy i stanowili realną społeczną siłę. Tak więc z perspektywy Polski i Europy nie zadzieje się nic nowego. Świat będzie musiał „nauczyć” się nowego przywódcy, a jeśli ten będzie mu nie na rękę, to wystarczy poczekać na kolejny z pałacowych przewrotów. (Wiktoria Durka) Fot. Openart.ai

Źródła:
https://www.theguardian.com/world/2024/apr/21/house-approves-61bn-aid-for-ukraine-what-we-know-so-far-and-what-happens-next







Dziękujemy za przesłanie błędu