Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 25 października. Imieniny: Ingi, Maurycego, Sambora
25/11/2018 - 13:00

Nowy wójt dał obietnicę lepszego życia pani Annie i jej dzieciom

Rodzina pani Anny mieszka w Starej Wsi-Wola w gminie Limanowa. Jej dzieci, by skorzystać z dojazdu szkolnym autobusem, co rano chodzą 800 metrów pod górę do miejsca, gdzie czeka bus. Przez kilka miesięcy matka nie mogła doprosić się u władz gminy utworzenia przystanku bliżej jej domu. Teraz sytuacja ma się zmienić.

Anna Górka ma czwórkę dzieci, z czego trójka jest w wieku szkolnym. By mogły dotrzeć do szkoły muszą pokonywać dystans około 800 metrów do miejsca gdzie czeka na nich bus. Droga prowadzi cały czas pod górkę, przez las. Syn pani Anny ma astmę, dla niego taki dystans w takich warunkach nie jest wskazany. Pani Anna ze względu na swój stan zdrowia i małe dziecko nie jest w stanie odprowadzać reszty swoich pociech na przystanek codziennie rano.

- Gmina wymaga ode mnie, żebym z 8-miesięcznym dzieckiem rano po godz. 6 wychodziła z domu odprowadzać moje dzieci na autobus. Nie biorą w ogóle pod uwagę mojego stanu zdrowia. My tutaj przecież na co dzień mieszkamy, tutaj jest ta jedyna droga dojazdowa do domu. Mieszkają ludzie, jeżdżą samochody, busy. Więc jaki problem ma pan z busa zjechać te 800 metrów do tej krzyżówki żeby dzieci zabrać? Pan sobie siedzi i gra na komórce a moje dzieci muszą iść pod tę górę. Rano jest ciemno, nie ma chodników, poboczy, chodzą psy, czasami też nawet wilki. Dzieci się naprawdę boją iść - usłyszeliśmy od Anny Górki.

Właściciel firmy przewozowej nie zjeżdża po dzieci, ponieważ od gminy dostał wyraźną informację, o której i gdzie ma czekać. W rozmowie z panią Anną zostało to przez kierowcę wyraźnie zaznaczone:

- Ja dzwoniłam z zapytaniem do firmy przewozowej żeby zapytać się dlaczego pan nie zjeżdża tutaj do nas na dół. Pan powiedział, że takie polecenie dostał od pana wójta i on nie będzie zjeżdżał - mówi pani Anna kilkukrotnie interweniowała w tej sprawie. Dzwoniła do gminy, do kuratorium. Pani z kuratorium przyznała jej rację, ale sytuacja nadal się nie zmieniła.

-Wysłałam też list do gminy w tej sprawie, ale do chwili obecnej został on bez żadnej odpowiedzi. Zgłosiła się też do mnie pani z opieki społecznej dlaczego nie posyłam dzieci do szkoły, wytłumaczyłam pani swoją sytuację i od tego momentu nie było żadnego kontaktu w tej sprawie ze mną, ponieważ powiedziałam pani by wszystkie zażalenia kierowała do gminy. Oni są odpowiedzialni za to, że moich dzieci nie ma w szkole - wyjaśnia sytuację mieszkanka Starej Wsi.

Pani Anna Górka kontaktowała się w tej sprawie również z Rzecznikiem Praw Dziecka, otrzymała następującą odpowiedź:

W ocenie Rzecznika Praw Dziecka realizacja prawa dziecka do nauki zaczyna się już w momencie jego wyjścia z domu do szkoły, do której powinno dotrzeć nie tylko bezpiecznie, ale i w nieuciążliwy dla niego sposób, by móc w pełni efektywnie uczestniczyć w zajęciach edukacyjnych.

Mimo starań, nie udało nam się uzyskać stanowiska w tej sprawie Władysława Pazdana, byłego wójta gminy Limanowa.

Po wyborach nowym wójtem gminy Limanowa został Jan Skrzekut. Już zapewnił panią Annę, że pierwszą sprawę jaką załatwi po objęciu stanowiska będzie zorganizowanie normalnego punktu zbiorczego dla jej dzieci. Udało się nam porozmawiać z wójtem:

- Dla mnie sytuacja jest bardzo dziwna, nie rozumiem dlaczego mój poprzednik tak obstawał przy swoim. To oczywiste, że dzieci powinny mieć  umożliwiony swobodny dojazd do szkoły. Wiem jaka jest sytuacja pani Anny i będę starał się od razu tę sprawę załatwić. Ale nie mogę obiecać, jak to wszystko potoczy się zimą, czy bus będzie w stanie zjeżdżać w dół by zabierać dzieci do szkoły. To wszystko jest zależne również od warunków atmosferycznych. O ile w lecie czy w jesieni nie ma z tym problemów, to w zimie mogą pojawić się komplikacje - dodaje.

[email protected] FOT: EK







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)