Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 15 lipca. Imieniny: Henryka, Igi, Włodzimierza
15/12/2019 - 19:50

Najpierw był alarmujący telefon, a potem prawdziwy wyścig z czasem

Był to prawdziwy wyścig z czasem. Takie dramatyczne telefony, jaki dzisiaj odebrali ratownicy z Binarowej, zawsze stawiają ich na nogi. Dosłownie liczyła się każda minuta. Pomocy potrzebował mężczyzna, który miał odgrażać się, że sobie coś zrobi.

Alarmujące wezwanie zostało odebrane około godz. 14.40.

- Otrzymaliśmy informację, że w Binarowej mężczyzna wszedł do pobliskiego potoku – mówi oficer dyżurny gorlickiej Straży Pożarnej. – Osoba ta miała mówić, że sobie coś zrobi.

Czytaj także: Nowy Sącz: dlaczego zdecydował się na tak desperacki krok?

Do miejsca, które wskazywał ktoś, kto alarmował, prosząc o pomoc pojechali strażacy z tej miejscowości oraz Gorlic, a także pozostałe służby ratownicze.

- Kiedy dotarliśmy tam okazało się, że tego człowieka już tam nie ma – dodaje dyżurny strażak.

Jak dowiedział się portal Sądeczanin.info pogotowie ratunkowe zabrało mężczyznę do szpitala. 

- Na szczęście, nie zrobił on sobie krzywdy – mówi sierż sztab. Bartosz Izdebski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

[email protected], fot. arch. Sadeczanin.info – zdjęcie ilustracyjne.







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)