Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 16 października. Imieniny: Ambrożego, Florentyny, Gawła
30/08/2019 - 16:40

Kolejne uderzenia pioruna w Tatrach. Turyści z dzieckiem w szpitalu. Fatum?

Tatry:piorun uderzył piątek w trójkę ludzi, którzy schodzili z Hali Gąsienicowej do Kuźnic. W środę piorun raził turystów w Tatrach słowackich, a ledwie tydzień temu rozegrał się dramat na Giewoncie.

W piatek 30 sierpnia w Tatrach znów doszło do porażenia turystów. Piorun - jak wynika ze wstępnych informacji, uderzył w kobietę, mężczyznę i dziecko, którzy schodzili z Hali Gąsienicowej do Kuźnic.

- Kobieta straciła przytomność, ale potem ją odzyskała. Całą trójkę przekazaliśmy pogotowiu – mówi w rozmowie z "Sądeczaninem" dyżurny ratownik TOPR.  Jakich doznali obrażeń? - Kobieta była poszkodowana w sposób widoczny. Czy mężczyzna i dziecko odnieśli jakieś obrażenia wewnętrzne, tego nie wiemy - dodaje ratownik.  

Wiadomo już, że poszkodowani to małżeństwo z 7-letnim synem. Wszyscy z otarciami trafili do szpitala w Zakopanem - podaje Radio Zet.  Jak przekazała dyrekcja szpitala, w rzeczywistości rodzina nie została bezpośrednio rażona piorunem tylko ogłuszona.  

Gwałtowna burza z licznymi wyładowaniami atmosferycznym i gradobiciem rozpętała się nad Tatrami  około godziny czternastej. Ratownicy wyruszyli na pomoc poszkodowanym pieszo, bo z powodu intensywnych opadów wywołanych oberwaniem chmury i trwającą burzą, niemożliwe było natychmiastowe użycie helikoptera.

Czytaj też Groza. Piorun poraził turystów w Tatrach [ZDJĘCIA]

Czy kolejne porażenie piorunem w Tatrach to splot tragicznych okoliczności, czy też brak odpowiedzialności turystów? Jeszcze dziś rano rozmawialiśmy o tym z ratownikiem TOPR.

- Takich tragicznych wydarzeń w kronikach ratowników i po polskiej i po słowackiej stronie jest wiele - mówił w rozmowie z "Sądeczaninem". - Od czterdziestu lat chodzę po górach i niemal codziennie obserwuję, jak ludzie zachowują się w górach.  Często wbrew logice,  zdrowemu rozsądkowi i wbrew wszelkim zasadom,  przy rozpoczynającej się burzy i widocznych jej sygnałach z daleka, zaczynają wycieczkę, albo ją kontynuują.

- W ten feralny czwartek -  mówił ratownik - kiedy doszło do porażenia piorunem turystów na Giewoncie,  miałem dyżur. Sygnały o tym, że zbliża się burza, otrzymaliśmy od turystów z gór już wcześniej. Z prywatnych źródeł wiem - te informacje pochodzą od różnych osób - że burza była widoczna od kilku godzin. Kto ma rozum w głowie, oczy i uszy na swoim miejscu i choćby jakąś minimalną wiedzę,  miał czas, żeby stamtąd uciec. Ale ludzie ignorują te zasady. Nawet kiedy na szlaku zwraca im się uwagę, to albo człowieka ofukną, albo nawet rzucą grubym słowem.

OBEJRZYJ:Lista grzechów turystów w Tatrach jest długa - rozmawiamy z prezesem sądeckiego oddziału Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego

Ratownik opowiadał, jak dwa dni temu zwrócił uwagę ojcu, który - choć w Tatrach już rozpoczynała się burza - szedł na wędrówkę ze swoją dwunastoletnią córką.  Pozostało to bez echa.W kilka godzin po tej rozmowie  znowu nad Tatrami rozszalała się burza.

Przypomnijmy, że w zeszłym tygodniu pioruny zabiły w okolicach Giewontu czterech polskich turystów - w tym dwoje dzieci. Kolejny czeski turysta zmarł od rażenia piorunem w słowackiej części Tatr. Niemal 150 rannych osób trafiło do szpitali.

[email protected] fot. ilustracyjne

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu