Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 16 grudnia. Imieniny: Albiny, Sebastiana, Zdzisławy
przewiń w dół
Data Publikacji: 
07/12/2017 - 08:00

Dziękują Bogu, że nie zabił ich wybuch gazu. Teraz próbują zebrać się do życia z gruzowiska. Katastrofa zabrała im wszystko [ZDJĘCIA]

Straciliśmy wszystko. I to jest wielkie nieszczęście. Ale dziękujemy Bogu, że żyjemy - mówi rodzina z Olszanki, która cudem uniknęła śmierci. Wybuch gazu zamienił ich dom w gruzowisko. Teraz zbierają się do normalnego życia. Siłę czerpią z ludzkiej życzliwości.

To była zwyczajna spokojna sobota. Grażyna Zielonka, razem z bratową, wzięły się za gotowanie obiadu. W pewnym momencie płomień na kuchence zaczął gasnąć. Kobiety zabrały się więc za wymianę butli z gazem.

Czytaj też Wybuch gazu zniszczył ich dom. W środku były trzy kobiety i dziecko. Dramat w Olszance

- Jezu miłosierny! Najpierw usłyszałam ten straszny huk, cały dom się zatrząsł, potem zobaczyłam dym. Wnuczkę chwyciłam na ręce i na oślep zbiegłam po schodach na dół. Wszystko było w płomieniach - mówi zrozpaczona właścicielka domu w Olszance, której dom zmiótł wybuch gazu.

- Tu w Olszance nie ma instalacji gazowej. W większości domów do kuchenek podłączone są butle z gazem. Każdy potrafi je wymienić. Z bratową robiłyśmy to nie raz, kiedy nie było w domu taty albo mojego brata. Ale tym razem coś poszło nie tak. W pewnym momencie butla zaczęła syczeć i kuchnia natychmiast wypełniła się gazem - opowiada Grażyna Zielonka.

To był odruch. Młode kobiety natychmiast zaczęły uciekać. Ledwie wybiegły przed dom, budynkiem wstrząsnęła potężna eksplozja. Zdmuchnęła je fala uderzeniowa i poczuły jak w ich ciało wbijają się odłamki, które latały jak pociski.

Czytaj też Biesiadowali w nocy we trzech. Po jednego przyszła śmierć. Makabra w Woli Kosnowej koło Łącka [ZDJĘCIA]

- Kiedy udało nam się podnieść z ziemi, zobaczyłyśmy, że eksplozja wyrwała całą ścianę budynku, a dom zamienił się w gruzowisko. Ogarnęła nas straszna trwoga. Na piętrze była mama z córeczką mojej bratowej. Pobiegłyśmy na tyły domu, gdzie było jeszcze drugie wejście.  Zaczęłyśmy biec po schodach i wtedy zobaczyłyśmy mamę, jak schodzi z małą. To były najstraszniejsze chwile grozy. Bałyśmy się, że nie żyją.

Wszyscy mówią o cudzie, bo wszystkie trzy kobiety i dziecko, wyszły ze straszliwego wybuchu praktycznie bez szwanku.

- Mamie i bratanicy nic się nie stało. Ja i bratowa dostałyśmy odłamkami.  Karetka pogotowia zabrała nas do szpitala, ale już wróciłyśmy. Rany się goją mówi Grażyna Zielonka. - Bratowa ma jeszcze kłopoty z potłuczoną miednicą i na razie nie może chodzić, ale lekarze mówią, że wszystko będzie w porządku. Teraz jakoś wszyscy próbujemy zebrać się z powrotem do życia, choć straciliśmy wszystko. Ale dziękujemy Bogu, że żyjemy.  

Czytaj też Jechali do znajomych w Krynicy. Nie dotarli. Ich auto roztrzaskało się spadając z ośnieżonej skarpy [ZDJĘCIA]

 Gruzowisko robi wstrząsające wrażenie. Wydaje się, że mury zaraz runą. W środku pozbawionego ściany budynku, widać spalone wnętrze i kuchnię, w której rozegrał się dramat. Już wiadomo. Dom nadaje się tylko do rozbiórki.

- Moi rodzice mieszkają teraz u siostry mamy. Brat z córeczka  żoną są teraz u jego teściów. Ja mieszkam u narzeczonego. Tak więc cała nasza rodzina, która do tej pory mieszkała razem została rozdzielona.

Wójt gminy Podegrodzie Małgorzata Gromala robi wszystko, żeby rodzinie pomóc i oferuje wolne służbowe mieszkanie w budynku szkoły. Zielonkowie otrzymali też losową zapomogę.

- To wszystko tylko działania doraźne. Bo rodzina została bez niczego. Z gruzowiska strażakom udało się wynieść, trochę osobistych rzeczy i trochę sprzętu. Ale właściwie całe wyposażenie domu i wszystkie meble zostały zupełnie zniszczone. Czego nie rozsadził wybuch, zalała woda podczas gaszenia pożaru - mówi Gromala.  

- Teraz najważniejsze to odbudować nasz dom, żebyśmy znowu wszyscy byli razem - mówi Grażyna Zielonka. Wszyscy w Olszance okazują nam wiele serca. Ta życzliwość pomaga nam przetrwać najtrudniejsze chwile i jakoś do siebie wrócić po tym strasznym koszmarze.

- Zaapelowaliśmy o pomoc do mieszkańców gminy i lokalnych przedsiębiorców. Odzew był bardzo szybki. Pomaga też proboszcz miejscowej parafii, który na mszy ogłosił zbiórkę. Włączają się też sąsiednie parafie - mówi wójcina Podegrodzia.

Wybuch na szczęście nie zniszczył stojącej obok domu przybudówki, stąd pomysł, żeby jak najszybciej wspólnymi siłami zaadaptować ją na mieszkanie. Na pomoc ruszyli nie tylko mieszkańcy Olszanki, ale także lokali przedsiębiorcy. Krzysztof Pióro, który ma własną firmę budowlaną daje całą ekipę remontową i wziął na siebie koordynowanie zbiórki materiałów.

Z przybudówką sobie poradzimy, ale potrzebne są materiały budowlane na nowy dom, może zgłoszą się też warsztaty samochodowe, bo wybuch mocno uszkodził stojące pod domem auta  - mówi przedsiębiorca z Olszanki. - Swoją pomoc i materiały już zaoferowało kilka firm. Mamy już glazurę, meble, lodówki, drzwi, ale najbardziej potrzebne są pieniądze. Bo mu tu najlepiej wiemy, co jest potrzebne.

Krzysztof Pióro, zadeklarował, że przybudówka, która rodzinie Zielonków posłuży teraz za dom, będzie gotowa jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia.

- Tak obiecałem. Z pomocą innych firm i mieszkańców Olszanki damy rade.

Tym wszystkim, którzy chcieliby pomóc, podajemy numer konta.

PL 44 8805 0009 0000 3421 2000 0010

Kod SWIFT Banku: POLU PLPR

Ochotnicza Straż Pożarna

Olszanka    33-386 Podegrodzie

[email protected] Fot. J.M

Wybuch gazu w domu w Olszance koło Podegrodzia

Do tragedii doszło w południe w sobotę. Dom najprawdopodobniej nadaje się już tylko do rozbiórki





Komentarze Facebook

Miesięcznik Sądeczanin sierpień 2017