Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 11 kwietnia. Imieniny: Filipa, Izoldy, Leona
28/02/2021 - 14:30

Trwa dramatyczna walka o życie pana Jana. Czasu jest coraz mniej [FILM]

Pan Jan z Żegiestowa walczy o życie! Śmiertelny nowotwór rozdzielił kochającą się rodzinę, rzucił ukochanego męża i tatę na arenę walki, którą jest oddział onkologii... Na naszych oczach trwa walka na śmierć i życie. Bez waszej pomocy tej walki nie uda się wygrać.

Czasu jest coraz mniej, a brakuje jeszcze nieco ponad 400 tysięcy złotych. Tyle właśnie potrzeba, aby uratować życie pana Jana Fiedora, który cierpi na ciężką chorobę nowotworową. Jedyną nadzieją dla niego jest kosztowna terapia, która niestety nie jest refundowana. Kosztuje milion trzysta pięćdziesiąt tysięcy złotych.

Zobacz też Pan Jan choruje na nowotwór. Córki walczą o jego życie

Choroba dała o sobie znać w 2019 roku. Pana Jana Fiedora zaczęły boleć nogi. Nie skarżył się jednak, nie dał po sobie znać́, że coś jest nie tak. Taki ma charakter – zawsze uśmiechnięty, pogodny. Pociesza, gdy ktoś́ ma zły dzień́, zaraża optymizmem i pozytywnym myśleniem. Nie chciał martwić swoich bliskich. Niestety ból z każdym dniem nasilał się. Na początku lekarze myśleli, że to rwa kulszowa. Niestety po serii badań wykryli u pana Jana chłoniaka złośliwego.

- Tata kochał jeździć na nartach. Był zawsze bardzo aktywny. Wspierał nas w naszych pasjach. Kibicował mi podczas egzaminów do szkoły muzycznej, nie przegapił żadnego konkursu. Siostrę wspierał w miłości do jazdy konnej, opłacał lekcje, sprzęt. Dzięki niemu realizowaliśmy swoje marzenia podróżnicze. Tata zawsze powtarzał, że jeszcze ma czas na podróże i że na starość jeszcze coś zobaczy. Nikt z nas nie przypuszczał, że te plany mogą się nie ziścić, bo w życie naszej rodziny wkroczy nieproszony gość – nowotwór – mówi ze łzami w oczach Kasia, córka pana Jana.

Nie ma nic gorszego, jak świadomość, ze ktoś z najbliższej rodziny jest chory na tak ciężką chorobą, która może doprowadzić do śmierci. To koszmar, którego nie można z niczym porównać. Niestety z takim koszmarem musi się zmierzyć rodzina Fiedorów z Żegiestowa.

Zobacz też Pan Jan choruje na nowotwór. Córki walczą o jego życie

Pan Jan rozpoczął walkę ze śmiercią. Jego żona i córki nie mogą rozpaczać, muszą być dla niego wsparciem. Szpital, w którym pan Jan często przebywa, stał się ich drugim domem.

- Były ciężkie chwile, jak wtedy, gdy u taty pojawiła się wysoka gorączka. Wówczas trafił do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, gdzie stwierdzono u niego gorączkę neutropeniczną, która jest powikłaniem u pacjentów onkologicznych, często prowadzącym do śmierci. Były też chwile dobre, gdy następowała remisja, która niestety nie trwała zbyt długo. Badania przeprowadzone po 4 miesiącach od zakończenia chemii, niestety nie były dobre. Okazało się, że nastąpił nawrót  choroby – wspomina ze wzruszeniem Weronika, druga córka państwa Fiedorów.

Pan Jan przyjął pięć cykli chemii. Został poddany kolejnej metodzie leczenia – przeszczepowi komórek macierzystych. To miał być́ koniec, ostateczne zwycięstwo w walce z chorobą.

- Tata czuł się dobrze, wrócił do pracy z myślą̨, że faktycznie już̇ po wszystkim. Był pełen nadziei i dobrej energii. Miał jechać́ z mamą nad morze, żeby świętować́ zwycięstwo nad śmiercią. Kilka dni przed wyjazdem mama zauważyła u niego guza na plecach – wspominają córki pana Jana.

Niestety okazało się, że choroba wróciła i jest jeszcze bardziej agresywna. Diagnoza była porażająca. To był przerzut do mózgu. Pan Jan aktualnie przyjmuje chemię paliatywną, która nie daje żadnych szans na wyleczenie, ma jedynie zmniejszyć́ ból. Przedłuża, ale nie ratuje życia.

Leki onkologiczne już̇ nie działają̨. Jedyną nadzieją jest terapia Car-T Cell, która polega na pobraniu limfocytów T i zmodyfikowaniu ich w taki sposób, by potrafiły walczyć́ z nowotworem. To „przeprogramowanie” organizmu w taki sposób, by mógł pokonać́ raka. Wielu osobom ta terapia uratowała życie. Niestety nie jest refundowana. Kosztuje ponad 1,3 miliona złotych. 

Rodzina Fiedorów nie poddaje się. Dwoi się i troi, aby uzbierać potrzebną sumę pieniędzy na leczenie pana Jana. Do tej pory w bardzo krótkim czasie udało im się uzbierać ponad 921 tysięcy złotych. Wciąż jednak brakuje nieco ponad 400 tysięcy złotych, aby pokryć kosztowną terapię.

- Tata jest już po sześciu cyklach chemii, która w walce okazuje się nieskuteczna. 16 marca czeka go przeszczep od siostry. A potem już to, na co zbieramy – terapia Car T-Cell. Według lekarzy, po zakończeniu dotychczasowego leczenia terapia powinna być podana jak najszybciej – wyjaśniają córki państwa Fiedorów.

Pomóc może każdy. Wystarczy tylko wpłacić dowolną sumę pieniędzy na założoną przez córki pana Jana zrzutkę (KLIKNIJ TUTAJ) albo wpłacić pieniądze bezpośrednio na konto:

Odbiorca:
Fundacja Siepomaga
Pl. Władysława Andersa 3
61-894 Poznań

Numer w Alior Banku: 89 2490 0005 0000 4530 6240 7892

Tytuł: 24683 Jan Fiedor darowizna

Za każdą wpłaconą darowiznę bardzo dziękujemy! Prosimy również o udostępnianie tego artykułu na portalach społecznościach.

r.gajewski@sadeczanin.info Fot. Siepomaga.pl







Dziękujemy za przesłanie błędu