Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 27 maja. Imieniny: Amandy, Jana, Juliana
10/05/2024 - 11:20

Supergwiazda telewizji z niewielkiej wsi koło Limanowej. Tego nie wiecie o prywatnym życiu Doroty Gawryluk

Romanse, zdrady, rozwody…w świecie polskich celebrytów to jak chleb powszedni. Kto, z kim, gdzie… można się pogubić w tabloidowych skandalach. Do tego świata nie przystaje Dorota Gawryluk. Pochodząca z Kamionki Małek koło Limanowej dziennikarska gwiazda Polsatu od trzydziestu lat ma jednego męża i dwójkę udanych dzieci. Jak udało jej się zbudować małżeńskie szczęście. Jak godzi pracę z macierzyństwem? Gawryluk niewiele mówi o swoim życiu prywatnym. Zrobiła jednak wyjątek.

Z Dorotą Gawryluk rozmawia Magdalena Szefernaker

Jesteś jedną z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek. Jak na co dzień udaje Ci się łączyć karierę zawodową z macierzyństwem?
- Staram się po prostu jakoś łączyć te dwa światy. I jest to ciężka sprawa i wyzwanie. Często dostaję właśnie takie pytanie i nie wiem jak na to odpowiedzieć, dlatego że w sumie nie wiem czy mi się „udaje” i czy to słowo „udaje” w ogóle jest tutaj właściwe, na pewno staram się żeby się „udawało” – raz jest lepiej, raz jest gorzej, ale generalnie jestem optymistką i chociaż też perfekcjonistką, to nie cierpię jakoś specjalnie, jeśli coś mi się nie uda. Na pewno jestem zadowolona z tego, co mi się udaje, z rzeczy, które robię i w pracy i w domu.  A poza tym staram się być bardzo poukładana i na przykład dzień w dzień od nowa buduję swój kalendarz.

Czyli planowanie i Twoje podejście do życia ułatwia ci funkcjonowanie w tym zwariowanym świecie?
-
Tak, w tym zabieganiu na pewno warto zrobić sobie plan, a ja ten plan robię niemalże codziennie. Problem jednak z tym planem polega na tym, że nie zawsze udaje mi się go wykonać. (śmiech) Zapisuję tak: szósta rano pobudka, potem ćwiczenia – bardzo lubię ćwiczyć i jest mi to bardzo potrzebne, bo jestem przyzwyczajona do aktywności fizycznej. Później śniadanie i budzenie - kiedyś dzieci – dzisiaj już tylko jednego dziecka, bo drugie jest już dorosłe. Potem kolejne rzeczy i kolejne. I oczywiście plan jest idealnie realizowany, ale tylko do pewnego momentu. Bo ten poranny plan udaje mi się wykonać, niestety gorzej jest z następnymi punktami, bo w ciągu dnia pojawiają się dodatkowe rzeczy do zrobienia czy sprawy do załatwienia. Ale i tak planowanie na pewno mi pomaga.

Są takie sytuacje, że musisz rezygnować z czegoś w pracy na rzecz macierzyństwa?
-
Bardzo często rezygnuję z rzeczy dodatkowych poza pracą, na przykład udziału w konferencjach czy też w różnych imprezach – jeśli one są poza czasem mojej pracy czy wymagają dodatkowych wyjazdów. Rezygnuję również z życia towarzyskiego, ale nie mówię o tym z przykrością czy ze smutkiem, bo często traktuję to jako wymówkę. Także jeśli ktoś mnie gdzieś zaprasza i chciałby żebym pojechała i uczestniczyła w jakimś konkretnym wydarzeniu, to jeśli jest to poza planem mojej pracy, wówczas zazwyczaj odmawiam tłumacząc, że mam małe dziecko i na szczęście spotykam się tutaj ze zrozumieniem.

Czym jest dla ciebie dziennikarstwo?
-
Dziennikarstwo to nie jest tylko praca, lecz także pasja, to jest coś, czym żyję na co dzień. I to nie jest tak, że to jest praca „od do”, w określonych godzinach i jakiś przykry obowiązek, tylko właśnie pasja. Nie potrafię i w sumie nie chcę przestać myśleć o tym, czym zajmuję się w pracy – czyli informacjami, newsami, tym co dzieje się w Polsce czy na świecie – dziennikarstwo to jest po prostu część mojego życia i bardzo ją lubię.

Łatwiej jest mężczyznom czy kobietom osiągać sukcesy w dziennikarstwie?
-
Ja bym tego tak nie rozdzielała. Jeśli chodzi o sukcesy to nie definiowałabym czy w dziennikarstwie, czy w jakimś innym zawodzie, komuś jest łatwiej je osiągać. Bo jeśli kobiety mają dzieci i rodzinę to logiczne jest, że jest im trudniej i nie da się tego zmienić żadnymi feministycznymi zaklęciami. Rodzina i dzieci wymagają czasu i poświęcenia, więc w tym względzie kobieta ma trudniej. Sporo tu zależy oczywiście od męża czy partnera, ale patrząc globalnie – kobieta rzeczywiście ma trudniej.

Jaka jest Twoja recepta na osiągnięcie sukcesu zawodowego?
-
Nie wiem czy jest na to jakaś recepta, którą można by podać jako gotowy przepis. Myślę, że ciężka praca.

Od szóstej rano?
-
O nie, od szóstej rano nie pracuję, tylko dopiero wstaję i robię różne rzeczy raczej przyjemne, na które później nie miałabym czasu – słucham radia, piję kawę, czytam gazety. Co do pracy, to uważam, że jeśli wkłada się w nią dużo energii, jest się uczciwym w jej wykonywaniu, nie robi się pewnych rzeczy po łebkach, ale np. rzetelnie przygotowuje do wywiadów czy spotkań – to jest to podstawą na drodze do osiągnięcia sukcesu. Ale też chcę mieć czas dla siebie, dlatego staram się wstawać jak najwcześniej i cały czas staram się przesuwać granicę, przyzwyczajać się do tego, żeby wstawać wcześniej, to znaczy nie później niż o godzinie szóstej. Dzięki temu mam więcej czasu, żeby zrealizować swój plan na dany dzień. Do tego niewątpliwie praca musi być połączona z pasją, bo jeśli nie ma pasji to wtedy niestety jest tylko i wyłącznie wyrobnictwo. Zatem potrzebny jest pewien błysk w oku, a pasja to jest właśnie ten błysk w oku, a bez niego, bez zainteresowania światem nie da się osiągnąć zamierzonego celu.

Podziwiam, że jesteś w stanie wstawać codziennie o tak wczesnej porze. Ja jestem nocnym typem, więc ciężko byłoby mi tak wstawać.
-
Ja też jestem nocnym typem, także ciężko mi utrzymać poranny reżim, ale powoli się przyzwyczajam do funkcjonowania w takim trybie. Przez lata już to wypracowałam i stwierdziłam, że nie ma innej metody. Najlepiej byłoby gdybym wstawała o godzinie 5.00, ale bardzo ciężko mi się do tego przyzwyczaić.

Skoro Twoja praca jest również Twoją pasją to zapewne daje Ci poczucie satysfakcji i spełnienia, a to prowadzi do szczęścia. A szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci.
-
Mam nadzieję, że moje dzieci są szczęśliwe. Chociaż oczywiście marudzą bez przerwy (śmiech) - zarówno starsze, jak i młodsze. Tak, tak – nawet moje dorosłe dziecko też marudzi, bo ciągle czegoś chce, a widzi ten świat inaczej niż ja to postrzegam, a ja nie wychowuję dzieci w ten sposób, że „róbta co chceta”. Być może to jest dobre, ale nie wtedy, kiedy dotyczy naszych dzieci. Stawiam im więc raczej wysoko poprzeczkę i mam – powiedzmy – spore wymagania, choć według mnie one są po prostu naturalne. I w moim odczuciu moje dzieci są szczęśliwe, ale czy dobrze wychowane to już kwestia nie mojej oceny – to świat oceni, jak wychowaliśmy nasze dzieci. Jestem optymistką i to akurat nie jest związane z moim zawodem, ale w ogóle wydaje mi się, że w życiu trzeba być optymistą, żeby przetrwać. Trzeba cieszyć się z małych rzeczy, które nam się udają i takie podejście przekładam też na swoje dzieci. Mam też czasami niezbyt mądre poczucie humoru, którym o dziwo udaje mi się rozbawić moją córkę.

Cały wywiad, który pochodzi z książki Magdaleny Szefernaker "Mama na obcasach" można przeczytać  w najnowszym, makowym numerze  miesięcznika „Sądeczanin” w wydaniu internetowym, KLIKNIJ  TUTAJ  oraz w  tradycyjnym, papierowym  periodyku.

Czytaj też Był owinięty tylko w biały ręcznik z niebieskim paskiem. Tajemnica noworodka znalezionego w oknie życia w Nowym Sączu 

O czym jeszcze piszemy?

Gdzie można kupić  miesięcznik "Sądeczanin"?

Nowy Sącz

  • Księgarnia-Antykwariat BESTSELLER, Nowy Sącz, ul. Sobieskiego 1
  • Firma Handlowa DANEK, Nowy Sącz, ul. Barbackiego 45
  • MUSICBAN, Nowy Sącz, ul. Barbackiego 15
  • Kiosk wielobranżowy, Nowy Sącz, ul. Jagiellońska 23
  • Spółdzielnia Ogrodnicza Ziemi Sądeckiego, Nowy Sącz, ul. Chopina 10
  • Sklep Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej, Nowy Sącz, ul. Sobieskiego 22
  • ADeeM – Dariusz Migacz, ul. Lwowska 66A, Nowy Sącz
  • Sklepik KOSMOS - Nowy Sącz, Aleja Batorego 52

Poza miastem

Kamianna: Pasieka Barć Kamianna, Kamianna 17 (gmina Łabowa)
Brzezna: Sklep spożywczo-przemysłowy BEATRICZE, Brzezna (gmina Podegrodzie)
Łącko: Firma Handlowa PASOŃ, Łącko 214
Grybów: SHP SKŁADNICA GRYBÓW, ul, Rynek 1, Grybów
Stary Sącz: Kiosk TRAFIKA, ul. Rynek 12, Stary Sącz







Dziękujemy za przesłanie błędu