Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 27 maja. Imieniny: Amandy, Jana, Juliana
09/03/2023 - 06:25

Sylwia Mazurek, inżynier spawalnictwa: „Spoina jest jak kobieta – bardziej niż lico, liczy się wnętrze”

Ci, którzy nie znają Sylwii Mazurek mogą pomyśleć, że w Newagu znalazła się przez pomyłkę. Co kobieta, która wygląda jak modelka robi wśród spawaczy? Pani Sylwia jest inżynierem spawalnictwa i swoją pracą udowadnia, że „płeć piękna” potrafi doskonale odnaleźć się w „męskim świecie”.

Wszystko, albo nic

Sylwia Mazurek pochodzi z Grybowa i tu wciąż mieszka z mężem i pięcioletnią córeczką. Już w dzieciństwie nasza bohaterka zamiast lalkami wolała bawić się samochodami, a najbardziej lubiła tworzyć własne konstrukcje. Na podwórku spędzała czas głównie z chłopakami. Ale nie czuła się wśród nich jak rodzynek, raczej przewodziła grupie.

W grybowskim liceum wybrała kierunek biologia i chemia. – Z czasem moje zainteresowania się zmieniły. Zawsze w ścisłych przedmiotach radziłam sobie najlepiej. Lubiłam biologię, chemię, matematykę i fizykę – wspomina Sylwia Mazurek.

Kierunek na studia wybrała z powodów pragmatycznych. – Chciałam robić coś konkretnego, mieć konkretny zawód. Wybrałam kierunek „Inżynieria Materiałowa” na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Ten kierunek wydał mi się przyszłościowy – opowiada pani inżynier.

Na studiach inżynierskich przeważała matematyka, fizyka i elementy chemii. Sylwia Mazurek była nie tylko ambitną, ale też bardzo pilną studentką. Do każdego egzaminu czy zaliczenia przygotowywała się na sto procent. – Jeśli wiedziałabym, że nie znam jednego ze stu zagadnień, na egzaminie mógłby mnie „zjeść” stres – dodaje. – Musiałam mieć wszystko, albo nic.

Nauka zaprocentowała w postaci przyznawanego rokrocznie stypendium rektora dla najbardziej zdolnych studentów. Zaś najbardziej w kość dała jej chemia fizyczna. Po obronieniu inżyniera przyszedł czas na specjalizację na studiach magisterskich.

Ale i tu pani Sylwia nie zastanawiała się długo. Decyzję o tym, że będzie kształcić się w spawalnictwie podjęła już na drugim roku inżynierki. Jak każdą swoją decyzję – również wybór specjalizacji – dobrze przeanalizowała, aby podjąć rozsądną decyzję.

- Kiedy wracałam z zajęć rozglądałam się po mieście i zastanawiałam się, czego jest najwięcej. Patrzyłam na mosty, wiaty, przystanki, hale, samochody – to wszystko było spawane. Stwierdziłam więc, że ta dziedzina da mi najszersze perspektywy zawodowe – opowiada pani Sylwia w rozmowie z „Sądeczaninem”.

Małżeństwo z rozsądku

Jak dodaje ze śmiechem Sylwia Mazurek, na początku przygoda ze spawalnictwem była pozytywistycznym małżeństwem z rozsądku, ale z czasem zmieniła się w pasję. Pięcioletnie studia (inżynier oraz magister) szły naszej bohaterce dość gładko, a to dzięki godzinom spędzonym na czytaniu norm i przebywaniu w bibliotekach.

- Na pierwszym stopniu studiów inżynierskich było sporo kobiet. Specjalizację spawalnictwa wybrałam jednak tylko ja i zaledwie parę koleżanek – wspomina Sylwia Mazurek. Jeszcze na studiach sądeczanka musiała podjąć praktyki i tu skierowała swoje kroki do Newagu.

- Na praktykach bardzo mi się tu spodobało, wiedziałam, że to chcę robić, więc wysłałam swoje CV i prośbę o przyjęcie do pracy. Przyjęli mnie. Więc ostatni rok studiów magisterskich kończyłam, pracując równocześnie na część etatu – mówi Mazurek.

Na zajęcia do Krakowa z Grybowa dojeżdżała pociągami wyprodukowanymi przez firmę, z którą obecnie jest związana. W maju minie 7 lat od kiedy zaczęła pracę w Newagu. W dziale, który pani Sylwia nazywa „swoim królestwem”, spotykamy tylko mężczyzn.

To jednak nie przeszkodziło młodej inżynier, aby dobrze poczuć się w ich towarzystwie. Początkowe wątpliwości, co do kwalifikacji nowej inżynier spawalnictwa zniknęły w mgnieniu oka, kiedy kobieta wykazała się ogromną wiedzą. Nasza rozmówczyni podkreśla, że również kierownictwo bardzo wspiera ją w rozwoju kariery i nigdy nie spotkały ją w pracy przykrości z powodu tego, że reprezentuje „płeć piękną”.

Pokazując nam swoje miejsce pracy, pani Sylwia co chwilę przystaje, wita się z kolegami i zamienia z nimi kilka zdań. – Z mężczyznami bardzo dobrze mi się pracuje – mówi. – Cenię sobie ich racjonalne podejście, kiedy trzeba podejmować ważne decyzje – tłumaczy. Choć jej dział to typowo męskie środowisko, w pracy nie brakuje jej koleżanek. W sąsiednich działach kobiet jest o wiele więcej.

„Chyba pomyliłaś drzwi…”

Sylwia Mazurek nie osiada na laurach i wciąż szkoli się w swojej dziedzinie. Dzięki swojej ciężkiej pracy może pochwalić się uprawnieniami Międzynarodowego Inżyniera Spawalnika oraz Międzynarodowego Inspektora Spawalniczego. Tymi tytułami może pochwalić się wąskie grono specjalistów.

Zdobycie powyższych uprawnień wymagało przejścia serii szkoleń i wykładów w Instytucie Spawalnictwa w Gliwicach. To wszystko wieńczył potężny egzamin podzielony na dwie części: pisemną i ustną przed zaszczytnym gronem ekspertów w dziedzinie spawalnictwa.

- Egzamin do Międzynarodowego Inżyniera Spawalnictwa jest bardzo trudny, a jego zdawalność jest wyjątkowo niska. Trzeba było dużo czasu poświęcić na naukę i drobiazgowo się przygotować – mówi Sylwia Mazurek. – Egzamin bardzo dobrze mi poszedł i nie było żadnej poprawki.

Na kursie Międzynarodowego Inżyniera Spawalnictwa razem z sądeczanką była jeszcze jedna kobieta, ale nie zdała. Przy zdobywaniu uprawnień do Międzynarodowego Inspektora Spawalniczego pani Sylwia była już jedyną reprezentantką „płci pięknej”.

- Kiedy na początku wchodziłam na salę, kursanci pytali czy na pewno nie pomyliłam drzwi, że chyba do kosmetyczki miałam iść, a nie na takie szkolenia – wspomina ze śmiechem Sylwia Mazurek. – Szybko mogli się przekonać, że mam też dużą wiedzę i doświadczenie. Teraz czasem kontaktują się ze mną, kiedy mają problemy w pracy. Pytają czy spotkałam się już z podobną sytuacją, czy wiem w których normach mogą znaleźć informacje odnośnie konkretnego problemu spawalniczego.

Widząc panią Sylwię po raz pierwszy, można odnieść wrażenie, że rzeczywiście omyłkowo trafiła na halę Newagu. Na pierwszy rzut oka prędzej pasuje do niej zawód modelki niż spawalnika. Ale kiedy kobieta zaczyna opowiadać o swojej pracy, widać, że pochłania ją ona w całości.

Dalszą część artykułu znajdziesz na kolejnej stronie. KLIKNIJ TUTAJ, aby przejść dalej.

Jak Sylwia Mazurek podbiła męski świat w Newagu...




Ci, którzy nie znają Sylwii Mazurek mogą pomyśleć, że w Newagu znalazła się przez pomyłkę. Co kobieta, która wygląda jak modelka robi wśród spawaczy? Pani Sylwia jest inżynierem spawalnictwa i swoją pracą udowadnia, że „płeć piękna” potrafi doskonale odnaleźć się w „męskim świecie”.






Dziękujemy za przesłanie błędu