Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 4 grudnia. Imieniny: Barbary, Hieronima, Krystiana
02/11/2020 - 08:00

Kto straci, kto zyska. Jak skroić małopolski budżet na koronakryzysową miarę

Przychody, dochody, planowanie inwestycji i pytanie komu, ile i na co dać. Z tym problemem mierzy się teraz wojewódzki samorząd, który finiszuje z opracowaniem budżetu dla Małopolski na przyszły rok. Czy ten plan finansowy kreślony w trudnych koronakryzysowych czasach będzie inny niż zwykle?

Z radnym wojewódzkim Grzegorzem Biedroniem, przewodniczącym komisji rozwoju regionu, promocji i współpracy z zagranicą rozmawia Jagienka Michalik

Końcówka roku to czas dopinania przez samorządy planów finansowych na rok kolejny.  Najwięcej pracy jest przy budżecie dla całej Małopolski.  Jak daleko do końca opracowania dokumentu?
-Dyskusje nad planem finansowym dla Małopolskie trwają od dłuższego czasu, jednak wiadomo, że tym razem mamy trudny rok budżetowy. Przewidywanie dochodów jest dużo bardziej skomplikowane niż w poprzednich latach.

Gospodarowanie samorządowymi pieniędzmi wygląda podobnie jak planowanie domowego budżetu z miesiąca na miesiąc. Liczymy dochody, przychody i wydatki. Zacznijmy od dochodów.
-Jako województwo najwięcej dochodów osiągamy z podatku CIT. To są kwoty rzędu 500 milionów złotych.  Wstępne szacunki wskazują na to, że w tym roku pieniędzy będzie mniej. To skłania nas do przyjęcia bardziej ostrożnych założeń. Poszczególne departamenty mają zalecone, by ciąć wydatki. W planach budżetowych na ten rok założyliśmy, że całość dochodów wyniesie 1,8 miliarda złotych, zaś wydatki były zaplanowane na 2 miliardy 83 miliony. Sytuacja województwa nie jest zła, bo przez trzy lata, począwszy od 2017 roku, osiągaliśmy nadwyżkę budżetową, która sumarycznie wyniosła 500 mln zł.

Ta nadwyżka przydała się więc na ciężkie koronawirusowe czasy, bo na kryzysie spowodowanym pandemią ucierpiały niemal wszystkie firmy, ze wszystkich branż. To przekłada się na wpływy z podatku CIT. Sytuacja jest dynamiczna i nieprzewidywalna. Mamy drugą, silniejszą falę pandemii. To pociąga za sobą weryfikację pierwotnych, bardziej optymistycznych założeń?  
-
Na bieżąco przeprowadzane są korekty zakładające zwiększenie deficytu. Jeśli chodzi o miesiące wakacyjne, to dochody budżetu państwa i samorządu województwa rosły w miarę przyzwoicie.  Większy problem był w drugim kwartale. Jestem większym optymistą niż zarząd województwa i uważam, że ten rok nie zakończy się złym wynikiem finansowym.  Po trzech latach nadwyżek mamy relatywnie niewielki poziom zadłużenia.

Ważne miejsce w planie finansowym Małopolski zajmują unijne fundusze.
-
Wiele wydatków województwa, przede wszystkim inwestycje drogowe, finansuje się właśnie z tych środków. Niektóre przedsięwzięcia, szczególnie te związane z drogami wojewódzkimi realizowane są wspólnie z gminami.  Warto podkreślić, że ceny jakie proponują w przetargach firmy są procentowo niższe niż w roku ubiegłym. Wydaje mi się, że jest to wyjątkowo opłacalny rok do planowania inwestycji wspólnie z samorządowcami.

Jeszcze niedawno samorządy skarżyły się na wykonawców, którzy nie chcieli brać udział w przetargach, bo nie satysfakcjonowały ich oferowane warunki finansowe. Paradoksalnie koronakryzys sprzyja samorządowym inwestycjom i mniejszym wydatkom z wojewódzkiego budżetu?
-
Na początku tego roku oraz w roku poprzednim zarząd województwa miał regularnie problemy z tym, czy akceptować zawyżone ceny. W niektórych przetargach były wyższe nawet o sto procent. Takich ofert zarząd województwa w ogóle nie brał pod uwagę. Te wyższe o czterdzieści, pięćdziesiąt procent trzeba było poddawać analizie, ale w naturalny sposób zmniejszało to możliwy zakres inwestycji.







Dziękujemy za przesłanie błędu