Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 23 czerwca. Imieniny: Albina, Wandy, Zenona
26/08/2021 - 12:30

Kasia Krzeszowska: o Festiwalu Piękna i czerwonym dywanie w Muszynie

Katarzyna Krzeszowska, Miss Polski 2012 zasiadała w jury na Festiwalu Piękna, który po raz pierwszy odbywał się (20-22 sierpnia) w Nowym Sączu. Z portalem Sądeczanin.info podzieliła się swoimi wrażeniami z imprezy, promującej Małopolskę i Sądecczyznę.

Kasiu, zasiadałaś w jury Miss Polski, czy Agata, dziewczyna, która wygrała była twoją faworytką?

-Trzymałam mocno kciuki za Magdę. Chciałam, żeby wygrała sądeczanka, która zastąpiłaby mnie po tylu latach i godnie reprezentowała nasz region. Tak się nie stało, ale uważam top pięć czyli ścisła czołówka, do której weszła to bardzo wysokie miejsce.

Natomiast Agata, która została Miss Polski 2021 jest piękna, wysoka, zjawiskowa. Na scenie wywarła ogromne wrażenie i rzeczywiście wybijała się na tle pozostałych kandydatek.

Co jurorzy brali pod uwagę, oceniając kandydatki?

-Na zgrupowaniach dziewczyny zbierają punkty. To cały proces rozmowy z nimi. Patrzymy, w jaki sposób pracują, jak się wypowiadają. Nie jest tak, że wychodzą na scenę i dopiero tutaj są oceniane. One są oceniane dużo wcześniej, natomiast oczywiście finalnie oceniamy, prezentację na scenie. Jak chodzą i się poruszają, widać to też na próbach. Ale na scenie dochodzi stres, oceniamy też jak dziewczyny zachowają się przed publicznością.

Tegoroczny Festiwal Piękna to wielki powrót tego wydarzenia w twoje rodzinne strony…

-Bardzo cieszę się, że ta impreza wróciła do Małopolski, na Sądecczyznę. Wszyscy mówią: „jesteśmy razem, w górach, tu jest naprawdę fajnie. Nie mogliśmy doczekać się tego powrotu, bo ludzie tu są inni". 

I to jest prawda. Ludzie są tu serdeczni, chętni do pomocy. Bez nich nie było tego wydarzenia, nie było tej sceny, tego zaangażowania. Generalnie, panuje tutaj zupełnie inny klimat, niż wszędzie indziej w Polsce.

Festiwal Piękna na dłużej pozostanie na Sądecczyźnie?

-Mam nadzieję, że tak będzie. Głosy widzów, mieszkańców regionu i Nowego Sącza będą bardzo istotne.

Włodarze miasta pewnie się zastanawiają nad odzewem, bo jeśli będzie pozytywny to pewnie chętnie taką imprezę będą chcieli powtarzać. Tym bardziej, że cały świat przyjechał do Nowego Sącza. Uważam, że jest to ogromna promocja dla miasta, nie wiem, czy jest ciekawsza, którą można zaoferować.

Byłaś też w Muszynie, gdzie kandydatki na Miss Supranational prezentowały się na „czerwonym dywanie”...

-Tak, nigdy wcześniej chyba takiego wydarzenia tam nie było. Poza tym nowy ratusz pięknie się prezentował. Widziałam, że niektórzy oglądający pokaz byli zaskoczeni, że takie kobiety pojawiły się właśnie w Muszynie. To było coś niesamowitego. 

Jak tak obserwuję social media, po tej prezentacji w Muszynie, fani z wielu krajów, najbardziej z Tajlandii i Indonezji, zablokowali mi telefon. Byli w szoku, że to wszystko się tu odbywa. Może tak na zewnątrz tego nie widać, ale to co się dzieje w sieci, to jest jedna wielka bomba.

-Oczywiście, dziewczyny zwiedziły też całą Małopolskę, wzdłuż i wszerz. Były i w Krakowie, Szczawnicy, na Jaworzynie, w Pieninach, w Zakopanem. Poznają dogłębnie region, tradycję, historię i one to przekazują w świat. Potem przez wszystkie social media, wypływa to w świat, cała Małopolska staje się znana w świecie. 

Mam nadzieję, że wszystkim tu się podoba. Że podoba się ta impreza i taka forma promocji.

Często jesteś w górach? 

-Na co dzień nie ma mnie raczej w Małopolsce, przyjeżdżam tutaj przede wszystkim do rodziców. No i na takie fantastyczne wydarzenia, tego typu jak Festiwal Piękna.

Dziękuję za rozmowę, Małgorzata Kareńska fot.aut. 







Dziękujemy za przesłanie błędu