Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 20 września. Imieniny: Eustachego, Faustyny, Renaty
09/06/2019 - 15:10

W cieniu starcia USA z Chinami. Możliwe implikacje wojny handlowej dla Norwegii

Norwegia może dwojako odczuć skutki sporu handlowego między światowymi gigantami. Najgorsze konsekwencje mogą dotknąć norweskich eksporterów i poddostawców współpracujących z amerykańskimi przedsiębiorcami. Niemniej niewykluczone jest, że prawdopodobny zwrot w globalnej ekonomii uderzy również w całą norweską gospodarkę.

Norwegia. Fot. Pixabay
Amerykańsko-chińska rywalizacja weszła w kolejne stadium. Administracja Donalda Trumpa nałożyła karne cła w wysokości 25 procent na towary importowane z Państwa Środka. Nowe taryfy obejmą również produkty o łącznej wartości 300 miliardów dolarów.

Wprowadzeniu ceł towarzyszył jasny przekaz Trumpa, który zaznaczył, że ewentualna reakcja odwetowa ze strony Pekinu postawi Chińczyków w bardzo trudnym położeniu. Jak nietrudno się domyślić, władze ChRLD zbagatelizowały groźby amerykańskiego prezydenta nakładając analogiczne cła na towary z USA.

Wprowadzenie wzajemnych karnych ceł wywołało głęboki niepokój na światowych indeksach. Szczególnie amerykański rynek papierów wartościowych zareagował bardzo negatywnie. Tamtejsze wskaźniki pokazują najgorsze wyniki od stycznia bieżącego roku. Polityka zaostrzonej konfrontacji handlowej uderzyła min. w Apple, którego akcje spadły o 6 procent.

Choć Trump zapewnia, że USA wyjdą z tego pojedynku zwycięstwo, opinie co do zasadności jego ostatnich ruchów są podzielone nawet w szeregach jego własnej ugrupowania. Nowe cła spotkały się z dezaprobatą zwłaszcza tych senatorów partii republikańskiej, którzy pochodzą z tzw. rolniczych stanów. Chińskie cła odwetowe trafiają w tamtejszy eksport towarów rolnych.

To, co bywa określane mianem „zderzeniem zasobów testosteronu” między Trumpem a Xi Jinpingiem jak dotąd jawi się jako obustronna demonstracja siły. Jednak, według analityków, im dłużej trwać będzie wzajemna wymiana ciosów, tym bardziej wzrastać będzie prawdopodobieństwo recesji w Stanach Zjednoczonych, a w konsekwencji stagnacja osiągnąć może wymiar globalny. Rozwój sytuacji obserwują Norwegowie, którzy, jako aktywny uczestnik obrotu międzynarodowego, dostrzegają ewentualne następstwa, jakie dla ich kraju przynieść może eskalacja konfliktu handlowego między dwoma gigantami.

Pikująca korona

Skandynawski kraj może bowiem odczuć skutki tej rywalizacji zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio. Trwająca niepewność powoduje spadek stóp procentowych i ropy na rynkach światowych. W ostatnich tygodniach na wartości straciła korona norweska. Jej obecny stosunek do dolara wynosi 9,85. Korona zalicza się do tego segmentu walut, który jest wyjątkowo podatny na sytuację podwyższonego ryzyka na światowych rynkach kapitałowych.

W ostatnich dniach zauważalne jest unikanie norweskiej waluty przez międzynarodowych inwestorów. Wyższa wartość dolara oznacza wzrost cen importowanych towarów.  Zdrożeją również koszty transportu lotniczego. Ewentualne tąpnięcia nie powinny jednak wpłynąć na poziom stóp procentowych i zapowiadane przez władze w Oslo podwyżki powinny być planowo wprowadzane.

Spadek cen ropy może zachwiać pozytywnym trendem

To, co budzi największe obawy Norwegów, to wahania na rynku węglowodorów. Zachodzi wysokie prawdopodobieństwo spadku cen ropy. Światowe giełdy już zareagowały negatywnie. Zdaniem niektórych analityków to może być dopiero początek pikowania wartości surowców naturalnych.

To pierwsza spośród potencjalnie szkodliwych implikacji dla całej norweskiej gospodarki.  Ostatnia koniunktura w kombinacji z wyższymi nakładami inwestycyjnymi w sektorze petrochemicznym sprawiła, że prognozy na lata 2019-2021 r. opracowane przez Centralne Biuro Statystyczne SSB rysowały się bardzo obiecująco.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji





Dziękujemy za przesłanie błędu