Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 21 października. Imieniny: Celiny, Hilarego, Janusza
12/09/2020 - 18:30

Szczupakowa przygoda między latem a jesienią

To jeszcze letni, czy już jesienny poranek? Budzę się wcześnie rano i staję tradycyjnie przed dylematem, czy szykować się na leszcze czy szczupaki.

Ten szczupak miał 70 centymetrów
Pakuję rzeczy pośpiesznie, bo czas ucieka, a nad wodą trzeba być jak najwcześniej. Zabieram gruntówki i spinning. Zobaczę nad rzeką, co będę dzisiaj łowił. Pogoda jest piękna, mgła ścieli się nad łąkami, zza chmur przebijają się promyki słońca. Z oddali słychać odgłosy żurawi i głośny pisk jastrzębia.

Docieram nad rzekę do swojej spokojnej zatoczki, przygotowuję zanętę i stawiam gruntówki. Poranny chłód potęguje się nad wodą, daje orzeźwienie i studzi wędkarski zapał.

Początkowo są brania na gruntówkach, trafia się kilka płotek i mały kleń. Po pewnym czasie, obserwując wodę zauważam, że drobnica ucieka w popłochu w miejscu, gdzie była podana zanęta. Po chwili słychać wyraźne odgłosy walki. Głośne pluski i uderzenia o wodę. Nie mam wątpliwości, to duży drapieżnik poluje na drobnicę.

Rozkładam wędzisko spinningowe i zakładam swoją ulubioną błystkę obrotową w rozmiarze 5 w kolorze srebrnym z dużym czerwonym chwostem. Kilka początkowych rzutów w pobliżu miejsca, gdzie widziałem atak drapieżnika nie przynosi efektów. Rzucam w inne miejsca, próbuję dalej. W końcu czuję bardzo mocne szarpnięcie na kiju i natychmiast zacinam. Trzymam mocno wędkę czując, że ryba jest duża, stawia bardzo duży opór i wyciąga spore ilości żyłki z kołowrotka.

Największy szczupak, jakiego złowiłem

Walka trwa, przeciwnika jeszcze nie widać. Przeczucie mnie nie myli, po chwili z wody wyłania się pysk wielkiego szczupaka, który próbuje się uwolnić szarpiąc się na boki i płynąc w przeciwnym kierunku.  Zaciskam palce na wędce próbując podprowadzić rybę do brzegu. Szczupak znika w głębinie, nie daje za wygraną. Ostatecznie, po kilku podejściach, udaje się podebrać rybę. Przecieram oczy i nie mogę uwierzyć, że trafiłem tak dużego szczupaka, największego w swoim życiu. Miarka pokazała ok. 70 cm.

Bardzo się cieszę, zwłaszcza, że w zeszłym roku zerwałem wielkiego szczupaka. Tej jesieni miałem niebywałe szczęście. Po kilku dniach w innym miejscu, z ostrogi, złowiłem podobnej długości szczupaka na wobler. Czasu do zimy zostało jeszcze sporo, może spotkam „metrówkę”.







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)