Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 29 września. Imieniny: Michaliny, Michała, Rafała
31/12/2019 - 16:40

Nie strzelaj w sylwestra. Dla zwierząt może to oznaczać ostatnią noc w życiu

Kilkudniowy pisk w uszach, trauma i zawały to konsekwencje, jakie ponoszą zwierzęta po sylwestrowej nocy. Miasta coraz częściej rezygnują z hucznych pokazów fajerwerków o północy, jednak organizacje działające na rzecz ochrony zwierząt zwracają uwagę na to, że są to działania sporadyczne i wyjątkowe. Tak naprawdę przyczyną cierpienia bezbronnych zwierzaków jesteśmy my. W tym roku nie strzelaj. To będzie prawdziwa petarda.

Zwierzęta, zwłaszcza psy, mają nieprawdopodobny słuch, o czym wielu z nas niestety zapomina. Zatrzymanie akcji serca u psiaków w Nowy Rok to norma. Nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć czworonogom, że to tylko głupia zabawa i sylwestrowa tradycja. Większość zwierząt bardzo źle znosi głośny huk i wystrzały. To normalne, że bardzo się tego boją. W dużo gorszej sytuacji są bezpańskie psy i koty, które nie mają właściciela. Wiele z nich musi mieć odpowiednio wcześniej podawane leki uspokajające, które i tak nie do końca radzą sobie ze zwierzęcym stresem. Zwierzęta trzęsą się i chowają po kątach. Piski i skomlenia w ostatni dzień roku to norma. Nie tylko weterynarze mają pełne ręce roboty. Funkcjonariusze straży pożarnej i straży miejskiej poszukują psów, które ze strachu zerwały się ze smyczy i uciekły. Organizacje działające na rzecz ochrony zwierząt co roku apelują o to, aby nie strzelać. 

- Problem dotyczy wszystkich zwierząt, także dzikich, a nie tylko psów. W sylwestra cierpią koty, wiewiórki, a nawet ptaki, które masowo umierają po wydarzeniach ostatniej nocy w roku. Wybuch petard często zabija lub ogłusza ptaki na tyle, że uderzają o ściany budynków i drzewa, bezwładnie opadając na ziemię. Leki uspokajające nie wystarczają, często nie tak łatwo podać je nieufnym zwierzętom. Co gorsza, huk i bezmyślne strzały słychać już od kilku dni. Zwierzęta ogłuszone dźwiękiem petard są całkowicie zdezorientowane, a strzały odczytują jako zagrożenie. Pozostawione na całą noc same w domu psy potrafią zdemolować mieszkanie, gryząc wszystko dookoła w nadziei na znalezienie wyjścia i ucieczkę - tłumaczy członkini Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane.

Zakaz strzelania w sylwestra nie ma sensu, ludzie i tak będą robić swoje. Efekt będzie odwrotny od pożądanego, a pociągnięcie do odpowiedzialności wszystkich, którzy hucznie przywitali Nowy Rok fajerwerkami nie jest możliwe. Na szczęście jest kilka metod na uspokojenie wystraszonego pupila. Zadbać o psa w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia możesz m.in. przyzwyczajając go od najmłodszych lat do hałasu. Pod żadnym pozorem nie spuszczaj psa ze smyczy w sylwestrową noc - może zachować się instynktownie i uciec, przestraszony wybuchem. Gdy wystrzelą pierwsze fajerwerki, staraj się odwrócić uwagę zwierzęcia i spróbuj wzbudzić w nim pozytywne skojarzenia, np. podając mu ulubiony smakołyk. Kilka dni wcześniej warto podawać zwierzęciu leki uspokajające i wyciszające. Po szczegółową poradę można udać się do weterynarza, a w razie nagłych sytuacji dzwonić na nocny dyżur. Na tyle, na ile to możliwe, nie zostawiaj podopiecznych samych w domu, a najlepiej fajerwerki oglądaj z psem na kolanach, tuląc go i pomagając mu przetrwać trudne chwile. W objęciach swojego pana będzie czuł się bezpieczny. Nie przenoś też legowiska ani misek z wodą i jedzeniem w inne miejsce. Takie zachowania generują dodatkowy stres i dezorientację u zwierząt. Dobrym pomysłem jest też długi i wyczerpujący spacer z pupilem w sylwestrowy wieczór. Zmęczony pies później nie będzie tak pobudzony i przestraszony, a może nawet prześpi ostatnią noc w roku. 

K.K., [email protected], fot. pixabay.com







Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe