Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 20 maja. Imieniny: Bazylego, Bernardyna, Krystyny
20/10/2021 - 12:15

Najpierw była miłość, ślub i wielkie szczęście. Potem przyszła do nich śmierć

Kiedy Krystian z Jodłownika zakochał się w Ani z Dobrej koło Limanowej wiedział, że jest ciężko chora. Ale miłość dodaje skrzydeł i daję wiarę, że wszystko można pokonać. Pobrali się. I do szczęścia brakowało im tylko dziecka. Jakaż to była radość, kiedy doczekali się córeczki. Potem zdarzyła się tragedia.

Życie Ani, która z Dobrej koło  Limanowej było naznaczone  piętnem choroby. Od dziecka walczyła o życie z nierównym przeciwnikiem jakim była ciężka, wrodzona wada wątroby. Jedynym ratunkiem był przeszczep. Udało się. Ania otrzymała nowe życie.

Kolejne lata wypełniały pobyty w szpitalu, wizyty u lekarzy i ciągłe przyjmowanie leków zapobiegających odrzuceniu przeszczepu. Ale ona była pełna radości, którą zarażała innych. To najbardziej ujęło Krystiana z Jodłownika, który zakochał się w niej  od pierwszego wejrzenia.

Pobrali się. Byli tacy szczęśliwi. Marzyli o dziecku. Jakaż to była radość, kiedy okazało się, że Ania jest w ciąży.  Ponieważ ze względu na  przeszczep ciągle przebywała pod kontrolą lekarzy,  błogosławiony stan  przebiegał książkowo. Potem na świat przyszła Anitka.

czytaj też Najpierw był sukces w The Voice of Poland, teraz Iza Szafrańska szuka miłości

Ale to wspólne szczęście trwało krótko, ledwie chwilkę.  Ledwie Ania z porodówki wróciła z małą do domu, zaczęło się dziać coś niepokojącego. Musiała natychmiast trafić do szpitala w Limanowej.  Okazało się, że jej wyniki są bardzo złe. Trzeba ją było przewieźć do specjalistycznej placówki w Katowicach, gdzie zaczęła się dramatyczna walka o jej życie.  

Mimo leczenia sytuacja się pogarszała. Doszło do  kolejnych powikłań. Pobyt na oddziale nefrologii przeplatany był leżeniem na oddziale intensywnej terapii. Ania nawet przez chwilę nie myślała o tym. żeby się poddać. Przecież dopiero co została mamą, w domu czekała ukochana córeczka i mąż. Ania miewała lepsze i gorsze dni,  była bardzo słaba, a leczenie, które dawało nadzieję na  powrót do zdrowia, przysparzało cierpienia.

Nie poddawała się i prawie nie rozstawała się ze swoim telefonem komórkowym. Za pośrednictwem wideorozmowy  starała się  uczestniczyć w życiu Krystiana i Anitki. Nie skarżyła się na ból, tylko mówiła, że bardzo  tęskni. Czasem po prostu tylko wpatrywała się w ekran, bo nie miała siły powiedzieć choćby jednego słowa.

Ale z dnia na dzień stan Ani się pogarszał. Konieczne było przeprowadzenie operacji. Lekarze walczyli o nią z całych sił. Nie udało się. Śmierć była silniejsza.

Od odejścia Ani minął niecały miesiąc. Zrozpaczony Krystian stara się zastąpić córeczce również mamę. To takie trudne… mała  tęskni za zapachem i bliskością mamy, za biciem matczynego serca. Krystian mimo rozpaczy wie, że musi być dzielny dla małej. Pełnienie roli mamy, taty i żywiciela rodziny to rola trudna do udźwignięcia. Krystian robi co może, żeby dać z siebie wszystko. Ciężko odwzajemnić uśmiech, kiedy serce krwawi. Sam w życiu doświadczył wiele złego i tak bardzo chciał zapewnić Ani i Anitce lepsze życie.

W pomoc samotnemu ojcu, który teraz zmaga się nie tylko z rozpaczą, ale także problemami finansowymi, zaangażowali się przyjaciele i lekarka Katarzyna Kwiecień-Furmańczuk ze szpitala w Katowicach, która  postanowiła zorganizować zbiórkę pieniędzy z pomocą serwisu zrzutka.pl

W imieniu Anitki i Taty Krystiana już teraz dziękuję tym wszystkim, którzy okazali swoją dobroć i zechcieli wesprzeć zbiórkę.  Każdy gest dobrego serca jest ważny i doceniany –  pisze Katarzyna Kwiecień-Furmańczuk   Przywracacie wiarę w drugiego człowieka. Codziennie na swej drodze napotykamy ogrom ludzkiego nieszczęścia, czytamy tak wiele apeli z prośbą o pomoc. Nie spodziewałam się, że ta historia poruszy tak wiele osób i otworzy serca.  Anitka rośnie, uśmiecha się do taty. To w niej Krystian może odnaleźć ukochaną Anię i to Anitka dodaje mu sił do walki ze smutkiem, żalem i  pustką. ([email protected]) fot. zrzutka.pl







Dziękujemy za przesłanie błędu