Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 13 czerwca. Imieniny: Antoniego, Gracji, Lucjana
26/05/2024 - 18:40

Radio Maryja było pierwsze. Renesans rozmów niedokończonych

W czasach nieustannego pościgu za newsem, rywalizacji „kto szybciej”, wszechobecnego kolekcjonowania reakcji i bitwy na zasięgi niepostrzeżenie do łask wrócił format znany z telewizji Trwam i Radia Maryja - nieskrępowanych czasowo rozmów niedokończonych, gdzie gość wchodzi w interakcję z widzem.

Postrzeganie toruńskiego radia jako trendsettera w zakresie kreowania contentu w nowoczesnych mediach jest zapewne pewnym nadużyciem. Nie sposób jednak przejść obojętnie wobec ewidentnej zmiany oczekiwań widzów, którzy – najpewniej zmęczeni już 90-sekundowymi niusikami w telewizjach komercyjnych coraz chętniej zerkają w kierunku innych mediów. Domagając się dość wyraźnie – świadczą o tym chociażby statystyki oglądalności – informacji podanej spokojniej i merytorycznej debaty, w którą mogą się włączyć.

Przez lata, w zasadzie tylko Radio Maryja konsekwentnie trzymało się formatu, w którym zaproszony gość miał pełną swobodę wypowiedzi a prowadzący ograniczał się do roli dyktującego tempo i wprowadzającego kolejne wątki. Dziś podobny format stosują Patrycjusz Wyżga w Didaskaliach, Żurnalista czy Robert Mazurek w Kanale Zero. Przeprowadzane przez nich rozmowy nie są ograniczane dostępnym czasem antenowym i przerywane kolejnymi pasmami reklamowymi.

Gość otrzymuje przestrzeń do przedstawienia własnych poglądów i odpowiedzi na pytania. Ma możliwość wejścia w interakcję i spokojnego przedstawienia swojego punktu widzenia. No, może w przypadku redaktora Mazurka rola prowadzącego jest odrobinę bardziej rozbudowana.

Warto w tym miejscu wspomnieć w pierwszej kolejności rozmowę Mazurka z ambasadorem Izraela Yakovem Livne. To wcale nie wizyta ambasadora w mediach tradycyjnych – telewizji a blisko dwugodzinna rozmowa w Kanale Zero była głównym przedmiotem debaty w kolejnych dniach. Tu oczywiście warto postawić pytanie czy w telewizyjnych ramówkach możliwe jest znalezienie przestrzeni dla nieograniczonych czasowo formatów.

Redefinicja oczekiwań
Czy mamy zatem do czynienia z jednoznacznym odejściem od telewizji w kierunku innych platform i formatów? Pewnie w istotnym stopniu tak. Od lat popularne  platformy takie jak Netflix czy HBO skutecznie zastępują filmowo-serialowy aspekt telewizji. Mają nad nią zresztą jedną, gigantyczną przewagę – to widz decyduje co, kiedy i jak długo ogląda. Podobnie zaczyna kształtować się przestrzeń publicystyki i sfera, którą można określić mianem „informacji rozszerzonej”.

Jeśli spojrzeć wstecz to radiowy „Raport o stanie świata” Dariusza Rosiaka był w tej kategorii chlubnym wyjątkiem. Dziś pojawiły się chociażby rozbudowane, cotygodniowe programy generała Rajmunda Andrzejczaka i Sławomira Dębskiego czy dyskusje Jacka Bartosiaka i Piotra Zychowicza. Widz nie oczekuje zatem tylko prostej informacji, adnotacji informacyjnej a obudowania jej kontekstem, dyskusji z udziałem gości, pozbawionej reżimu czasowego i charakterystycznej dla telewizji politpoprawności.

Transfery
Jeszcze przed kilku laty swoistym szczytem rozwoju w świecie dziennikarskim było otrzymanie kilkudziesięciominutowego programu w czołowej stacji. Dziś istotna część dziennikarzy przebywa drogę odwrotną, odchodząc z mediów komercyjnych do portali internetowych czy tworząc własne kanały komunikacji w Internecie. Kilka lat temu jednym z pierwszych był, wspomniany już Dariusz Rosiak, później w jego ślady poszli kolejni - Igor Janke, Antoni Dudek czy ostatnio Arleta Bojke.

Chwilowy trend czy znak czasów?
Bez wątpienia Internet przyczynił się do znacznego zwiększenia swobody dziennikarzy w tworzeniu kontentu. Uniezależnił znaczną część z nich od zjawisk znanych sprzed lat – tzw. „linii redakcyjnej” oraz ramówki. Dając przestrzeń jest jednak mediów do bólu wręcz mierzalnym, gdzie jakość stworzonego materiału mierzona oglądalnością jest kluczowym wyznacznikiem powodzenia zaproponowanego formatu.

Jeśli zatem mówimy o renesansie idei „rozmów niedokończonych” to wynika on jasno z oczekiwań odbiorców, którzy decydują się poświęcić 90, 120 czy nawet więcej minut, żeby wyrobić sobie pogląd w interesującym temacie i poznać zaproszonego gościa.

Przyszłość telewizji
Całkowitego przejścia telewizji i nadawców do Internetu nie należy się jednak spodziewać. Telewizja nadal ma swoje unikalne cechy i zalety. Programy emitowane na żywo, tworzą wspólne doświadczenia społeczne, zdolne zjednoczyć widownię. Sportowe wydarzenia na żywo czy ważne programy społeczno-polityczne nadal przyciągają uwagę. Warto również zauważyć, że tradycyjne media, w tym telewizja, doświadczają ewolucji w odpowiedzi na nowe wyzwania.

Wraz z rozwojem technologii internetowej, wiele stacji telewizyjnych oferuje swoje treści online, umożliwiając widzom dostęp do ulubionych programów w dowolnym miejscu i czasie – w jakimś stopniu niwelując tym samym przewagę Internetu. W 1994 roku, George Gilder w książce “Life After Television” napisał: „TV was a superb technology for its time… But now its time is over.” Po trzydziestu latach można w odpowiedzi autorowi odpisać „not over yet!” – choć twórcy mediów Internetowych robią wszystko, żeby słowa Gildera w końcu można było uznać za prorocze. (Norbert Nowicki) Fot.Radio Maryja







Dziękujemy za przesłanie błędu