Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 30 maja. Imieniny: Ferdynanda, Gryzeldy, Zyndrama
04/05/2018 - 08:40

Dobra książka. Tomasz Grzywaczewski "Życie i śmierć na Drodze Umarłych" (5)

Zagubiona w dzikiej tajdze i tundrze Transpolarna Magistrala. Syberyjska kolej widmo. Zuchwały projekt Stalina. Okupiony cierpieniem i śmiercią dziesiątków tysięcy więźniów GUŁagu. Reporterska opowieść pomysłodawcy wyprawy Dead Road 1953 – 2013, Tomasza Grzywaczewskiego, odbytej w trudnych warunkach, statkami, pieszo i helikopterem, by zobaczyć i opisać, co wchłonęła przed sześćdziesięcioma laty Syberia.

„Ogarnęło mnie dziwne zniechęcenie na widok tego zardzewiałego świata. Tych pooranych twarzy mężczyzn, kobiet o złotych lub srebrnych zębach, tłustych włosach, z niechlujnie nałożonym ostrym makijażem, wszystkich tych ludzi bezsensownie oczkujących nie wiadomo na co lub na kogo. Farkowo zastygło jak w jakimś ponurym letargu. Przetrwało Stalina, Berię, Chruszczowa, Breżniewa, Andropowa i Czernienkę. O wielkiej polityce stworzonego przez nich mocarstwa słuchało się najpierw w radiu, potem oglądało ją w telewizji. Kryzys kubański, wojna w Wietnamie, inwazja na Afganistan. Wszystkie wydarzenia, którymi świat żył przez cztery dekady zimnej wojny, mogłyby dla mieszkańców tej wioski równie dobrze się zdarzyć na Marsie. Ich tajga i tundra nie zmieniały się, nie poddawały wiatrom historii. Aż wreszcie przyszedł Gorbaczow i tak skutecznie zaczął robić porządki w doszczętnie skompromitowanym systemie gospodarki planowej, że w kilka lat niepokonany Sojuz przestał istnieć. Gorbaczow wyprowadził sztandar KPZR i pogrzebał przerażającego trupa totalitarnego potwora. Wtedy nawet do koła podbiegunowego dotarły wstrząsy wywołane wielkim trzęsieniem ziemi, które rozerwało żelazną kurtynę. Ostatni raz w okolicach Martwej Drogi zapanowało takie poruszenie, gdy umarł Stalin, a Beria ogłosił amnestię dla więźniów GUŁagu. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych w Farkowie powiał wiatr zmian. Ale to był tylko chwilowy podmuch. Kapitalizm i demokracja w wydaniu rosyjskim zepchnęły zagubioną w dziczy wioskę w jeszcze głębsze zapomnienie.”

„Wędrówka przez lasotundrę to żmudna i frustrująca wyprawa. Ekscytujących momentów jak na lekarstwo, udręczenia pod dostatkiem. Naszą największą przygodą było przedarcie się przez wspomniane wcześniej bagniste rozlewisko, które na odcinku kilkunastu metrów całkowicie zmyło nasyp kolejowy. Aby zbudować prowizoryczną kładkę, należało naścinać brzóz i młodych modrzewi, po czym rzucić je na bagno. Najpierw równolegle dwa długie pnie tworzące stelaż, potem mniejsze na jodełkę – zakładkę – i wreszcie gałęzie jako miękka, uginająca się pod ciężarem podłoga.”

„Czy to znaczy, że tajga jest nużąca? Nie. Syberia poraża dlatego właśnie, że jest nieporuszona. Zatrzymana w kadrze. Niepodatna na upływ czasu. Niektórzy badacze wskazują, że jej nazwa wywodzi się od tatarskich słów sib Ir – „śpiąca ziemia”. Od milionów lat pozostaje niezmienna. Nawet nie zauważyła pojawienia się gatunku ludzkiego. Dlatego tak fascynuje. W zglobalizowanym świecie internetowej cywilizacji Sybir istnieje w swej pierwotnej postaci. Tam podróżuje się nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie. Do praziemi.”

Cytaty pochodzą z książki podróżnika i dziennikarza Tomasza Grzywaczewskiego pt. „Życie i śmierć na Drodze Umarłych”, Wydawnictwo Literackie, Kraków







Dziękujemy za przesłanie błędu