Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 4 czerwca. Imieniny: Christy, Helgi, Karola
30/04/2018 - 15:10

Dobra książka. Tomasz Grzywaczewski "Życie i śmierć na Drodze Umarłych" (1)

Zagubiona w dzikiej tajdze i tundrze Transpolarna Magistrala. Syberyjska kolej widmo. Zuchwały projekt Stalina. Okupiony cierpieniem i śmiercią dziesiątków tysięcy więźniów GUŁagu. Reporterska opowieść pomysłodawcy wyprawy Dead Road 1953 – 2013, Tomasza Grzywaczewskiego, odbytej w trudnych warunkach, statkami, pieszo i helikopterem, by zobaczyć i opisać, co wchłonęła przed sześćdziesięcioma laty Syberia.

„Nazywam się Tomasz Henryk Grzywaczewski. Drugie imię odziedziczyłem po dziadku Henryku Grzywaczewskim. Zupełnie przypadkowo w trakcie zbierania materiałów do tej książki dowiedziałem się, że on też kiedyś pisał o GUŁagu. Niestety, jego zapiski nie zachowały się, ale doskonale pamiętam fragment pierwszego ich rozdziału: „Jak trafia człowiek na tajemniczy Archipelag? O każdej porze dnia lecą tam samoloty, płyną okręty, turkoczą pociągi, ale żaden napis na nich nie wskazuje, dokąd jadą. A kasjerzy na dworcach i pracownicy agencji Sowturist i Inturist będą zdumieni, jeżeli poprosicie ich o odpowiedni bilecik. Ani Archipelagu w ogólności, ani żadnej z jego niezliczonych wysepek ci ludzie nie znają, nie słyszeli o niczym.”

„Ci, którzy jadą na Archipelag, żeby nim rządzić, trafiają tam przez uczelnie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Ci, którzy jadą Archipelag pilnować, trafiają tam z poboru przez komendy uzupełnień. Ci zaś, którzy jadą tam umierać, tak jak my, czytelniku, ci trafiają tam wyłącznie i koniecznie przez aresztowanie.” To oczywiście nie są słowa mojego dziadka, tak zaczyna się słynny „ Archipealg GUŁag” Aleksandra Sołżenicyna, monumentalne dzieło opowiadające o stworzonym w ojczyźnie proletariuszy systemie masowego niewolnictwa. Dziadek sporządzał swoje zapiski w 1974 roku, kiedy publikowanie jakichkolwiek utworów było bezwzględnie zakazane przez władzę. Dla mojego i młodszych pokoleń to trudne do wyobrażenia, ale zdobycie krążącego w formie podziemnej bibuły egzemplarza tej książki graniczyło z cudem.”

„Gdzie się zaczyna Magistrala? Jej początkiem była zapewne linia na papierze. Nie mam pojęcia, czy tak to wyglądało, ale oczyma wyobraźni widzę pokój obity czerwonym atłasem, z wiszącymi na ścianach obrazami przedstawiającymi Stalina. Stalin przyjaciel dzieci. Stalin rozmawiający z kobietą. Stalin w białym mundurze podejmujący ważną decyzję. Przy jednej ze ścian stoi proste, pozbawione zdobień biurko, a obok fotel obity czarną skórą. Przed nimi ustawiono półprosto w kącie kilkanaście krzeseł oraz elegancką białą sofę. Czyżby dla najbliższych współpracowników wodza, z którymi naradzał się przed podjęciem decyzji zmieniającej losy milionów? Nie wiadomo, ale tak zdaniem twórców Muzeum Stalina w gruzińskim Gori wyglądał kremlowski gabinet Josifa Wissarionowicza Dżugaszwilego.

Cytaty pochodzą z książki podróżnika i dziennikarza Tomasza Grzywaczewskiego pt. „Życie i śmierć na Drodze Umarłych”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015







Dziękujemy za przesłanie błędu