Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 15 października. Imieniny: Jadwigi, Leonarda, Teresy
20/05/2018 - 12:05

Dobra książka. Sądeczanin poleca. Oriana Fallaci "Wywiad z władzą" (7)

Oriana Fallaci (1929-2006) – legendarna włoska reporterka i korespondentka wojenna, publicystka i pisarka. Uznawana za mistrzynię wywiadu. Laureatka licznych nagród, jej książki tłumaczone są na całym świecie.

Dalajlama

(…) Gdybym mógł wybrać sobie zawód, zostałbym technikiem albo raczej mechanikiem. Zawsze o tym marzyłem. Od dzieciństwa.

ORIANA FALLACI. To nadzwyczajne! Czy Wasza Świątobliwość pamięta, kiedy zrodziła się ta pasja?

Myślę, że wszystko zaczęło się od małego samochodzika. Kiedy byłem mały, dostawałem dużo prezentów, ze wszystkich stron świata. W większości były to cenne przedmioty, które zupełnie mnie nie interesowały. Pewnego dnia dostałem mały samochodzik. To rzecz, którą najlepiej pamiętam z dzieciństwa, reszta jest mglista. Pamiętam uroczystości i tańce, które oglądałem zza zasłony z gazy. Chciałem bawić się z dziećmi, nigdy ich nie widywałem. Pamiętam skrywane pragnienie, żeby być z mamą. Widywałem mamę bardzo krótko, raz w miesiącu lub co dwa miesiące. Pamiętam, że nie podobał mi się pałac Potala, wolałem rezydencję Norbuligka, bo były tam ryby, ptaki i ogród warzywny, gdzie rosły olbrzymie kapusty i gigantyczne rzodkiewki. Bawiłem się, biegając wokół głów kapusty. Ale to wszystko przyćmiewa wspomnienie o samochodziku. (…). Zacząłem się zastanawiać, w jaki sposób działa i dlaczego. Rozebrałem go na części, a później złożyłem. Od tamtej pory za każdym razem, kiedy dostałem jakiś mechaniczny przedmiot, musiałem go rozebrać na części i złożyć. Mechaniczne rzeczy zawsze były dla mnie jak bajka. Były moją bajką.

Czy oprócz samochodzika Wasza Świątobliwość miał też inne bajki?

(…). Najpiękniejszą bajką była dla mnie elektryczność. W Norbulingce mieliśmy generator prądu. Stale się psuł, wszyscy myśleli, że przez przypadek. Ale to ja go psułem, żeby potem reperować. Byłbym wielkim mechanikiem i elektrykiem, gdyby los zechciał inaczej.

Czy Wasza Świątobliwość odczuwa żal, urazę, że jest królem na wygnaniu, zdetronizowanym papieżem, mnichem?

Nie, ponieważ nie wyobrażam sobie innego zajęcia, z wyjątkiem zawodu mechanika. Moje życie było i jest do tego stopnia uzależnione od dawno wytyczonej ścieżki, że nie mógłbym tego uniknąć, nawet gdybym chciał. To prawda, że nie wybrałem swojego losu, że został mi narzucony, kiedy miałem dwa lata. Ale nie odczuwam żalu z tego powodu. Często próbowałem sobie przypomnieć, w jaki sposób zareagowałem, kiedy jako dziecko uświadomiłem sobie, że oderwano mnie od mamy, od rodzeństwa posadzono na tronie wyłożonym poduszkami, nakazując, bym zachowywał się jak dorosły. Nie pamiętam jednak, abym się złościł. Może dlatego, że lepiej pamiętam okres młodości. Kiedy byłem młody, nie żywiłem już dziecięcej urazy, ponieważ od wielu lat byłem mnichem. Nie wyobrażałem sobie, że mógłbym być kimś innym. Innymi słowy, cieszyłem się, że jestem mnichem. Nadal się cieszę, choć mój umysł nie jest całkowicie oczyszczony. Wyzbyłem się wątpliwości, pragnień, życie klasztorne nie jest dla mnie poświęceniem. Narzuca mi ograniczenia, to prawda, ale w zamian daje mi spokój ducha, którego inni nie mają, nieustannie go szukając. (…)

Cytaty pochodzą z książki:

Oriana Fallaci „Wywiad z władzą”, z włoskiego przełożyła Hanna Borkowska, wyd. Świat Książki, Warszawa 2012
Fragmenty wywiadu z Dalajlamą przeprowadzonego w Dharamsala we wrześniu 1968

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu