Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 4 czerwca. Imieniny: Christy, Helgi, Karola
29/06/2018 - 21:50

Dobra książka. Sądeczanin poleca. Olga Tokarczuk. "Opowiadania bizarne" (5)

Francuskie słowo „bizarre” znaczy: dziwny, śmieszny, niezwykły. O czym są „Opowiadania bizarne?” O Tobie, o mnie… O człowieku, który próbuje odnaleźć się w chaosie pragnień i wytyczonych przez los celów, czasami nawet sam nim steruje.

„Prawdziwa historia”

„- Pomocy! – krzyknął przerażony profesor i chwycił swoją marynarkę, żeby podłożyć ją pod głowę rannej. Próbował sobie przypomnieć, jak brzmi słowo „pomoc” w tym kraju, ale wszystko uleciało mu z pamięci, nawet „dzień dobry, jak się masz?”, które ćwiczył w samolocie.”

„Już kilka przynajmniej osób przyglądało się tej scenie, kiedy skądś zaczęło się przepychać ku profesorowi i kobiecie dwóch policjantów. Na mundury mieli założone odblaskowe kamizelki, które odbijały jarzeniowe światło w nierzeczywisty sposób – można było wziąć ich za aniołów i tak też potraktował ich profesor. Wstał i uświadamiając sobie, że jest czerwony od krwi, spojrzał z ogromną nadzieją na stróżów prawa. Ich twarze były jednak zacięte – wpatrywali się  w niego groźnym wzrokiem, zupełnie ignorując ofiarę. Od razu zrozumiał, że biorą go za sprawcę.”

„Dziwne, ze w ogóle nie zwracali uwagi na ranną, lecz domagali się od niego dokumentów, chwilę zajęło mu wytłumaczenie gestami, że ma je w marynarce pod głową kobiety. Wskazał na nią ręką – głowa kobiety odrzucona na bok spoczywała wprost na posadzce, a po marynarce nie było śladu. Tymczasem z zewnątrz przeciskało się ku niemu trzech potężnych pielęgniarzy z noszami. (…) Odepchnięty przez pielęgniarzy profesor cofnął się, odwrócił i w niewytłumaczalnym przypływie paniki zaczął uciekać.”

„Profesor uświadomił sobie z przerażeniem, że owa krew może okazać się dla niego śmiertelnie niebezpieczna. Nie wiedział nic o tej kobiecie. Mogła być prostytutką, narkomanką, a w jej ciemnej krwi mogły kłębić się miliony wirusów HIV, które teraz przenikały do organizmu profesora przez mikroskopijne ranki. Przypomniał sobie, że obcinał sobie dzisiaj rano paznokcie i zranił się w kciuk. Spojrzał na to miejsce – było pokryte krzepnącą krwią…”

„Kuśtykając w jednym bucie, dotarł do przeszklonych drzwi hotelu, ale tu zastąpił mu drogę rosły, barczysty portier w liberii przypominającej mundur wojsk jakiegoś operetkowego państwa. Widział profesora kilka razy, także dziś rano, lecz widocznie go nie poznał. Profesor nie zamierzał się cofnąć. Wyjaśnił, że mieszka w pokoju 1138 i jest uczestnikiem konferencji. Strażnik skonfundowany jego płynnym angielskim zawahał się w swoim nieprzejednaniu i rezolutnie zażądał paszportu. Profesor uświadomił sobie wtedy z przerażeniem, ze przecież nie ma marynarki, a zatem nie ma również paszportu.”

„Z bólu, poniżenia i bezsilności oczy wypełniły mu się łzami – nie umiał powstrzymać szlochu. Nie płakał od wielu lat i zapomniał już, jaką to potrafi przynieść ulgę. Płacząc, uspokoił się – można by rzec, że jego łódź płynąca po morzu łez przybiła do jakiegoś brzegu i kołysanie ustało. Przycumował oto do zupełnie nowej, nieoczekiwanej sytuacji i rozciągał się przed nim nieznany ląd. Musi sobie poradzić.”

Cytaty pochodzą z książki Olgi Tokarczuk pt. „Opowiadania bizarne”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018







Dziękujemy za przesłanie błędu