Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 20 lipca. Imieniny: Fryderyka, Małgorzaty, Seweryny
02/02/2018 - 08:55

Dobra książka. Sądeczanin poleca. Mariusz Sepioło "Himalaistki" (5)

Polki budowały legendę światowego himalaizmu. To one były pierwsze. Ich życiorysy to gotowe scenariusze filmowe. Przez wiele lat zmagały się z własnym środowiskiem – pełnym męskiego szowinizmu i dyskryminacji. O swoją pozycję musiały walczyć podwójnie ciężko. Te, które przeżyły, mówią: góry są po to, żeby w nich żyć, a nie umierać.

Kinga Barańska

„ – Długo zastanawiałam się, czy jestem właściwą osobą na właściwym miejscu i czy to jest właściwy moment - wspomina Baranowska. – Uznałam, że jeśli nie odpowiem sobie twierdząco na te wszystkie pytania, nie mam czego szukać na Kanczendzondze.

Tuż przed wyjazdem ma w głowie całą drogę.
- Niezwykle ważne jest, żeby przygotować się tak, jakby na tę górę weszło się już wcześniej – mentalnie. Na miejscu nie możesz sobie zadawać pytań: po co tutaj jestem? Co mam teraz zrobić? Na to jest już za późno – tłumaczy himalaistka. Przyzna, że Kanczendzonga okaże się najtrudniejszym ośmiotysięcznikiem w jej życiu.”

„Na wierzchołku wyciąga kamerę i filmuje. Pogoda jest ładna, powietrze przejrzyste. Powolne ujęcie sąsiednich szczytów zapiera dech w piersiach. Widzowi udziela się podniosła, niemal dramatyczna atmosfera. Słychać szybki urywany oddech Kingi, która zwraca się wprost do obiektywu: - Wierzchołek K8600 K. Ten szczyt dedykuję Wandzie Rutkiewicz, wiem, że mi pomagała tutaj, dziękuję jej bardzo.”

„- Podobno nie lubisz pytania o to, dlaczego chodzisz po górach - zaczynam.
- Często je słyszałam. Poza tym odpowiedź na nie będzie inna, kiedy ma się 20 lat, a inna 20 lat później - mówi - z każdym rokiem – mam nadzieję - stajemy się trochę inni i dojrzalsi.”

„- Nie lubię uogólniania, dzielenia ludzi na dobrych i złych, jakby nie było nic pomiędzy. Tymczasem bywamy po prostu słabi i tej słabości bardzo się boimy, wstydzimy. A w górach ciągle się z nią mierzymy. Ja też bywam- mówi – wyznaję zasadę, że człowiek powinien się starać być dobry każdego dnia i to, że kiedyś zachowałam się fair nie zwalnia mnie z odpowiedzialności za to, jak zachowuję się dzisiaj.

Twierdzi, że każdy wspinacz prędzej czy później zmierzy się z dylematem- poświęcić siebie i pomóc drugiemu czy za wszelką cenę przeć do przodu.

- Może miałabym dziś więcej szczytów, gdybym nie musiała się wycofywać i udzielać komuś pomocy - przyznaje – ale na pewno każda z takich sytuacji zbudowała mnie jako człowieka i niczego nie żałuję.”

„- W 2006 r. już wiedziałem, że Kingę stać na duże rzeczy – mówi Pustelnik. – Przez skórę dało się wyczuć, że mam przed sobą materiał na doskonałą himalaistkę. Miała cechy ludzi dużych gór i to ludzi przez wielkie L. Jakie to cechy? – trudno je nazwać. Po prostu obserwujemy kogoś i widzimy, jak się zachowuje, jak słucha, jak reaguje na trudne sytuacje, nawet, jak się porusza. To rodzaj trudnego do określenia talentu do gór. Kinga to miała. Prezentowała postawę, którą nazywamy „ Get up and go”. Jeśli trzeba działać - po prostu wstaje i działa. Już wtedy było po niej widać, że jest gotowa wewnętrznie, że wszystko ma doskonale poukładane. Takich osób spotkałem w życiu kilka. Wśród nich była właśnie Kinga.”

Cytaty pochodzą z książki Mariusza Sepioły pt. „Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonały każdy szczyt.” Wydawnictwo Znak, Kraków 2017

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


lipcowy miesięcznik