Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 19 sierpnia. Imieniny: Emilii, Julinana, Konstancji
31/01/2018 - 07:50

Dobra książka. Sądeczanin poleca. Mariusz Sepioło "Himalaistki" (3)

Polki budowały legendę światowego himalaizmu. To one były pierwsze. Ich życiorysy to gotowe scenariusze filmowe. Przez wiele lat zmagały się z własnym środowiskiem – pełnym męskiego szowinizmu i dyskryminacji. O swoją pozycję musiały walczyć podwójnie ciężko. Te, które przeżyły, mówią: góry są po to, żeby w nich żyć, a nie umierać.

Dobrosława Miodowicz - Wolf

„Lat temu 15 w grudniu schronisko w Pięciu Stawach zapełniało się gawiedzią na święta. Była tam wtedy najmłodsza. Ciekawa tego nowego świata, lodu, świata krańcowych prób i doznań. Czuło się niemal, że przeciwstawia mu swoją młodość i prostotę spojrzenia. Zmieniały się cele i problemy, ale zaangażowanie i czysta prostota działań Dobrusi pozostała. Nie każdego na to stać, ale ona była silna, raczej nie w fizycznym sensie, to było coś więcej, dużo więcej. Potem spotkaliśmy się w skałkach, na zawodach w Dolinie Będkowskiej była już pierwsza. Ale wspinaczka na czas raczej jej nie interesowała. To było nie to, ją pociągały trudności, odkrywanie sposobu przejścia. Wspinała się bardzo po babsku, wolno, jakby z ukrytym zażenowaniem dobierając chwyty i stopnie. Tłumaczyłem, że tak nie można rozrzutnie szafować siłami, tkwiąc długo w chwycikach, ona jednak spokojnie potrafiła odnaleźć klucz drogi, robiąc od strzału niektóre przejście, z którymi ja nie mogłem sobie nigdy poradzić. Wchodziła jednak w góry zawsze, by spotkać ludzi, byli dla niej zawsze ważniejsi od problemów skały czy lodu. Skałki były też spotkaniem z przyjaciółmi i ich problemami, a najlepszym miejscem na przegadanie całego dnia – źródełko w Dolinkach.”

„Przywiązuje się do idei, którą Żuławski propaguje w swoich książkach: że przyjaciela nie opuszcza się nawet wówczas, jeśli jest już tylko bryłą lodu."

„Jim Curran zapisze w pamięci ostatnie słowa kierownika wyprawy: „ Staliśmy w ciemnościach, gawędziliśmy i czekaliśmy, kiedy Mrówka wyjdzie z namiotu. Al wydawał mi się bardzo podniecony. Nagle zupełnie niespodziewanie powiedział mi, że ma przeczucie, że nie wróci. Zbagatelizowałem to i odparłem, że ja mam takie przeczucia przed każdą wspinaczką. Dotychczas nie sprawdzało mi się w 100 procentach, więc zmieniliśmy temat. Wtedy przyszła Mrówka”. Curran życzył im powodzenia, kazał uważać na siebie. A  wtedy, jak wspomina Curran: „ Mrówka nieśmiało i dość nieoczekiwanie objęła mnie i pocałowała w oba policzki – coś, czego większość Anglików nigdy nie opanuje. Potem ruszyli”. I już nie wrócili.

 „Dobrusia schodziła z podwierzchołkowych partii K2 w dramatycznych okolicznościach, przy niej umierali ludzie – doświadczeni himalaiści. Pomagała im. Jej nie pomógł nikt. Zasnęła, stojąc przypięta do poręczówek, tuż nad namiotem jednego z obozów - napisze brat Konstanty Miodowicz.”

„Konsatnty Miodowicz nie maił wątpliwości, że Diemberger stawiał tylko na siebie. Kostek powiedział Oldze Morawskiej: „Mając na względzie staroświeckie wartości ludzi gór, Diemberger zawiódł, nie przeszedł najcięższej próby”. Znaleźli się w sytuacji kryzysowej, która powinna budować i zacieśniać więź, stało się przeciwnie. Łukasz Wolf - wówczas jeszcze dziecko - pamięta, że Kurt  Diemberger był w rodzinie Wolfów przez lata wspominany jako ten zły: „Ten, który ją tam zostawił - jak mówi Łukasz. Prędko jednak prostuje: – Ale kiedy zacząłem na poważnie studiować materiały o mamie, doszedłem do wniosku, że na to wszystko złożyło się bardzo dużo niekorzystnych okoliczności. To tylko gdybanie. Trzeba sobie też zdawać sprawę, że Diemberger musiał być wtedy kompletnym wrakiem. Nawet z opisu Bauera wynika, że on był w najgorszej formie z nich wszystkich. Ludzie sobie pewnie nie wyobrażają, ja pewnie też, w jakim oni byli stanie. To byli ludzie umierający, ludzie w agonii. Przebywali na 8 000 w strefie śmierci przez tydzień. To rekord, nigdy wcześniej ani później nie zdarzyło się, żeby himalaiści byli tam tak długo i przeżyli.”

Cytaty pochodzą z książki Mariusza Sepioły pt. „Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonały każdy szczyt” Wydawnictwo Znak, Kraków 2017

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


Sierpniowy miesięcznik "Sądeczanin"