Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 23 lipca. Imieniny: Sławy, Sławosza, Żelisławy
25/09/2018 - 13:55

Dobra książka. Sądeczanin poleca. Marian Pilot "Nowy matecznik" (2)

Matecznik był miejscem naszego bytowania: iluż było tych, co tkwiąc w mateczniku, w ojczyźnie nie zaistnieli wcale, ponieważ nie mieli ani świadomości, ani nawet potrzeby jej istnienia. Nie było dostatecznie silnego spoiwa, które rozproszone mateczniki wiązałoby w nadrzędną, jakościowo wyższą strukturę.

(...). Bo też wątpliwości nie ma, że ojczyzna jest sumą czy też może raczej iloczynem mateczników, które istniały przed zaistnieniem ojczyzn; (…). Teoria kręgów komunikacyjnych mówi, że aż do początku XIX wieku – a więc praktycznie biorąc, w ciągu całej ludzkiej historii – człowiek żył w obrębie koła, którego promień nie przekraczał pięciu kilometrów zaledwie. W tradycyjnym społeczeństwie matecznikowym osiemdziesiąt do dziewięćdziesięciu procent kontaktów, składających się na życie społeczne, odbywa się wewnątrz tego kręgu: tu znajduje się męża i żonę, miejsce i materiały do budowy domu, pożywienie, miejsce kultu. Odległość, jaką człowiek może przebyć pieszo w ciągu jednego dnia – czterdzieści kilometrów mniej więcej – wyznacza promień drugiego kręgu. Pośrodku tego czterdziestokilometrowego kręgu znajduje się miejsce targowe. Tu wymienia się to, co potrzebne jest do życia człowiekowi z matecznika. Niewiele zresztą, bo maksimum dziesięć procent produkcji podlega wymianie na targu.

Matecznik był miejscem naszego bytowania: iluż było tych, co tkwiąc w mateczniku, w ojczyźnie nie zaistnieli wcale, ponieważ nie mieli ani świadomości, ani nawet potrzeby jej istnienia. Nie było dostatecznie silnego spoiwa, które rozproszone mateczniki wiązałoby w nadrzędną, jakościowo wyższą strukturę. Sądzić można, że nasze narodowe powstania doznawały tak ciężkich klęsk właśnie wskutek braku wspólnoty celów u ludzi ojczyzny i u ludzi matecznych. „Świadomość matecznikowa”, nazwijmy tak ten stan istnienia duchowego w obrębie swojej rodzinnej, najbliższej okolicy, niekoniecznie zresztą musi być własnością nieoświeconych mieszkańców owych pierwszych kręgów komunikacyjnych – bo czyż nie jest ona właściwa np. współczesnym Szwajcarom, egzystującym w swoich komunach i pozbawionym ojczyzny w naszym rozumieniu – bo jej namiastką przecież tylko jest struktura państwowa?
W paradoksalny sposób wyrafinowana „świadomość matecznikowa” wydaje się być właściwa poecie szerokich, światowych, chciałoby się powiedzieć – kosmopolitycznych – gdyby pozbawiać to słowo negatywnego zabarwienia – horyzontów, Czesławowi Miłoszowi. Nie darmo najwspanialszy poemat laureata Nagrody Nobla – Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada – jest poematem o powiecie Lauda i parafii Opitołoki, i zarazem poematem o kosmosie, który się wyraża poprzez Laudę i Opitołoki. Autor Rodzinnej Europy ma przenikliwą wiedzę o samym sobie, wyraża tę wiedzę w sposób bezkompromisowy i krzywienia się różnych naszych gorących patriotów na jego wyznanie, iż w latach trzydziestych XX wieku nastąpiła pierwsza jego emigracja – do Warszawy – zwyczajnie są mało rozumne. Bo naprawdę intrygujące w postawie wielkiego poety i człowieka wielkiego świata jest właśnie jego bezwarunkowe i całkowite przywiązanie, powiedziałbym więcej: uzależnienie od swojego matecznika. (...).

Cytaty pochodzą z książki: Marian Pilot „Nowy matecznik”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


lipcowy miesięcznik