Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 21 września. Imieniny: Darii, Mateusza, Wawrzyńca
14/08/2019 - 16:30

Dobra książka. Katarzyna Kłosińska. „Co w mowie piszczy?” (3)

Panuje opinia, że język polski jest trudny. Dostaliśmy naklejkę z logo czy logiem firmy? Wysyłamy SMS (a może SMS-a?) na numer czy pod numer telefonu? Dzieci chodzą na sanki z tatą czy tatem? A gdy zastanawiamy się nad dziejami słów i związków wyrazowych, okazuje się, że wiele z nich kryje w sobie opowieści o dawnych zwyczajach czy odmiennym od dzisiejszego postrzegania świata.

Ile alternatyw, czyli o wielości możliwości

„Czy dwie alternatywy to nie to samo co cztery możliwości? – zapytał, retorycznie, rzecz jasna, pan Stefan O. z Debrzna i przywołał słownikową definicję znaczenia wyrazu alternatywa: dwie wykluczające się możliwości, też : konieczność wyboru między dwiema wykluczającymi się możliwościami. I właśnie tak używało się przez długie lata alternatywy  (Miał alternatywę: albo wyjechać, albo zostać; Musieliśmy zostać, bo woleliśmy nie stracić pracy, a tylko taką alternatywę mieliśmy.) A zatem, w najbardziej tradycyjnym znaczeniu nasza alternatywa ma związek z łacińskim czasownikiem alternare znaczącym ‘robić coś na przemian, być niezdecydowanym, niepewnym’. Obecnie alternatywa jest często używana także jako określenie innego rozwiązania, innej możliwości – mówimy np. Nie ma alternatywy dla naszej decyzji ( Czyli nie ma innej możliwości, nasza decyzja jest słuszna). To użycie jest również poprawne, choć zdecydowanie mniej staranne niż przywołane wyżej zastosowania w tradycyjnym znaczeniu.”

     Kraina mokradeł – Śląsk, czyli o braku związku wilgoci z żelazem

„W pierwszej połowie XVII w. pewien duchowny (ks. Wojciech Dębołęcki) etymolog amator ogłosił, że nazwa Śląsk ma związek z wyrazem żelazo. Wyraz Ślężanie miałby znaczyć tyle, co żelazianie, czyli osoby trudniące się wytopem żelaza, a Śląsk – kraina żelazska – żelaza. Wywiódł to z sobie tylko znanych faktów (raczej nie językowych, bo te mówią coś zupełnie innego), a jego rewelacje były przez kolejne wieki powtarzane w różnych publikacjach o niespecjalnie naukowym charakterze. Od dawna jednak wiemy, że etymologicznie i językowo Śląsk nie ma nic wspólnego z żelazem a z wilgocią. Dawniej istniały takie wyrazy jak ślęgnąć (zmoknąć, nasiąknąć wilgocią), ślęganina (plucha), ślągwa (mgliste i deszczowe powietrze) prześlągły (przemoknięty) czy Ślęża (mokradła). Mają one wspólną cząstkę ślęg, śląg, która, jak wskazują na to znaczenia przywołanych słów, odnosi się do wilgoci. Ona też została utrwalona w nazwie rzeki Ślęza. Ślęża zatem to rzeka przepływająca przez mokradła. Od nazwy rzeki powstała nazwa plemienna Ślężanie, a później nazwa terytorium, które oni zamieszkiwali : Śląsko. Nazwa Śląsko była w użyciu aż do XVIII wieku, kiedy zaczął się pojawiać jej męski konkurent, czyli Śląsk (także Szląsk). I dziś mamy Śląsk, czyli etymologicznie rzecz biorąc, krainę mokradeł.”

Cytaty pochodzą z książki pt. „Co w mowie piszczy?” (wyd. Publikat), której autorka dr hab. Katarzyna Kłosińska wraz ze słuchaczami radiowej Trójki próbuje w dociekliwy i humorystyczny sposób rozwikłać zagadki językowe.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu