Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 19 czerwca. Imieniny: Gerwazego, Protazego, Sylwii
07/06/2019 - 09:30

Dobra książka: Isabelle Laurent. Jesteś najlepszą mamą na świecie (5)

Od pierwszego dnia oczekiwania na dziecko zastanawiasz się, jaką będziesz matką. Czy podołasz trudom wychowania? Czy nie zawiedziesz oczekiwań – męża, bliskich, otoczenia? A zarazem: czy dziecko będzie odpowiadało twoim wyobrażeniom? Czy przyjmie wartości, które zechcesz mu przekazać? Jak przebrniecie przez czas młodzieńczych buntów i konfliktów międzypokoleniowych? Niespokojna, sięgasz po poradniki, czytasz blogi, szukasz rad u bardziej doświadczonych. Isabelle Laurent przekonuje, że nie tędy droga.

Jesteś dokładnie takim rodzicem, jakiego twoje dziecko potrzebuje

Skruszę jarzmo na ich karku, zerwę ich więzy. Jr 30,8

To jarzmo długo miażdżyło mi ramiona ciężarem decyzji trudnych do podjęcia. Zależało mi na tym, by być dobrą matką. Zastanawiałam się, co to znaczy być dobrą matką. Czy dobra matka powinna narzucać zasady swoim dzieciom, czy pozwolić im na zdobywanie własnych doświadczeń? Czy będzie mogła godzić życie zawodowe z rodzinnym? Czy powinna uprawiać sport, żeby nakłonić je do ruchu, kształcić się, by rozbudzić ich świadomość? Czy warto towarzyszyć im w odrabianiu lekcji, czy zachęcać do samodzielności tak wcześnie, jak to możliwe? Zagrzewać je do wyścigu po dobre wykształcenie czy pozwolić im odkrywać życie we własnym tempie, by opuściły utarte ścieżki?

Tysiące pytań dopadało mnie na każdym etapie drogi. Studiowałam, chodziłam na warsztaty, konferencje na temat edukacji. W porozumieniu z mężem adaptowałam to, co usłyszałam. Kilkoro naszych dzieci chodziło do szkół państwowych, inne do społecznych, jeszcze inne do prywatnych dofinansowywanych przez państwo. Dokładaliśmy wszelkich starań, ucząc się roli rodziców, by dawać dzieciom punkty odniesienia, będąc opiekunami i wymagającymi, i wyrozumiałymi. Szliśmy na ustępstwa, przykręcaliśmy śrubę, ustanawialiśmy kary, zastępowaliśmy je nagrodami. Nadzorowaliśmy odrabianie lekcji, potem odpuszczaliśmy. Prowadziliśmy nasze dzieci krok za krokiem, popychaliśmy je, podtrzymywaliśmy, potem obdarzyliśmy je zaufaniem… W głębi duszy wciąż czuliśmy obawę: a co, jeśli się mylimy? Kiedy otrzymuję prośbę, by podzielić się receptą na wychowanie, mogę dziś powiedzieć jedną rzecz: nie ma żadnej recepty ani ekspertów w tej kwestii. Choć może to kogoś szokować, smutno mi, gdy słyszę rzekomych specjalistów, którzy sami nie doświadczyli rodzicielstwa. Tacy nigdy mi nie pomogli. Czułam od razu, że ich słowa nie brzmią właściwie, ich rady wywoływały zamęt w moim umyśle. Czy nie jestem na ziemi po to, by uczyć się przez doświadczenie? Mogę wówczas dzielić się światłem mojej latarki z tymi, którzy idą tą samą drogą, trochę jak zwiadowca, trzeba bowiem poznać drogę samemu, by móc naprawdę o niej mówić.
Są tacy, którzy chełpią się tym, że opierają swe słowa na opowieściach innych rodziców, wyciągając z nich wnioski i opracowując statystyki. Ich uogólnienia raniły moje dzieci i moją rodzinę, nie pozwalały mi wierzyć w cud. A cud mógł mieć miejsce za każdym razem, gdy odchodziłam od narzuconych norm. Matka wie, że jej dziecko jest wyjątkowe.

Isabelle Laurent, „Jesteś najlepszą mamą na świecie”, przełożyła Marta Tórz, Wydawnictwo W drodze, 2018

Dziękujemy Wydawnictwu W drodze za udostępnienie wybranych fragmentów

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


Czerwcowy miesięcznik "Sądeczanin" już w kioskach