Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 13 listopada. Imieniny: Arkadii, Krystyna, Stanisławy
11/05/2019 - 11:30

Dobra książka: Elia Barceló, "Kolor milczenia" (6)

Ekscytująca mieszanka kryminału i sagi rodzinnej, której tragiczna przeszłość i głęboko skrywane sekrety po latach wychodzą na jaw.

Madryt. Czasy współczesne

Carlos i Helena bardzo uważali — a w ogóle mieli zamiar przenieść się do wynajętego mieszkania — niemniej po kilku godzinach doprowadzili pokój do stanu jak po przejściu tornada. Wyrównali narzutę na łóżku i zaczęli układać na niej zdjęcia i papiery wyjmowane „na chwilę” z pudełek.

— Będziesz musiała przedstawić mi krótko swoją rodzinę, żebym wiedział, kto jest kim, kochanie. Na przykład ci tutaj, na zdjęciu z tysiąc dziewięćset dwudziestego drugiego roku — powiedział Carlos, pokazując jej czarno-białą fotografię z ząbkowanym brzeżkiem.

— No, przecież masz z tyłu napisane. Popatrz: Tata, mama, Pilar i ja.

Spojrzał na nią, unosząc brew, tak jak zawsze, kiedy chciał, żeby sobie uświadomiła, jakie palnęła głupstwo.

— Te zdjęcia zachowała moja matka, więc tam, gdzie jest napisane: „ja”, masz czytać: Blanca.

— Która, gdyby żyła, byłaby moją teściową.

— Gdybyśmy wzięli ślub. Ale nie wzięliśmy.

Uśmiechnął się.

— A pozostali?

— Tutaj jest ze starszą siostrą Pilar i rodzicami, Marianem i Carmen. Rodowici walencjanie, mieszkali w pięknym pałacyku przy Alamedzie i chyba nieźle im się powodziło. Mieli tylko dwie córki: moją matkę i ciotkę Pilar. Ta, od której dostałam pudełka, to jej córka, moja kuzynka Amparo. Nie pogubiłeś się?

— Nie.

Helena postanowiła, że będzie wyjmować wszystko po kolei i układać — nie zatrzymując się dłużej nad niczym — żeby mniej więcej odtworzyć chronologię. Kładła każdy papier na łóżku, Carlos sprawdzał, czy jest gdzieś data, i czytał to, co przyciągnęło jego uwagę, przygotowując dokumenty do wspólnych badań i prób rozwiązania łamigłówki.

— Kto to jest M.?

— M.? Tak po prostu? Bez nazwiska ani niczego? Nie mam pojęcia. Skąd to wziąłeś? Pokaż.

Carlos podał jej cienką kartkę papieru lotniczego, faktycznie podpisaną tylko inicjałem, M. Tekst był po angielsku i wyglądało to na ostatnią kartkę dłuższego listu. Widniały na niej tylko trzy linijki:

not to do it, I’ll be there in case you need me. This time I won’t take „no” for an answer. You know I love you and I know you love me too.

M.

żeby tego nie zrobić, będę tam, gdybyś mnie potrzebowała. Tym razem nie przyjmę „nie” jako odpowiedzi. Wiesz, że Cię kocham, i wiem, że Ty kochasz mnie również.

M.

Elia Barceló, „Kolor milczenia”, Wydawnictwo Literackie, wydanie I, oryginalny tytuł: El Color del Silencio, przekład: Marta Szafrańska-Brandt, data premiery: styczeń 2019

Dziękujemy Wydawnictwu Literackiemu za udostępnienie wybranych fragmentów

[email protected]

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji






Dziękujemy za przesłanie błędu