Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 20 lipca. Imieniny: Fryderyka, Małgorzaty, Seweryny
02/09/2018 - 19:05

Dobra książka. Anna Sobolewska "Cela. Odpowiedź na zespół Downa" (7)

Książka, będąca osobistym zapisem przeżyć i doświadczeń matki dziewczynki z zespołem Downa, ukazuje optymistyczny wymiar „inności” dziecka. Obecność Celi w inspirujący sposób wpłynęła na pogłębianie więzi rodzinnych…

Jean Vanier często opowiada historie o „Panu Normalnym”:

Wiecie, że ludzie normalni są smutni. Kiedy jest się normalnym, ma się problemy i jest się smutnym. Problemy z rodziną, problemy z dziećmi, które dorastają, problemy polityczne, problemy związane z ekonomią, pracą, wreszcie  wszystkie inne możliwe problemy. Pewnego dnia przyszedł do mnie Pan Normalny, ponieważ miał dużo problemów.(…) Rozmawiałem właśnie z Panem Normalnym, gdy nagle ktoś zastukał do drzwi. Wchodzi Jean-Claude, śmieje się, ściska mi dłoń,  ściska dłoń Panu Normalnemu, po czym wychodzi, cały czas się śmiejąc. W tej samej chwili Pan Normalny z ciężkim westchnieniem zwraca się do mnie, mówiąc: „Jakie to smutne, takie dzieci!” Tymczasem, aby powiedzieć coś takiego w tym właśnie momencie, trzeba być naprawdę bardzo upośledzonym! Był on tak zapatrzony w swoje projekty, tak bardzo zaabsorbowany swoim smutkiem i łzami, zaślepiony przez swoje przesądy, że nie widział Jeana-Claude’a. Ale za tą skorupą Pana Normalnego także żyje dziecko, dziecko, które płacze, dziecko, które się boi. Jeśli boi się ono patrzeć na Jean-Claude’a, to dlatego, że gdzieś w głębi serca czai się strach. Gdzieś w jakimś wymiarze swojej osoby nie śmie on być sobą.

Każdy z nas rodziców dzieci upośledzonych spotkał się kiedyś z „Panem Normalnym” narzucającym światu własną, nieżyczliwą definicję ich dziecka, i poczuł się bezsilny. […].

W kulturze współczesnej ścierają się dwie przeciwstawne tendencje: jedna z nich sprzyja emancypacji niepełnosprawnych jako jednej z „mniejszości” dochodzących do głosu w  demokratycznym społeczeństwie, a druga – przed którą przestrzega Jean Vanier – głosi kult sukcesu, skuteczności i sprawności, i utrwala społeczne wykluczenie upośledzonych.[…].

Bóg nie ma własnego oblicza. Każda ludzka twarz jest obliczem Boga – powiadał Swami Muktananda, który zapewne nie czytał Levinasa. Ludzka twarz epifanią Boga! Muktananda głosił, że postrzegając każdego człowieka jako odbicie naszej własnej (i jedynej) Jaźni, poznajemy tajemnicę obecności Boga w człowieku. Łatwo jednak zobaczyć Boga w małych,  rozkosznych dzieciach, w zwierzętach i w przyrodzie czy w naszych drogich zmarłych. Najtrudniej dostrzec Go w twarzach zniekształconych przez upośledzenie. […]. Janusz Korczak powiadał, że dziecko jest książką, która napisana została w obcym języku. Dziecko upośledzone jest tekstem szczególnie trudnym, niezrozumiałym. Zrozumieć ukryte, zaszyfrowane znaczenie tej „książki” można tylko wówczas, gdy – wzorem Janusza Korczaka i Emmanuela Levinasa – uznamy obcość dziecka (i zasadniczą obcość „innego” – przybysza, chorego czy upośledzonego) za wyzwanie i cud, dostrzegając pozytywny sens inności.

Cytaty pochodzą z książki: Anna Sobolewska, Cela. Odpowiedź na zespół Downa,  W.A.B., Warszawa 2002.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


lipcowy miesięcznik