Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 13 sierpnia. Imieniny: Elwiry, Hipolita, Radosławy
01/09/2018 - 11:00

Dobra książka. Anna Sobolewska "Cela. Odpowiedź na zespół Downa" (6)

Książka, będąca osobistym zapisem przeżyć i doświadczeń matki dziewczynki z zespołem Downa, ukazuje optymistyczny wymiar „inności” dziecka. Obecność Celi w inspirujący sposób wpłynęła na pogłębianie więzi rodzinnych…

Przez osiem lat swojego życia Cecylia była stałym gościem Ośrodka Wczesnej Interwencji. Już jako niemowlę znalazła się pod opieką psychologiczną kierowniczki ośrodka,  wspomnianej już pani Zofii Pakuły, która nawiązała z nią świetny kontakt. Otrzymywałam od niej wskazówki, zwykle co kwartał, jak „pracować” z Cecylką. Z każdej wizyty wynosiłam plik notatek obejmujących głównie punkty rozwoju ruchowego, intelektualnego, emocjonalnego i społecznego Celi i plan naszych wspólnych ćwiczeń, czyli stymulującej zabawy. Zachowałam wiele z tych notatek. Gdy Cecylka miała trzy lata, pani psycholog poleciła nam na przykład takie ćwiczenia: nawlekanie koralików; segregowanie obrazków przedstawiających na przykład zwierzęta, rośliny lub przedmioty życia codziennego; poznawanie schematu ludzkiego ciała od stóp do głowy;  rozpoznawanie kolorów; […].

Cela ma za sobą lata ćwiczeń logopedycznych. Jej mowa była kiedyś całkowicie niezrozumiała dla osób spoza rodziny, a teraz wszyscy ją rozumieją. Dawniej opuszczała lub zniekształcała większość spółgłosek. Tylko my mogliśmy zrozumieć że „Ułka Aja” to „Pszczółka Maja”. Do niedawna Cela nie wymawiała w ogóle spółgłosek „k” i „g”  (najtrudniejsze głoski dla dzieci z zespołem Downa, które mają wysoko wysklepione podniebienie),  ale dzięki cierpliwej pracy pań logopedek, Katarzyny Grymuły i Anny Machaj, udało się wywołać i utrwalić te dwie głoski. Obecnie logopedzi radzą rodzicom dzieci z zespołem Downa codzienny masaż buzi i języka już w niemowlęctwie. Rozwój mowy Cecylii był długim, skomplikowanym procesem. Zaczęła mówić w drugim roku życia, podobnie jak inne dzieci, ale już wkrótce została w tyle za rówieśnikami. Długo stosowała zasadę Juliana Przybosia: „Najmniej słów” i wskazując na przykład chleb i szynkę, mówiła „to i to”. Umiała być precyzyjna w swoim ograniczonym języku. […].

W starszym wieku przedszkolnym zaczęłyśmy ćwiczyć sztukę opowiadania przeczytanych historii. Do dziś niełatwo skłonić Celę do oszczędnego i precyzyjnego opowiadania – albo nie chce nic mówić, albo snuje długie, niekończące się opowieści, wzbogacone własną fantazją. Nie zawsze wiadomo, czy trudności z mówieniem u Celi powoduje zespół Downa, czy chwilowe lenistwo. Co tu jest niemożliwością, a co unikaniem wysiłku? Cela często mówi byle jak, nie dbając ani o gramatykę, ani o staranną wymowę. A gdy się postara, można ją lepiej zrozumieć. Gdy Cela miała pięć lat, zaczęłyśmy się szykować do nauki czytania. Robiłyśmy ćwiczenia na rozróżnianie głosek, najpierw  w nagłosie (na początku wyrazu). Wymieniałam różne wyrazy z poleceniem: Gdy usłyszysz „l”, podnieś rączkę! Z czasem zastąpiłyśmy rączkę – nóżką, żeby było zabawniej:  „Gdy usłyszysz „k”, podnieś nóżkę!” Wymieniałyśmy jak najwięcej wyrazów na określoną głoskę, ćwicząc również wymowę. […]. Ćwiczenia z nią nigdy nie były nudne. Umiała je zamienić w twórczą zabawę. Dlatego słysząc o konieczności „pracy z dzieckiem z  zespołem Downa”, wiem, że możliwa jest taka forma ćwiczeń językowych i logopedycznych, która wszystkich rozśmieszy.

Cytaty pochodzą z książki: Anna Sobolewska, Cela. Odpowiedź na zespół Downa,  W.A.B., Warszawa 2002.







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)