Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 14 sierpnia. Imieniny: Alfreda, Maksymiliana, Selmy
15/07/2020 - 15:30

"Słońce stoi dość wysoko, kiedy Jagiełło daje znak, że nadszedł czas…"

W 610. rocznicę bitwy historyk Jan Wróbel na nowo przedstawia konflikt Rzeczpospolitej z państwem krzyżackim. Kto zwyciężył pod Grunwaldem? Król Polski Jagiełło czy wielki książę litewski Witold? Dlaczego wojska polskie nie zdobyły Malborka? Co zadecydowało o naszej wiktorii?

Słońce stoi dość wysoko, kiedy Jagiełło daje znak, że nadszedł czas… Pierwszą szarżę tej bitwy rozpoczynają Litwini. Wrzask litewskich i tatarskich wojów byłby w innym dniu przykry dla ucha, dzisiaj jednak szeregi krzyżackie falują wśród radosnego podniecenia. „Zaczęło się! Spokój, spokój!” – krzyczą krzyżaccy chorążowie. Nie ma co się spieszyć z atakiem na szybkie i zwrotne wojska Witolda, niech te najpierw posmakują kul, które wyplują krzyżackie armaty, a potem rozbiją się o pancerze krzyżackiego rycerstwa. Nie potrwa to długo, a wielki mistrz zakonu krzyżackiego da znak swoim ludziom skupionym wokół najważniejszych chorągwi w centrum szyku. Naprzód! (…)

Huk pierwszego starcia rzędów rycerstwa obu stron jest przejmujący, zagłusza rozmowy w obu dość oddalonych od pola starcia sztabach – von Jungingena i króla Jagiełły. Połamane kopie walczących nad dolinką Wielkiego Strumienia, głównej linii boju, wypełniają rów, układając się w coś na kształt powykręcanych we wszystkie strony resztek pomostu. Jungingen z rozmysłem zachowuje wcale sporą część wojsk przy sobie, z dala od głównego teatru wojny. Są one przeznaczone do późniejszego, rozstrzygającego ataku. Rycerzy ma poprowadzić do boju najwyższy zwierzchnik zakonu. (…)

Zadowolony z pierwszego starcia w tej bitwie Jungingen wznosi bojowy krzyk, a wtórują mu krzyżaccy dostojnicy. Zwycięstwo albo śmierć – każdy rozumie, że albo ostatni atak Krzyżaków złamie wojska króla, albo polskie topory potną odwód. Uniesienie Ulryka nie trwa jednak długo. Szybko dostrzega, że rycerze polscy mają liczebną przewagę. Nie tylko polskie – Litwa wróciła! Krzyżacka odsiecz przybyła za późno! Ludzie króla z werwą spuszczają miecze i topory na zrozpaczonego wroga, wreszcie otaczają kolejne grupki rycerstwa zakonnego. Na polu bitwy pojawia się polski odwód i ostatecznie przechyla szalę starcia. W mężnym sercu von Jungingena wzbiera złość – i niedowierzanie. Tak się ma to wszystko skończyć? Spina konia i rusza na grupkę polskich rycerzy rozglądających się za nową ofiarą. Jeruzalem! Naprzód! Pada w piach z dwiema ranami (...)

Kiedy pod wieczór tego długiego dnia spada lekki deszcz, pokrywa liczne zwłoki rycerzy, którzy uwierzyli, że wielki mistrz i zmartwychwstały Chrystus poprowadzą ich do zwycięstwa. Pan Bóg pozwala jednak na świetną wiktorię wrogom zakonu. To Władysław Jagiełło ociera łzy niekłamanego wzruszenia i niekłamanej wdzięczności dla Stwórcy. Ledwo stygną ciała, zarówno Polacy, jak i Krzyżacy rozpoczynają akcję propagandową skierowaną przede wszystkim na dwory biskupie i królewskie w całej katolickiej Europie. Nigdy jeszcze zakon, cieszący się przecież poparciem papieża i cesarza, na dodatek mający w swoich szeregach wielu synów ważnych niemieckich rodów, nie doznał takiej klęski jak pod Tannenbergiem. Nigdy jeszcze Polacy (i Litwini) nie rozgromili wroga tak potężnego i tak ważnego jak pod Grunwaldem. Teraz trzeba wyjaśnić światu, kto był dobry, a kto zły w ten niewiarygodny dzień.

Jan Wróbel, „Grunwald 1410”, wydawnictwo Znak Horyzont, lipiec 2020
Dziękujemy wydawnictwu Znak za udostępnienie wybranych fragmentów







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)