Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 25 stycznia. Imieniny: Miłosza, Pawła, Tatiany
10/01/2021 - 15:20

O, świat nie da się tak łatwo ruszyć z miejsca, jak nam się wydaje.

O, nie ma pan pojęcia, jaka to potęga cisza. Tak wsłuchać się [...] w to niebo, w ten zalew, w poranki, zachody, w noc, gdy księżyc w pełni pójść w las, w te wszystkie drzewa, krzaki, zioła, w mchu się położyć.

[…] Tylko, widzi pan, gdy czasem próbuję ogarnąć swoje życie, a któż tego nie próbuje…? Ma się rozumieć, nie całe, ot, to, tamto czy owo, nikt przecież nie jest w stanie ogarnąć w całości swojego życia, choćby najmarniejszego. Nie mówiąc, że nasuwa się wątpliwość, czy jakiekolwiek życie jest całością. Każde jest mniej czy więcej potrzaskane, często i rozrzucone. A takiego życia nie da się już pozbierać, a gdyby nawet, to w jaką całość złożyć? To nie filiżanka, czy niechby i jakieś większe naczynie. […]

Zresztą czy ja się rzeczywiście nad tym moim życiem zastanawiam? Po co miałbym to robić? Nic mi to przecież nie pomoże, niczego nie odwróci, nie zmieni. Jeśli, to ono się nade mną zastanawia, ja nie odczuwam takiej potrzeby. A dlaczego życie miałoby się nie zastanawiać nad człowiekiem? I nie musi mieć wcale naszego przyzwolenia. To jest tak samo jak ze snem. Śni się pan sobie, mimo że nie chciałby się pan śnić. I nieraz śni się pan, jakby pan nie chciał, chociaż to pański sen. I nie ma pan także wpływu na to, jak się pan komuś śni. A czymże innym jest życie? […]

Mówi pan, komórkę powinienem mieć. Po co? O, widzę tu, w sezonie, do czego służą komórki. Wszyscy z komórkami przy uszach. Mało kto już do kogo, jak my tu do siebie, wszyscy przez komórki. Czy to bliżej, myśli pan? Człowiek coraz bardziej odstaje od człowieka. Gdyby nie to, że na te kilka jesiennych miesięcy wraca tu cisza, nie wiem, czy dałoby się wytrzymać.

Zastanawiam się nawet, czyby w przyszłym sezonie nie dopisać na tablicach: komórki zostawiać lub wyłączać, gdy się z domku wychodzi. Jak w kościele, w teatrze, w filharmonii. A co tu jest? Cisza tak samo może być kościołem, teatrem, filharmonią. Tylko cisza, bo nie wiem, co by jeszcze. O, nie ma pan pojęcia, jaka to potęga cisza. Tak wsłuchać się, naturalnie po sezonie, w to niebo, w ten zalew, w poranki, zachody, w noc, gdy księżyc w pełni pójść w las, w te wszystkie drzewa, krzaki, zioła, w mchu się położyć. […]

A gdy się młodym jest, skąd ma się wiedzieć, co będzie lepsze, gorsze? I to nie zaraz, ale kiedyś tam, kiedyś. Nawet się nad tym nikt nie zastanawia, bo nie ma się jeszcze nad czym zastanawiać. Nie mówiąc, że była moda wtedy na młodych. Mówi pan, zawsze jest. Możliwe, tylko nigdy nie taka sama. Wtedy bez młodych nic się nie mogło obyć. Na każdym zebraniu, naradzie, akademii musiał być w prezydium zawsze ktoś młody. Tak samo w każdej delegacji przynajmniej jeden młody. No, i jedna kobieta. O młodych mówiło się, że przed nimi przyszłość, że to oni zbudują ten nowy, lepszy świat, że wszystko w ich rękach. Co prawda, zawsze się tak mówi, po czym młodzi się starzeją i zostawiają następnym młodym ten świat, który oni zastali. O, świat nie da się tak łatwo ruszyć z miejsca, jak nam się wydaje.

Wiesław Myśliwski, Traktat o łuskaniu fasoli, wydawnictwo Znak, wydanie pierwsze: 2006







Dziękujemy za przesłanie błędu