Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 25 października. Imieniny: Ingi, Maurycego, Sambora
17/09/2020 - 16:05

"Nie ma niczego co znam, nic nie dzieje się w sposób, jaki rozumiem"

Hawaje - rajskie wyspy pełne kwiatów, ananasów i miłości. Czy są takie, jak nam się wydaje?

W lesie Kamakou

Stałam na wąskiej ścieżce między paprociami w ciszy tak wielkiej, że sięgała swoim początkiem wieczności. Drzewa wydawały się wyrastać z powietrza. Nie tak jak w zwykłym lesie, gdzie z korzeni ukrytych pod ziemią pojawia się gładki pień i gałęzie obsypane liśćmi. Tutaj wszystko było zielone, obwieszone mchami, wilgotne. Gałęzie powyginane jak korzenie i korzenie obrośnięte zielonością jak gałęzie. Rozcapierzone dłonie paproci i zielone ramiona drzew sięgające we wszystkie strony. Wyglądały tak jakby uczyły się latać.

I ta niezwykła cisza, w której serce uczy się bić na nowo. Nie ma niczego co znam, nic nie dzieje się w sposób, jaki rozumiem. Wszystko jest nowe. Inne. I nie dlatego, że dopiero przed chwilą się zaczęło, lecz raczej dlatego, że dotychczas ukrywało się przed ludzkim wzrokiem i żyło zgodnie z odwiecznym rytmem pierwotnego lasu. Według prastarego czasu, w którym nie ma nic i dzieje się wszystko.

To właśnie czułam dookoła.

Czułam, że tam jest wszystko, ponieważ nie istnieje nic takiego, co byłoby możliwe do wytłumaczenia i nazwania ludzkimi pojęciami. Było za to wszystko, co składa się na tajemnicę życia i przetrwania.

Od jak dawna rósł tutaj ten niezwykły las?

Powiedziano mi później, że to jest ostatni prawdziwie hawajski las. Taki, jaki rósł w czasach kiedy przypłynęli tu z daleka żeglarze w swoich śmigłych łodziach. Na podstawie badań archeologicznych przyjmuje się, że było to około roku 300 naszej ery, czyli ponad półtora tysiąca lat temu.

Zeszli na ląd. Panowała cisza. Bosymi stopami dotknęli piasku i ruszyli dalej, w stronę chłodnego lasu.

Te same bujne strzępiaste zielone paprocie hapu’u ścieliły się pod ich palcami, pachniały te same drzewa pomarańczowe ‘alani, i te same hawajki cynobrowe, małe ptaki z długim wąskim dziobem, szukały nektaru wśród słodkich kwiatów  drzewa `ōhi`a lehua. I ta sama prawieczna cisza ściekała kroplami po wilgotnym mchu.

Beata Pawlikowska, fragment książki „Blondynka na Hawajach”, więcej fragmentów do przeczytania i posłuchania: https://beatapawlikowska.com/blondynka-na-hawajach-2/

Dziękujemy wydawnictwu Edipresse Kolekcje za udostępnienie cytowanych fragmentów







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)