Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 4 czerwca. Imieniny: Christy, Helgi, Karola
16/01/2020 - 09:30

Dobra książka: Szymon Hołownia, "Instrukcja obsługi solniczki" (4)

Nawrócenie, więź kościelna, na której z czasem może wyrośnie kawał duchowego życia, zaczyna się zawsze od konkretu, od gestu.

Recepta na kryzys

(…). Czasem myślę, że to jednak bywa zdrowsze dla ducha – pożyć w miejscu, w którym nasz Kościół katolicki jest jedną z religijnych mniej­szości. Gdzie jego wybór nie jest wcale czymś oczywistym, nie bronią go żadne ustawy, będąc w nim nie można mieć nadziei na żadne docze­sne serwituty, przeciwnie – można się komuś narazić, coś stracić albo zwyczajnie dostać po łbie. Tam jest już jasne, że ewangelizacji nie da się dokonywać wyłącznie tekstem, kazaniem, słowem. Ludzie słyszeli już wszystko od wszystkich możliwych kaznodziejów. Tam sprawa jest prosta: jeśli jesteś dobry, to znaczy, że Bóg, w którego wierzysz, jest dobry. Nawrócenie, więź kościelna, na której z czasem może wyrośnie kawał duchowego życia, zaczyna się zawsze od konkretu, od gestu. Pisałem już o tym i mówiłem wiele razy: i Afryka, i Europa, i Azja, wszystkie konty­nenty nie potrzebują dziś więcej teologicznych książek, potrzebują za to ewangelizacji bandażem, krwią, uśmiechem, poświęconym czasem, przytuleniem, dobrym słowem, podparciem. (...).

Receptę na kryzys Kościoła więc mamy: gdy Kościół gubi się, nie wie, gdzie iść, gdy słabnie (na skutek ataków zewnętrznych, a częściej – własnej wewnętrznej marności), ma jedną pewną wskazówkę: powinien jeszcze odważniej wyjść na spotkanie człowieka. „Człowiek jest drogą Kościoła” – mówił Jan Paweł II. Ale my się tego zdania, z nieznanych mi dotąd powodów, strasznie boimy. Proszę spojrzeć: wśród katolickich hiperortodoksów trwa teraz konkurs na najgłośniejszą jeremiadę po opublikowaniu adhortacji „Amoris laetitia”. Papież nie zmienił w niej przecież kościelnego nauczania. Zachęcił jedynie do tego, by za jego praktyczną interpretację, wcielanie w życie, wzięli większą odpowie­dzialność ci, którzy są na froncie, blisko ludzi i konkretnych, czasem nieprawdopodobnie powikłanych ludzkich spraw. By nie byli wyłącznie organem mającym odczytać i wykonać nadesłany z Rzymu wyrok, ale by nauczanie Kościoła traktowali zawsze jak narzędzie, którym mogą się posłużyć zgodnie ze swoją duszpasterską intuicją, nigdy nie łamiąc nakazów Chrystusa, ale zawsze dając też człowiekowi wsparcie, ukojenie i nadzieję. Pokazując, że Bóg nie chce walczyć z człowiekiem o „swoje”, że Jemu naprawdę chodzi tylko i wyłącznie o człowieka! (…).

TP 19/2016

Szymon Hołownia, „Instrukcja obsługi solniczki”, felietony z „Tygodnika Powszechnego”, Wydawnictwo WAM, 2017
Dziękujemy wydawnictwu WAM za udostępnienie wybranych fragmentów







Dziękujemy za przesłanie błędu