Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 13 sierpnia. Imieniny: Elwiry, Hipolita, Radosławy
25/01/2020 - 09:30

Dobra książka, klasyka literatury: A. Dumas "Hrabia Monte Christo" (6)

Okrucieństwo wyrządzone Dantesowi przez tych, których miał za przyjaciół, odebrało mu miłość, wolność i naiwną radość życia.

(...). Gdyby nagle piorun uderzył Dantesowi u stóp i otworzył mu przepaść, w której głębi byłoby widać piekło, nie sprawiłby na nim wrażenia równie elektryzującego, równie miażdżącego jak te niespodziane słowa. Powstał i porwał się za głowę obiema rękami, jakby w obawie, że mu pęknie.

(…)

I nagle Dantesowi rozjaśniło się w głowie, wszystko, co do tej pory pozostawało w mroku, w jednej chwili stanęło jakby w jasnym blasku dnia. Owe dziwne wahania Villeforta w czasie badań, zniszczenie listu, wymuszenie przysięgi, ten głos błagający prawie, który zamiast grozić, zdawał się prosić, wszystko to razem stanęło mu przed oczyma. Krzyknął, zachwiał się jak pijany i rzucił się do otworu tunelu, co prowadził do jego celi, bełkocząc:

            - Och! Muszę być sam, aby pomyśleć o tym wszystkim.

            Doczołgawszy do swego lochu, rzucił się na łóżko. Wieczorem dozorca zastał go w tym samym miejscu: siedział na łóżku, nieruchomy i niemy jak posąg, ze ściągniętymi rysami i oczyma wlepionymi w jeden punkt.

            W czasie tych rozmyślań, podczas których godziny upływały mu jak sekundy, powziął okropne postanowienie i złożył straszliwą przysięgę.

            Jakiś głos ocucił Dantesa z tego zamyślenia, był to Faria, u którego dozorca był już także i który przyszedł zaprosić teraz Dantesa na kolację. Jego status wariata, a co ważniejsze wariata wesołego, nadawał staremu więźniowi pewne przywileje: co niedzielę dawano mu na przykład niego bielszy chleb i buteleczkę wina. Była właśnie niedziela i ksiądz zapraszał swego młodego towarzysza, aby podzielił z nim chleb i wino.

            Dantes udał się za nim, rysy twarzy nieco mu złagodniały, ale oczy przybrały wyraz stanowczości i surowości, zdradzając powzięte postanowienie. Ksiądz popatrzył na niego uważnie.

            - Nie jestem zadowolony, że dopomogłem ci w rozwiązaniu tajemnicy – rzekł.

            - Dlaczego? – zapytał Dantes.

            - Bo wlałem ci w serce uczucie, które tam nigdy jeszcze nie gościło: żądzę zemsty.

            Dantes uśmiechnął się.

            - Mówmy o czym innym – rzekł.

            Ksiądz popatrzył jeszcze na niego przez chwilę, potem pokiwał ze smutkiem głową. Na koniec usłuchał prośby Dantesa i wszczął rozmowę o czym innym.

            Dantes słuchał z podziwem każdego jego słowa. Czasem to, co mówił Faria, dotyczyło tego, o czym sam Dantes kiedyś już rozmyślał, lub spraw związanych z jego marynarskim życiem. Czasem poruszał przedmioty całkiem mu nieznane, które jak zorza polarna, oświetlająca żeglarzom drogę w krainach podbiegunowych podróżnemu, ukazywały młodzieńcowi nowe krajobrazy, nowe horyzonty, rozjaśnione fantastycznym blaskiem. Edmund zaczął pojmować to szczęście, jakie stałoby się udziałem dla człowieka inteligentnego, zdolnego wznieść się za tym wybitnym umysłem na te wyżyny wiedzy moralnej, filozoficznej i społecznej, gdzie Faria czuł się jak u siebie.

            - Powinien mnie ksiądz nauczyć choć odrobiny tego, co sam wie – rzekł Dantes – Choćby tylko dlatego, aby się nie nudzić w rozmowie ze mną. Zdaje mi się teraz, że ksiądz wolałby samotność niż towarzystwo człowieka tak niewykształconego i prostego. Jeśli ksiądz przystanie na moją prośbę, przysięgnę, że nigdy nie będę mówić o ucieczce. (str. 179)

Aleksander Dumas, „Hrabia Monte Christo”, część I, Wydawnictwo MG, Kraków 2017
Wybór fragmentów: AH







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)