Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 25 stycznia. Imieniny: Miłosza, Pawła, Tatiany
08/01/2021 - 11:45

To była istna wieża Babel, tylko że nie języków, a ludzkich losów

Nie wiem, skąd pan na ten świat patrzy. Ja patrzę, tak jak panu opowiadam, z tej czy innej budowy. Byli to zawsze pojedynczy ludzie, jeden do drugiego niepodobny. Mówiło się załoga, tak jak mówi się historia, ale to tylko na zebraniach.

[...] Powiem panu, zmienił moje życie. No, ten magazynier. Mówiłem panu. Magazynier, a okazał się saksofonistą. Nie wiem, czemu się pan dziwi. Proszę pana, wtedy mało kto był tym, kim był. Ksiądz, a spawacz. I wielu takich pracowało na budowach, poukrywani za różnymi zawodami. Ale to się człowiek dowiadywał dopiero przy wódce. I nie od pierwszego razu. Który nie pił, czy tylko od czasu do czasu, nie był darzony zaufaniem. Przez to się rozpiłem. Prześwietlali, ale z grubsza. Potem dopiero zaczęli głębiej zaglądać w życiorysy. Czy nieraz dobierać się i do sumień. Tym bardziej że sumienie okazało się czymś innym niż dotąd. Pan sądzi, że sumienie jest czymś stałym? To szkoda, że pan nie pracował na jakiejś budowie wtedy. Pewnie i gdzie indziej. Ale pracowałem na budowach i mogę tylko mówić o budowach. Proszę pana, każda zmiana świata jest zamachem na sumienia. A już zwłaszcza gdy chodzi o to, żeby zmienić świat na nowy, lepszy, przede wszystkim na sumienia.

W każdym razie tylu różnych ludzi nigdzie by pan nie spotkał. Murarze, betoniarze, tynkarze, spawacze, elektrycy, dźwigowi, kierowcy, zaopatrzeniowcy i różni, podobnie w biurach, a okazywało się, że ten był tym, tamten tamtym, ten stąd, inny stamtąd, po obozach, więzieniach, z wojska takiego, innego, z powstania, z lasu, z poodbijanymi nerkami, bez zębów, paznokci, bez lat czy całkiem jeszcze młodzi, a już posiwiali. Każda taka budowa to była istna wieża Babel, tylko że nie języków, a ludzkich losów. Chociaż byli i tacy, i wcale niemało, którzy sami z siebie zmieniali zawody, żeby włączyć się w budowanie tego nowego lepszego świata, bo w stary przestali wierzyć.

Nie pamiętam już, na której budowie pracował taki jeden w planowaniu. Mówiło się, ten z planowania i każdy wiedział, o kogo chodzi. I raz przy wódce zdradził się, że był nauczycielem historii. Nie miał głowy do wódki, upił się i zaczął wygadywać, że go historia oszukała. Wyobraża pan sobie, historia go oszukała. Jakby historia mogła kogokolwiek oszukać. To my oszukujemy wciąż historię, w zależności czego od niej chcemy.
Zresztą, według mnie, każdy żyje za siebie i każde życie jest osobną historią. Że próbujemy to wszystko wlać w jedno naczynie, w jeden bezmiar, z tego nie wynika jeszcze prawda o człowieku. […] Nie wiem, skąd pan na ten świat patrzy. Ja patrzę, tak jak panu opowiadam, z tej czy innej budowy. Byli to zawsze pojedynczy ludzie, jeden do drugiego niepodobny. Mówiło się załoga, tak jak mówi się historia, ale to tylko na zebraniach. […]

Wiesław Myśliwski, Traktat o łuskaniu fasoli, wydawnictwo Znak, wydanie pierwsze: 2006







Dziękujemy za przesłanie błędu