Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 21 stycznia. Imieniny: Agnieszki, Jarosława, Nory
10/11/2021 - 15:00

Zakupowe szaleństwo na Black Friday. Na co uważać i jak nie dać się oszukać?

Już niedługo na witrynach sklepowych zobaczymy odmienione we wszystkich przypadkach słowa „promocja”, „obniżka” czy „wyprzedaż”. To znak, że zbliża się Black Friday, czyli czas zakupowego szaleństwa. Jak w atmosferze osiemdziesięcioprocentowych obniżek cen nie dać się wpuścić w maliny? O poradę zapytaliśmy miejskiego rzecznika konsumentów, Leszka Jastrzębskiego.

Moda na Black Friday przywędrowała do Polski zza oceanu. W Stanach Zjednoczonych jest to dzień wielkich obniżek i promocji oraz początek zakupów związanych z sezonem bożonarodzeniowym. W tym roku „Czarny Piątek” wypada 26 listopada.

Sklepy przygotowują tego dnia oferty, które mają skusić klientów wielkimi obniżkami. Coraz częściej pojawia się także hasło „Black Week”, czyli tygodnia, podczas którego możemy skorzystać z promocji. Zanim jednak rzucimy się w zakupowy szał warto pomyśleć dwa razy, żeby później nie żałować.

- Już dużo wcześniej pojawiają się reklamy zachęcające nas do zakupów w tym dniu. Atmosfera jest podsycana dużymi zniżkami: 50 procent, 80 procent. Dobrze, jeżeli szukamy określonego produktu i uda nam się go kupić z dobrym rabatem, a przy okazji ile kupimy dodatkowych rzeczy, których nie planowaliśmy, zwłaszcza, jeśli zachęcają nas dodatkowe rabaty na drugi, czy trzeci produkt – mówi Leszek Jastrzębski, miejski rzecznik konsumentów w Nowym Sączu.

Warto już teraz sprawdzić ile kosztuje produkt, który nas nie interesuje, aby nie wpaść w sidła zastawione przez sklepy. Użytkownicy Internetu chętnie dzielą się przykładami, które pokazują, że sklepy wcześniej podnoszą ceny produktów, aby obniżka z okazji Black Friday wyglądała bardziej spektakularnie.

- Ocenić może to tylko osoba, która już wcześniej szukała konkretnego produktu, zna jego cenę i chce go kupić na wyprzedaży – mówi Leszek Jastrzębski. – Okazuje się, że cena jest obniżona, ale biorąc pod uwagę wcześniejszą podwyżkę ceny towaru ten upust jest znikomy.

Miejski rzecznik konsumentów radzi również jak uniknąć takich sytuacji. Wystarczy skorzystać z internetowych serwisów do porównywania cen z zapisywaniem historii. - Przecież teraz każdy ma smartfon z dostępem do Internetu. Można to zrobić także w tracie zakupów i sprawdzić, czy cena nie zmieniała się w ostatnim okresie oraz czy u innych sprzedawców nie jest taniej – tłumaczy rzecznik konsumentów.

Jakie inne haczyki i pułapki stosują jeszcze sklepy? – Zawsze najbardziej śmieszą mnie promocje z zastrzeżeniem, że jest to promocja do minus 80 procent. Wtedy z dużym prawdopodobieństwem możemy przyjąć, że rabaty będą symboliczne, a te kilka produktów z dużą obniżką to towary zalegające w magazynie przez dłuższy okres czasu – wyjaśnia Leszek Jastrzębski. – Często sprzedawcy oferują towary w zestawach. Porównajmy więc czy przypadkiem pojedynczo nie kosztują tyle samo lub mniej.

Zatłoczone i głośne centra handlowe raczej nie są dobrym miejscem do zwracania uwagi na szczegóły, ale – jak się okazuje – również w galeriach czy sklepach musimy mieć się na baczności. – Kolejny chwyt reklamowy dotyczy dużej promocji na drugi, czy trzeci produkt, ale małym druczkiem pisze, że dotyczy to tylko określonego asortymentu – dodaje nasz rozmówca.

Jeśli w trakcie trwania promocji Black Friday preferujemy zakupy online również powinniśmy pamiętać o kilku aspektach. - Zawsze przed okresem wyprzedaży Black Friday pojawiają się w sieci nowe sklepy, które wystawiają towary z rabatem na przykład 80 procent. Z pewnością trochę transakcji realizują ze stratą, aby uzyskać pozytywne komentarze, ale już następni klienci towaru nie otrzymają – ostrzega rzecznik konsumentów.

Jakie inne grzechy w Internecie najczęściej popełniamy? – Robimy zakupy w sklepach internetowych, które nie podają nawet adresu siedziby, albo podają adres spoza Unii Europejskiej. Wydajemy kilkaset, kilka tysięcy złotych nawet nie sprawdzając podstawowych danych sprzedawcy – wymienia Jastrzębski. – Nie wiem czy komukolwiek w takiej sytuacji uda się odzyskać pieniądze.

Podstawową zasadą robienia zakupów online jest więc zweryfikowanie sprzedawcy (nawet w podstawowym zakresie) przed naciśnięciem przycisku „kupuję”. Zwróćmy uwagę na dane przedsiębiorcy, jego adres oraz organ, który dokonał rejestracji. Nie róbmy podejrzanych przelewów, nie otwierajmy załączników do maili lub wiadomości SMS, w której ktoś domaga się dopłaty drobnej kwoty, bo w innym przypadku nie otrzymamy produktu. Efektem naciśnięcia w taki link może być strata wszystkich środków, które mamy na koncie.

Warto pomyśleć zanim zdecydujemy się na zakup pod wpływem chwili czy atmosfery szalonych wyprzedaży. Jak mówi Leszek Jastrzębski, który na co dzień zajmuje się problemami konsumentów, skargi do jego biura wpływają cały czas.

- Pamiętajmy, że – co do zasady – ceny są umowne. Nie możemy powoływać się na fakt, że w innym sklepie jest taniej. Proszę pamiętać, że zasada zwrotu towaru zakupionego w sklepach stacjonarnych należy do kategorii dobrej woli sprzedawców. Nie muszą oni respektować zwrotów, a nawet jeśli są zwroty, to są też różne dodatkowe wymogi. Dlatego dokładnie dopytujmy o te kwestie – zaznacza rzecznik i dodaje, że gdyby spytać konsumentów czy mamy prawo zwrotu towarów w sklepie stacjonarnym, to 90 procent z nich odpowiedziałaby, że tak. – A nie jest to prawdą.

- Oczywiście zwroty, czyli odstąpienie od umowy przysługuje w zakupach internetowych. Jeżeli jednak towar kupimy od przedsiębiorcy zagranicznego (na przykład w Chinach) to koszt przesyłki może przewyższyć cenę towaru – zaznacza Leszek Jastrzębski. – Oczywiście pamiętajmy również o tym, że obniżka ceny w żaden sposób nie ogranicza naszych praw reklamacyjnych z tytułu rękojmi za wady towaru, czy też gwarancji. (s.siwulska@sadeczanin.info, fot. SS)

Kiedy mogę zwrócić towar? Odpowiada Małopolski Wojewódzki Inspektor Inspekcji Handlowej




Konsumenci nierzadko mają wątpliwości co do praw, jakie im przysługują, w przypadku zrobienia zakupów w tym czasie, albo też opierają się na niewłaściwych przekazach, czy nawet plotkach (np.: podobno przecenionego towaru nie można reklamować).






Dziękujemy za przesłanie błędu