Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 23 maja. Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty
przewiń w dół
09/06/2017 - 05:20

Szybkie interesiki, znajomości i wynoszenie pod pachą dokumentów. Co się działo w powiatowej geodezji?

- Jestem zszokowany, tak nowosądecki starosta Marek Pławiak komentuje decyzję sądeckiej prokuratury rejonowej o umorzeniu postępowania w sprawie nieprawidłowości w powiatowej geodezji. Starosta nie składa broni i swoją batalię toczy teraz na dwóch frontach. Na prokuratorskie rozstrzygnięcia Pławiak złożył zażalenie do sądu. Wojuje też z grupą geodetów, którzy na starostę ślą do województwa skargi i donosy.

Przypomnijmy, że kiedy Marek Pławiak objął rządy w starostwie nowosądeckim, wziął pod lupę wydział geodezji i budownictwa. Jak tłumaczył, funkcjonowanie tak połączonego, potężnego wydziału było ewenementem nie tylko w skali województwa, ale także kraju. Bardzo rozległe też były dyrektorskie kompetencje.

Pławiak przeprowadził reorganizację i utworzył dwa odrębne wydziały. Powód? Wieloletnie zaniedbania w elektronicznej, geodezyjnej bazie danych, która lokowała powiat nowosądecki nie tylko w ogonie Małopolski, ale także całego kraju.

Przyczyną generalnych porządków w powiatowej geodezji była lawina skarg na pracę wydziału. Starosta zaczął temat drążyć i gromadzić informacje. Ostatecznie wysłał do wydziału kontrolę wojewódzkiego inspektora nadzoru geodezyjnego.  Skończyło się złożeniem zawiadomienia do prokuratury rejonowej w październiku ubiegłego roku  

- Chodzi o niedopełnienie obowiązków służbowych na szkodę interesu publicznego - mówił wówczas w rozmowie z Sądeczaninem Marek Pławiak, który szczegółów wówczas ujawnić nie chciał.

Oszczędna w informacjach była również prokuratura rejonowa. Jej szef Jarosław Łukacz wyjaśniał, że  „chodzi o problemy z obrotem dokumentacją geodezyjna i kartograficzną oraz pobieraniem opłat - wyjaśniał prokurator i podkreślał, że śledztwo toczy się w sprawie, ale nie przeciwko komuś.

Ostatecznie trwające ponad pół roku postępowanie zostało umorzone.

Teraz Jarosław Łukacz wyjaśnia, że podstawą prokuratorskiego postępowania był artykuł kodeksu karnego dotyczący niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego.

- Prokurator stwierdził, że doszło do pewnych nieprawidłowości, które powinny być rozpoznawane na drodze postępowań służbowych, dyscyplinarnych - mówi Łukacz. - A to leży w kompetencjach urzędu czy też organów nadzorczych nad starostwem.  

- Jestem zszokowany, tak decyzję sądeckiej prokuratury rejonowej o umorzeniu postępowania komentuje Marek Pławiak, który teraz, o tym co działo się w wydziale geodezji opowiada znacznie chętniej.

- Do dzisiaj inwentaryzujemy powiatowy zasób geodezyjny. Brakuje niebotycznej liczby operatów, czyli dokumentacji działek i inwestycji. Uprzywilejowani geodeci wchodzili sobie do pomieszczeń wydziału, wybierali spośród dokumentów co chcieli, brali pod pachę i zabierali do domu. Kiedy zabrałem się za porządki, wprowadziłem monitoring i wzmocniłem obsługę nowymi młodymi ludźmi. Samowola się skończyła. Urwały się też szybkie interesiki i znajomości - mówi Pławiak.

Ukróceniem „interesików i znajomości” starosta naraził się grupie blisko trzydziestów geodetów, którzy jak mówi Pławiak, ostro z nim wojują.

- Co chwile wypisują na mnie skargi do wojewódzkiego inspektora nadzoru geodezyjnego, i zarzucają mi, że się długo oczekują na załatwianie spraw. Oczekują, bo nie patrzę na to, czy to jest ten czy tamten? Ale ja się ich nie boję, choć różne słuchy do mnie dochodziły. Niektórzy geodeci chętnie wywieźliby mnie na taczkach. Ale rozmawiam też z innymi geodetami i słyszę same pochwały.  

Starosta nie składa broni i na decyzję prokuratury złożył do sądu zażalenie.

Co będzie dalej?

Sąd wyznaczy termin posiedzenia, na którym będzie zażalenie rozpatrywał - wyjaśnia szef sadeckiej prokuratury rejonowej Jarosław Łukacz. - Albo decyzja prokuratora zostanie uchylona i wówczas będzie przekazana do ponownego rozpoznania przez prokuraturę, która będzie się zajmować sprawą w ramach postępowania przygotowawczego, albo zostanie utrzymana w mocy.  

- Mam twardy kręgosłup, mocny charakter i sprawie nie odpuszczę - mówi starosta Marek Pławiak

Agnieszka Michalik, fot archiwum A.M  a.m[email protected]