Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 28 listopada. Imieniny: Jakuba, Stefana, Romy
08/03/2022 - 14:45

Sądeckie firmy mogą nagle zostać bez pracowników. I to z dnia na dzień

Z dnia na dzień pracownicy mogą zniknąć z roboty i jedyne co muszą zrobić to poinformować, że biorą urlop bezpłatny. Niewykluczone, że z takim problemem będą się teraz mierzyć sądeckie firmy czy urzędy, które zatrudniają żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Wszystko przez wojnę na Ukrainie. Terytorialsi w każdej chwili mogą być wezwani do jednostki i dopiero wtedy pracodawca dowie się, że zatrudnia żołnierzy, bo wcześniej nie ma prawa o to pytać.

Wojna na Ukrainie może przynieść twardy orzech do zgryzienia dla niektórych pracodawców, także tych na Sądecczyźnie. Jeśli wśród członków swojej załogi mają terytorialsów, to mają też kłopot.  Po napaści Rosji na naszych wschodnich sąsiadów  Wojska Obrony Terytorialnej wprowadziły status natychmiastowego stawiennictwa żołnierzy. To oznacza, że każdy żołnierz musi się  zameldować  w jednostce  w czasie do 6 godzin i do 12 godzin.

Czytaj też Wojna na Ukrainie rujnuje biznes naszych przedsiębiorców. Mogą liczyć na pomoc? 

Jak wyjaśnia cytowany przez prawo.pl rzecznik prasowy WOT Marek Pietrzak, w takiej sytuacji nie ma obowiązku płacenia żołnierzowi-pracownikowi  wynagrodzenia za dni, w których pełnił taką służbę. Na ten czas zatrudnieni otrzymują bezpłatny urlop.   

Pracodawca może się natomiast ubiegać o zwrot wydatków poniesionych na zatrudnienie kogoś na zastępstwo, albo powierzenia  dodatkowych obowiązków innemu członkowi załogi – informuje Pietrzak i apeluje do pracodawców o wyrozumiałość. - Możliwe, że jutro część z naszych żołnierzy nie stawi się w pracy, szkole lub na uczelni. Zrobimy wszystko by złagodzić spowodowane tym faktem utrudnienia – dodaje rzecznik.

Jest jeszcze jeden szkopuł. Często  pracodawcy nawet nie wiedzą, że mają u siebie terytorialsów.  Nie mogą o to pytać ani kandydatów do pracy, ani samych pracowników – pisze prawo pl. i wyjaśnia dlaczego.

Czytaj też Rośnie presja płacowa. Czy firmy w Nowym Sączu dadzą podwyżki? 

Wynika to z kodeksu pracy, który określa katalog danych, o jakie może pytać pracodawca kandydatów do pracy przy okazji rekrutacji – wyjaśnia w rozmowie z serwisem Tomasz Klemt, radca prawny.  

- Teoretycznie można sobie wyobrazić, że pracodawca zamieszcza tego typu pytanie w formularzu aplikacyjnym, ale wtedy nie można tego kryterium uwzględniać w procesie rekrutacji. Innymi słowy pytanie, czy kandydat jest żołnierzem WOT, albo czy zamierza nim zostać, skutkujące odmową zatrudnienia, dla pracodawcy może skończyć się poniesieniem dotkliwych konsekwencji prawnych – tłumaczy Klemt.   

Takim momentem, w którym pracodawca może zapytać o to czy członek jego załogi jest terytorialsem, jest złożenie wniosku o bezpłatny urlop w sytuacji wezwania do pełnienia służby. Wtedy może zażądać okazania potwierdzającego wezwanie dokumentu. Do tego czasu pracownik nie ma obowiązku informowania pracodawcy, że jest żołnierzem WOT – zaznacza  prawnik.

Czy sądeckie firmy i urzędy czeka dezorganizacja?  - Od czasu inwazji Rosji na Ukrainę odnotowujemy siedmiokrotnie większe zainteresowanie ze strony ochotników - poinformował rzecznik prasowy Wojsk Obrony Terytorialnych pułkownik Marek Pietrzak.

Czytaj też Mamy w Nowym Sączu walutowy rollercoaster. Złoty traci przez wojnę na Ukrainie 

A terytorialsów mamy na wyciągnięcie ręki, bo w Limanowej ruszyło formowanie nowego batalionu,  który ma liczyć pikad pół tysiąca żołnierzy. Ci, którzy natychmiast muszą się stawić do jednostki otrzymują wynagrodzenie stosowne do posiadanego stopnia wojskowego. Szeregowy  otrzymuje 117,14 zł za każdy dzień, plus dodatek za gotowość. To 411 zł za miesiąc. Porucznik otrzymuje 174,68 zł za każdy dzień.        

([email protected]) fot. jm







Dziękujemy za przesłanie błędu