Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 16 października. Imieniny: Ambrożego, Florentyny, Gawła
26/09/2018 - 17:25

Nowy Sącz: miasto miliarderów i ubogich mieszkańców.Tak nas widzi Polska cała

- To miasto jest wyjątkowe i wyjątkowi są jego mieszkańcy - często można usłyszeć od rodowitych , co zwykli podkreślać w rozmowie - sądeczan. Owo przekonanie o byciu "naj", w odniesieniu do reszty kraju i tych, którzy się tu osiedlili i ciągle są tylko jakimiś tam "krzokami" czy "ptokami", nie przystaje do utrwalonego w Polsce wizerunku miasta milionerów i ubogich ludzi, w którym wszyscy chodzą spać z kurami, bo życie zamiera tu o godzinie dwudziestej drugiej.

Lata płyną i sądeccy milionerzy zamienili w miliarderów. Nie zmienia się tylko jedno. Utrwalony na łamach ogólnopolskich mediów wizerunek Nowego Sącza jako miejscowości znanej z  kilku bogaczy i jego raczej ubogich, w całej masie, mieszkańców, którzy zarabiają najniższą średnią krajową. Ten raczej pejoratywny obraz wyziera z kolejnego artykułu o naszym mieście, który właśnie ukazał się na łamach portalu Wirtualna Polska.

Konstrukcja tekstów o Nowym Sączu do znudzenia jest zawsze taka sama. Musi być o fenomenie sądeckich przedsiębiorców z listy stu najbogatszych Polaków "Wprost" i o tym, jak sami do wszystkiego doszli. Dla przeciwwagi musi pojawić się jakaś pani Krysia, albo jakiś pan Rysiek, który mówi, że bogacze  są bogaczami, bo płacą marne pieniądze. To ma być też powodem, dla którego całe miasto, liczące osiemdziesiąt tysięcy ludzi, wcześnie chodzi spać z kurami.

Czytaj też Mamy w Nowym Sączu trzy milionerki z listy najbogatszych Polek "Wprost"

- Kto tu się ma bawić, jak większość ma rano na 6 do roboty w Fakro czy innym Konspolu? - mówi Marcin. - Jeszcze parę lat temu, jak przyjeżdżało trochę studentów, to faktycznie miasto żyło. Teraz już ich prawie nie ma. Młodzi, wykształceni stąd wyjeżdżają, bo jedyne, co tu mogą robić, to założyć własną firmę, albo pracować za najniższą krajową w którymś z dużych zakładów Miasto milionerów! Jak mnie to wkurza - gotuje się na łamach Wirtualnej Polski pan Marcin.

- To jest zmowa płacowa - mówi z kolei taksówkarz Ryszard. - Wyobraża pan sobie, że majster w wielkim zakładzie fachowiec z 15-letnim doświadczeniem zarabia 2,3 tys. zł brutto? Alternatywy nie ma niestety żadnej, a wyjechać nie jest stąd tak łatwo.

Czytaj też Niskie zarobki w Nowym Sączu. Czy tu jest zmowa płacowa?

Na przeciwległym biegunie opinii o "mieście milionerów" znajdują się znani - co zawsze z namaszczeniem powtarzają - rodowici sądeczanie, którzy żyją w przekonaniu, że ich rodzinna miejscowość jest pępkiem świata. Ci z kolei cierpią na manię wielkości. Tę przypadłość  na łamach wrześniowego numeru miesięcznika "Sądeczanin" bierze pod lupę Jakub Bulzak w artykule "Nasze wady".

- Jesteśmy "naj" w wielu aspektach i pod każdym względem: ludzie, przyroda, klimat. Dodanie do czegokolwiek przydomka "sądecki"  jest jak czarodziejskie zaklęcie, które automatycznie podnosi poziom i jakość, a nawet z założenia je gwarantuje - bo jak sądeckie, to nie może być słabe - pisze Bulzak. Owa mania wielkości - która niewiele ma już wspólnego z lokalnym patriotyzmem , rośnie wprost proporcjonalnie do zajmowanego stanowiska, zwłaszcza w administracji publicznej , samorządzie i sektorze publicznym.

Owo poczucie wyższości znajduje wyraz w podziale mieszkańców na tych lepszych i gorszych. Ci lepsi to "pnioki" którzy się w Nowym Sączu urodzili i mieszkają tu od kilku pokoleń. Ci gorsi to napływowe "krzoki". Przyjechali tutaj i zostali, ale ciągle nie zasługują jeszcze na miano "swoich". Najniżej w hierarchii stoi ostatnia kategoria czyli "ptoki", ci, którzy przyjechali, ale zaraz odjadą. To obcy.

Czytaj też Florek na topie, Koralowie na aucie. Lista najbogatszych Polaków Wprost

Ten wątek, też często pojawia się w artykułach publikowanych w ogólnopolskich mediach. O owym podziale mieszkańców miasta  rozprawiają pękający z dumy "prawdziwi", rodowici sądeczanie, bez choćby grama refleksji, że owo swoiste piętnowanie "krzokami" i "ptokami" sprawia, że ci, którzy przeprowadzili się tutaj z innych rejonów Polski i mieszkają tu całe lata, ciągle nie czują się u siebie.

- Tutaj się nie lubi obcych. Tutejsi trzymają się razem, przyjezdnych traktują z dystansem - opowiada w portalu wp.pl - Ryszard, taksówkarz.

Czasem jeszcze ktoś w wypowiedziach wspomni o małych, sądeckich przedsiębiorcach , którzy w cieniu wielkich milionerów dobrze radzą sobie w biznesie, ale hołdują rosyjskiemu przysłowiu „tisze jediesz, dalsze budiesz”

Czytaj też Sądecki grom z jasnego nieba. Dlaczego Pazganowie sprzedają Konspol Amerykanom?  

 Z tego wszystkiego wynurza się nie tylko pejoratywny obraz Nowego Sącza, ale także miasta, które nie ma jednego, spójnego wizerunku. Jedna, jedyna próba zbudowania pozytywnego przekazu, który poszedłby w świat, zakończyła się wielką klapą. To miało być  "miasto, które dobrze wróży", a skończyło się na koszmarnym logo - tęczowej dłoni i rozpętanej na całą Polskę awanturze, bo niektórzy dopatrzyli się w tym znaków okultystycznych i satanistycznych oraz odniesień do symboliki środowisk homoseksualnych.

To wszystko dowodzi, że jak dotąd nikt nie miał pomysłu jak "sprzedać" w Polskę Nowy Sącz. Nie mają go też kandydaci na prezydenta miasta, czego dowiedli pytani o to przez Tomasza Kowalskiego, redaktora naczelnego serwisu i miesięcznika "Sądeczanin" podczas wyborczej debaty. 

Leszek Zegzda, mówił, że trzeba systematycznie tworzyć wspólnotę, której nie ma, bo nie ma społecznego dialogu. - To jest taka narracja, ogólnopolska pieczątka na łeb. Ty jesteś stąd, ty jesteś stamtąd.  Nie rozmawiamy ze sobą. Niemal nie podajemy ręki - narzekał Zegzda.

Rafał Skąpski podkreślał, że Nowy Sącz to nie tylko perła  Małopolski, ale też całego kraju.- Wystarczy ją tylko odkurzyć, odczyścić i będzie błyszczała w promieniach sądeckiego słońca - mówił i dodawał, że znakomitą marką miasta jest Sanadecja, w którą trzeba inwestować, bo tak wydane pieniądze to świetna promocja miasta.

Iwona Mularczyk Nowy Sącz nazwała sercem regionu, które powinno być dobrze skomunikowane z przyległymi gminami, a w młodych ludziach trzeba budować poczucie tożsamości na historii i patriotyźmie. 

Ludomir Handzel stawia na odkrywanie walorów miasta, takich  jak zamek, ratusz i bazylika.- Pokażmy  nasze walory. Nasze miasto to brama Beskidów. Musimy spowodować, żeby turysta został na dzień, dwa trzy dni, a nie tylko na godzinę. Musimy ciężko pracować na to, żeby nadrobić zaległości.

Jerzy Gwiżdż chce, żeby miasto stało się domem przyjaznym dla ludzi. To - jak podkreślał - zadanie dla urzędników i urzędu miasta, także organizacji pozarządowych. - Trzeba pójść na rękę tym, którzy chcą się w to włączyć. Na to muszą się znaleźć środki finansowe - podkreślał.

Krzysztof Głuc mówił z kolei o mieście, z którego będziemy dumni, mieście przyjaznych osiedli mieszkaniowych  i najlepszej edukacji. Kluczem do tego ma być współrządzenie Nowym Sączem przez obywateli.

Małgorzata Belska ograniczyła się do stwierdzenia, że w Nowym Sączu mamy czym się szczycić i zapytała, co tak naprawdę wydział promocji miasta rzeczywiście zrobił dla jego promocji.

Przeczytaj: pełny zapis debaty wyborczej "Sądeczanina"

Co wyszło z tych wizji kandydatów na prezydenta Nowego Sącza? Brak spójnej wizji i pomysłu na wizerunek miasta, które jak na razie, o czym świadczy najnowszy tekst z wp.pl, ciągle dla reszty Polskipozostaje miastem miliarderów i biednych mieszkańców.

[email protected]  fot. Jm

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.






Dziękujemy za przesłanie błędu