Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 8 kwietnia. Imieniny: Amadeusza, Cezaryny, Juliany
27/02/2020 - 12:20

Coś się złego dzieje w nocy w Nowym Sączu? Ludzie kaszlą jak przy gruźlicy

Ulica Lwowska w Nowym Sączu, w okolicach popularnej lodziarni, wygląda wieczorami tak, jakby spowiła ją mgła, ale drażniący nozdrza smród spalenizny nie pozostawia wątpliwości. To nie mgła. To smog. - Tutaj nie da się oddychać. Gdzie jest straż miejska! - alarmują mieszkańcy.

Przez brudną, szarą mgłę, z trudem przebijają się światła latarni. Tak wygląda wieczorami ulica Lwowska w pobliżu popularnej lodziarni, kiedy z kominów niektórych domów, szczególnie przy niskiej temperaturze, bucha czarny dym.

Czytaj też Sceny jak z horroru nakręcił mieszkaniec Nowego Sącza w Marcinkowicach [WIDEO]

Tutaj nie da się oddychać, alarmuje jeden z mieszkańców. Szczególnie dzieci kaszlą jak przy gruźlicy. Oczy łzawią nawet przy krótkotrwałym przebywaniu na zewnątrz. Gdzie jest straż miejska! – podnosi alarm autor przesłanego do naszej redakcji zdjęcia.

Który to już raz bezradni mieszkańcy Nowego Sącza skarżą się na trujące ich kopciuchy i domagają się reakcji Straży Miejskiej.

- Reagujemy na wezwania zapewnia Wojciech Tyrkiel, zastępca komendanta. Często dostajemy zgłoszenia z tych okolic na Lwowskiej.  Robiliśmy kontrole. W piecach spalany był węgiel i drewno.  Opał, co też sprawdziliśmy, miał certyfikat. Innego zresztą w tej chwili nie można kupić.

Jak dodaje Tyrkiel, ludzie najczęściej podnoszą alarm, kiedy widzą wydobywający się z komina czarny dym.

- To wynika zazwyczaj z niewłaściwego sposobu palenia w piecach do centralnego ogrzewania. Mieszkańcy mają kotły, w których można palić od góry, a palą od dołu. Bywa, że w piecach są specjalne dmuchawy.  Włączają się, kiedy spada temperatura, żeby się w piecu bardziej rozpaliło. Właśnie wtedy dym jest taki intensywny.

Od początku roku miejscy strażnicy przeprowadzili w Nowym Sączu dwieście dwadzieścia kontroli, które w siedmiu przypadkach zakończyły się wlepieniem kary.

- To były przypadki spalania drewnianej sklejki albo drewna, które nie miało odpowiedniej wilgotności. Te mandaty dały w sumie kwotę tysiąca złotych. Górna granica kary to pięćset  złotych. Jeśli ktoś odmówi przyjęcia mandatu, sprawa może trafić do sądu i skończyć się grzywną sięgającą pięciu tysięcy – dodaje zastępca komendanta straży miejskiej.   

Czytaj też Zapowietrzona strefa koło mostu heleńskiego. Czy jest się czego bać?

I niby wszystko jest zgodne z przepisami, ale miasto dusi się od smogu. Chwile wytchnienia dają wichury, intensywne opady deszczu albo śniegu. W środę była ładna pogoda, która dla mieszkańców Nowego Sącza jest zabójcza. Czym oddychaliśmy w nocy, pokazują wskazania pyłomierza. Najgorzej było po godzinie dwudziestej trzeciej na ulicy Świętej Heleny, w pobliżu szkoły podstawowej.

Nie lepiej wyglądały uśrednione pomiary ze wszystkich stacji.

Jak na razie w Małopolsce tylko Kraków ruszył na wojnę z tymi, którzy kopciuchami zatruwają powietrze i wprowadził uchwałę antysmogową. Walka, jak się okazuje, jest bezwzględna. Krakowski sąd skazał już na miesiąc ograniczenia wolności mieszkańca, który palił w piecu centralnego ogrzewania drewnem.

[email protected] fot. czytelnik







Dziękujemy za przesłanie błędu