Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 20 sierpnia. Imieniny: Bernarda, Sabiny, Samuela
21/07/2019 - 05:10

Chcecie wziąć kredyt? A słyszeliście o SKWP?

Stowarzyszenie Kasy Wzajemnej Pomocy istnieje u nas od ponad dwudziestu lat. Udziela pożyczek na 2,5 procent. Zrzesza kilka tysięcy osób. Czemu więc wciąż zaciągamy kredyty w bankach i bierzemy lichwiarskie "chwilówki"?

Zebranie zarządu Kas Wzajemnej Pomocy - oddział Chełmiec
W sobotę spotkali się w Małej Wsi, na zebraniu zarządu chełmieckiego oddziału SKWP, z prezeską, Bogusławą Pietrzak na czele. Pani Bogusława rządzi oddziałem już 20 lat i wciąż to jest oddział największy spośród czterdziestu w całym stowarzyszeniu. Ponad 500 osób dokłada co miesiąc swoje składki do puli ponad 600 tys. zł, która w formie pożyczek krąży między ludźmi. Wpisowe 50 zł, składki już od 10 zł, pożyczkę można dostać do pięciu tysięcy.

- Jeśli w rodzinie trzy lub cztery osoby tyle wezmą, to już można zrobić porządny remont, urządzić komunię czy chrzciny - mówi nam skarbnik oddziału, Dominik Wójcik. - Oddaje się przez 10 miesięcy, cała opłata to 2,5 procenta, czyli 50 zł od dwóch tysięcy. Na co najczęściej bierzemy te pożyczki? - Często wtedy, gdy nagle potrzebujemy większych pieniędzy; ktoś ma wypadek, przydarza się choroba, ale też sporo ludzi brało pożyczki gdy trzeba się było podłączyć do wodociągu, a potem choćby wyremontować łazienkę - dodaje skarbnik.

Co dzieje się z pieniędzmi zgromadzonymi w Kasie Wzajemnej Pomocy, gdy jej członek umiera? - Każdy wskazuje osobę upoważnioną na taki wypadek - tłumaczy prezes Pietrzak. - Zwykle to dziecko lub żona czy mąż. Taka osoba może wtedy wypłacić wszystkie pieniądze, ale wielu zostawia je i sami dołączają do Kasy. Jeśli zgromadzili więcej pieniędzy, łatwiej dostają pożyczki, nie muszą też mieć dwóch żyrantów. Można też przestać wpłacać składki i zawiesić swoje członkostwo ale na to niewielu się decyduje. Za mniej niż równowartość paczki papierosów szkoda pozbawiać się szansy na tanią pożyczkę.

Zebranie zarządu Kas Wzajemnej Pomocy - oddział Chełmiec

W Kasach obowiązuje kolejka, ale czasem, gdy komuś przydarzy się pożar lub operacja, ma pierwszeństwo. Bywa jednak i tak, że Kasy to z dawna zaplanowany pomocnik, także św. Mikołaja. - Wciąż mam w pamięci tę panią, która rok w rok brała pożyczkę 300 złotych na prezenty dla swych wnuków - mówi Bogusława Pietrzak. - Składała wniosek w listopadzie, by kupić wnukom prezenty pod choinkę. Potem spłacała pożyczkę przez 10 miesięcy; dopłacała do tego 7,50 zł, bo tylko tyle mogła...

Fenomen tanich pożyczek Kas Wzajemnej Pomocy bierze się z pracy społecznej. Tu nie ma wypasionych siedzib, służbowych komórek i limuzyn. Bogusława Pietrzak za swoje prezesowanie nie bierze ani złotówki. Opłaty idą na potrzeby biurowe. Łatwo to sprawdzić, ludzie się znają, często mieszkają obok siebie.

Nasze, sądeckie Kasy, to dziedzictwo wielu wieków. - Idea oszczędności była dzieckiem Oświecenia. Jak i ekonomia: w języku angielskim economical znaczy właśnie "oszczędny, gospodarny" - przypominał wiele lat temu Stefan Bratkowski. - Ojciec ekonomii, Adam Smith powtarzał szkockie przysłowie, że "pieniądz lubi pieniądz", i powiadał, że kiedy się już coś oszczędziło, łatwiej oszczędzić więcej, a najtrudniej - zacząć...

([email protected])

***

Działające przy Fundacji Sądeckiej Stowarzyszenie Kasy Wzajemnej Pomocy opiera swoją działalność na doświadczeniu zaczerpniętym z tradycji polskiego ruchu spółdzielczości finansowej. Początkowo stowarzyszenie obejmowało dwa gminne koła, a dzisiaj liczy ich ponad czterdzieści. Na przestrzeni tych lat liczba członków stowarzyszenia rozrosła się do około 3 tysięcy. Kapitał kas przekroczył już 2,9 mln złotych, a ciągły obrót tymi środkami pozwolił na udzielenie w ubiegłym roku ponad 1,5 tysiąca pożyczek o łącznej wartości 4,3 mln złotych.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


Sierpniowy miesięcznik "Sądeczanin"