Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 27 lutego. Imieniny: Gabrieli, Liwii, Leonarda
20/06/2023 - 16:00

​Dla większości liderów opozycji majowa porażka była nauczką

Książka prezentuje dzieje Polski zniewolonej przez Sowietów, a wcześniej zdradzonej przez zachodnich sprzymierzeńców i wydanej na pastwę komunistycznego imperium zła.

„Nie udało nam się zwyciężyć. Nie wychodzimy ze stoczni z tryumfem, ale wychodzimy z podniesionym czołem, przekonani o potrzebie i słuszności naszego protestu. […] Kraj jest pogrążony w kryzysie, zamiera gospodarka. […] Państwo nadal traktowane jest przez rządzących jak ich własność. Trwanie tego stanu rzeczy grozi narodową katastrofą. Nie można przyglądać się temu obojętnie. Nasz strajk to ważny moment w dziele przywracania świadomości, że trzeba walczyć, aby wygrać”.

Tak pisano w oświadczeniu Komitetu Strajkowego, odczytanego w Stoczni Gdańskiej 10 maja 1988 roku, na zakończenie przegranego strajku. Represje wobec strajkujących tym razem nie były zbyt dotkliwe. W strukturach „Solidarności” toczono spory o przyczyny załamania się wiosennych protestów i krytykowano nie dość stanowcze poparcie udzielone przez kierownictwo Związku.

Dla większości liderów opozycji majowa porażka była nauczką, że większą możliwość powrotu do legalnego życia politycznego dają negocjacje z władzami niż organizowanie społecznego buntu.
Reżim na wszelki wypadek przygotowywał ponowne wprowadzenie stanu wojennego, chociaż „zespół trzech” zalecał podzielenie się władzą z umiarkowaną częścią opozycji. Ciosek prowadził poufne rozmowy z ks. Orszulikiem, sugerując możliwość powołania „koalicyjnego” rządu z udziałem katolickich działaczy, Górnicki, doradca Jaruzelskiego, spotykał się z biskupem Jerzym Dąbrowskim.
Ciosek rozmawiał także z Andrzejem Stelmachowskim, doradcą Wałęsy, u którego sondował propozycję przekazania opozycji jednej trzeciej mandatów w sejmie oraz utworzenia senatu. Wybory do Rad Narodowych, przeprowadzone 19 czerwca, przyniosły zaskakujące wyniki, bo władza przyznała się do frekwencji 56%, czyli najniższej od początku komunistycznej dyktatury (w dużych miastach było jeszcze gorzej, np. 38% w Szczecinie, 36% w Poznaniu i Lublinie, 27% w Gdańsku). W rzeczywistości udział w wyborach był jeszcze niższy, bo np. we Wrocławiu, gdzie liczono uczestników głosowania, okazało się, że frekwencja sięgała zaledwie 23% (oficjalnie 67%).

Ryszard Terlecki, Polska w niewoli 1945-1989, wydawnictwo AA, 2015​







Dziękujemy za przesłanie błędu