Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 13 grudnia. Imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji
04/02/2017 - 08:00

Ekstremalny niemowlak. Już jeździ na nartach!

Ma zaledwie cztery miesiące, a już zalicza zimowy sezon na skitourach. Kiedy mały Mieszko w swoim specjalnym wózku na płozach, razem z rodzicami przemierza ośnieżone górskie szlaki, budzi wśród napotkanych turystów powszechną sympatię, zaciekawienie, a niekiedy prawdziwe zdumienie.

Jego rodzice, Marysia i Krzysiek, kiedy tylko mogą czynnie wypoczywają. W lecie jeżdżą na rowerach, chodzą po górach i żeglują. W zimie przypinają narty i ruszają na skitoury. Połączenie narciarstwa zjazdowego z zimową turystyką górską to ich prawdziwa pasja, z której nie zrezygnowali po narodzinach synka.

- Zanim urodził się Mieszko, rodzina i znajomi ciągle nam powtarzali: no to teraz wam się skończą te weekendowe wyjazdy. Musicie poczekać aż dziecko wam urośnie. A my śmialiśmy, że przecież mały urodzi się  jesienią, to prawie na zimę podrośnie, żeby móc z nami jeździć w góry. Szczególnie u naszych rodziców budziliśmy tymi pomysłami prawdziwą trwogę - mówi ze śmiechem mama Mieszka.



Już w  połowie stycznia mały zaliczył swoją pierwszą poważną, narciarską wyprawę w góry. Były to Markowe Szczawiny na północnych stokach Babiej Góry w Beskidzie Żywieckim. Kilkudniowy wyjazd z Mieszkiem był dla Marysi i Krzyśka dużym logistycznym wyzwaniem. Jazda na skiturach z małym dzieckiem wymaga wielkiej odpowiedzialności i ostrożności. Pozwala na to tylko odpowiednie „oprzyrządowanie”. Od znajomych, których dzieci już podrosły, kupili chariot, specjalny wózek na trzech kołach, które w zimie można zamienić na dwie płozy. 



Chariot to po angielsku rydwan. I rzeczywiście, specjalny górski wózek Mieszka rydwan przypomina. Można go także porównać do gondoli na resorach, mocowanej dwoma, sztywnymi, cienkimi, aluminiowymi dyszlami do specjalnego pasa, który ma na sobie tato malucha. To trochę jak uprząż dla konia. Mieszko  siedzi w tym swoim rydwanie, otulony ciepłym, puchowym śpiworem, osłonięty od wiatru i śniegu specjalną osłoną. 

- Podczas naszej pierwszej wyprawy byliśmy bardzo ostrożni. Przemierzaliśmy oczywiście  łagodne szlaki. Mieszko niemal całą wycieczkę smacznie przespał - mówi Krzysztof.- Wśród spotykanych na szlaku turystów budziliśmy ogromne zaciekawienie i sympatię. Wiele osób zaglądało do naszego wózka na płozach i kiedy widzieli maleńkiego Mieszka, nie mogli się nadziwić, że spotkali prawdziwego skitourowca, który ma tylko dwa miesiące - dodaje Maria.



Podczas tegorocznej zimy maluch ze swoimi rodzicami przejechał na nartach już ponad sto kilometrów turystycznych szlaków. Sympatyczną trójkę skitourowców można spotkać na szlakach Beskidu Sądeckiego, Żywieckiego i w Bieszczadach, gdzie tydzień zimowego urlopu spędzili w schronisku w Wetlinie. To była ich baza wypadowa do górskich wędrówek na nartach. Mieszko, wraz z mamą, kibicyje także swojemu tacie podczas zawodów dla skitourwców. 



- Synek podczas tych wszystkich wyjazdów sprawia się na medal. Jest bardzo grzeczny i pogodny. Nie przeszkadza mu powszechny radosny harmider, który towarzyszy zawodom, nie przeszkadza mu to, że każdy zagląda mu do wózka i  bierze go na ręce. Jest dla wszystkich maskotką. Po prostu kochane dziecko - podkeślają z dumą rodzice Mieszka.

Maluch karmiony wyłącznie piersią, co ułatwiało jego mamie logistyczne „gastronomiczne zaplecze" zimowych wypraw, rośnie jak na drożdżach. Kiedy przyjdzie wiosna, płozy zostaną zamienione na koła, a jego rydwan tato podepnie do górskiego roweru. W lecie Mieszko zadebiutuje nad Soliną jako żeglarz. 

(ami)[email protected] Fot. Maria i Krzysztof

Ma tylko trzy miesiące i już jeździ na nartach







Dziękujemy za przesłanie błędu