Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 1 marca. Imieniny: Albina, Antoniny, Radosławy
11/02/2024 - 15:00

Jarosław Baziak: nadchodzą nowe czasy dla Gródka nad Dunajcem

O pomysłach na przyszłośc gminy Gródek nad Dunajcem i przyczynach dotychczasowych jej kłopotów z Jarosławem Baziakiem, prezesem SKT Sądeczanin i kandydatem w kwietniowych wyborach wójta tej gminy, rozmawia Tomasz Kowalski.

Kilka tygodni temu ogłosił pan zamiar startu w wyborach wójta gminy Gródek nad Dunajcem. Odkiedy pan to planował?
- Na pewno decyzja była bardzo dobrze przemyślana, ale nieplanowana dużo wcześniej. Oczywiście, patrząc przez pryzmat mojej działalności, którą podejmowałem w ostatnich latach, jest to dość
naturalny krok.

Będąc jeszcze dyrektorem biura poselskiego wiceministra Andrzeja Guta-Mostowego, który odpowiadał za turystykę, starałem się wesprzeć rozwój naszej Małej Ojczyzny. I
udało się. Pozyskaliśmy środki na budowę szatni i boiska w Siennej oraz szatni w Bartkowej Posadowej. Teraz nadchodzi czas, kiedy chciałbym więc samodzielnie wziąć odpowiedzialność za całość rozwoju gminy.

Mówi się, że Gmina Gródek nad Dunajcem jest gminą turystyczną, ale czy jest tak naprawdę ?
- Mamy wielkie możliwości - jest jezioro, lasy, góry, ale nie ma stworzonych odpowiednich warunków i brak inwestycji prorozwojowych. Gmina Gródek nad Dunajcem musi postawić na turystykę, bo to nasza przyszłość, która zapewni nam wzrost dochodów, bez tego nie będzie nas stać na ofensywę inwestycją na innych polach, to klucz do podniesienia jakości życia mieszkańców.

Od czego zacząć?
- Po pierwsze, musimy rozwiązać systemowo sprawę oczyszczania Jeziora Rożnowskiego z napływających śmieci - o tym już wielokrotnie wspominałem. Według mnie antidotum jest utworzenie Funduszu Celowego, który byłby zasilany jakimś procentem z dochodów wypracowanych przez właściciela brzegów Jeziora Rożnowskiego - spółkę Tauron. W całej Polsce firmy w ramach działań społecznej odpowiedzialności biznesu podejmują podobne działania, nie wiem dlaczego w Gródku nad Dunajcem miałoby być inaczej.

I to zbuduje potencjał turystyczny Gródka nad Dunajcem?
-To jest baza. Bez czystej wody nie będzie można wykorzystać naszego potencjału. Gmina musi przygotować ofertę turystyczną, która przyciągnie mieszkańców nie tylko subregionu sądeckiego, ale
również Małopolski, całego kraju, a nawet gości zza granicy. Koniecznie też musimy rozwinąć infrastrukturę turystyczną. Dla gości musimy zaoferować bogatszą ofertę kulturalno-rozrywkową. Na ten moment mamy niewiele. Ale od czegoś trzeba zacząć.

Diagnoza jest, a jakie rozwiązania?
- Chciałbym wybudować ścieżkę pieszo-rowerową na odcinku minimum od mostu w Siennej aż do Zapory w Rożnowie, a następnie w kierunku Tropia. Turystyka rowerowa jest coraz popularniejsza. Mamy na Sądecczyźnie wieże widokowe, które cieszą się ogromną popularnością. Taka mogłaby powstać w Bartkowej, gdzie jest piękny widok na Tatry. Mieszkańcy Krakowa, którzy mogliby zostawiać w Gródku pieniądze, mają po drodze „Chorwację” w Jurkowie.

Podobne kąpielisko mogłoby powstać w Rożnowie, a w samym Gródku - publiczna plaża z zapleczem sanitarnym. To tylko infrastruktura. Gmina do tej pory nie miała pomysłu na samą siebie - jak wykorzystać swoje największe atuty i wyjść do turystów z nowymi pomysłami. Coraz częstsza w Polsce jest „turystyka eventowa”, czyli podróżowanie za konkretnymi wydarzeniami czy enoturystyka, czyli podróżowanie związane z winiarstwem. Potencjał turystyczny jest, wystarczy tylko po niego sięgnąć. A to dodatkowe przychody dla gminy i jej mieszkańców.

Planuje pan kontynuować Dni Jeziora Rożnowskiego? 
- Musimy skupić się na wodzie, która jest naszym podstawowym atutem i w zasadzie to od niej wszystko co turystyczne w Gródku nad Dunajcem się zaczęło. To ona przyciąga turystów z Sądecczyzny. Trzeba ją obudować kulturą, sportem czy wspomnianą już turystyką winiarską. Pomysłów na działania jest mnóstwo - powinniśmy na przykład zorganizować kino plenerowe. Czy jest lepsze miejsce do oglądania filmów na terenie Sądecczyzny, niż plaża nad Jeziorem Rożnowskim? A dlaczego nie festiwal biegowy dookoła jeziora czy bieg górski? Nie jesteśmy gorsi od innych.

Jak to pogodzić z faktem, że trudno znaleźć wolny dostęp do jeziora, że niedostępna dla turystów jest taka atrakcja jak choćby zapora w Rożnowie?
- Niestety, to skutek zaniechań naszych poprzedników sprzed wielu lat. Trzeba powiedzieć otwarcie, że elektrownia w Rożnowie choć ma wkład w rozwój gminy, płaci podatki, to jednak jest jednocześnie
hamulcowym rozwoju turystyki na naszym terenie. Jej podstawowa działalność to produkcja prądu - w końcu zapora była energetycznym sercem Centralnego Okręgu Przemysłowego, ale jest przy okazji właścicielem brzegów Jeziora Rożnowskiego.

Gmina nie ma możliwości prowadzenia inwestycji turystycznych w bezpośrednim sąsiedztwie jeziora. Chciałbym zmienić ten stan, o ile to możliwe, we współpracy z władzami spółki. A wracając do pytania o dostępność zapory dla turystów myślę, że byłaby to wspaniała atrakcja dla odwiedzających naszą gminę. Są w Polsce przykłady obiektów o tym charakterze, jak choćby Solina, które można zwiedzać.

Skąd wziąć pieniądze na zmiany?
- Po pierwsze środki unijne. Muszyna, czy Stary Sącz są wzorem w ich pozyskiwaniu. Pieniądze związane z retencją i wodą będą bardzo ważne w tej perspektywie. Po drugie - środki krajowe, których również nie brakuje. Na pewno będę chciał sięgnąć po tzw. „fundusz PKS”, aby zbudować komunikację dla mieszkańców i turystów. Gdy popatrzymy na dobrze znany Sądeczanom węgierski Eger, to autobusy jeżdżą tam co chwilę. Po trzecie – każda inwestycja to dodatkowe przychody dla gminy, a konkurencja nie śpi.

Oczywiście, realizacja części inwestycji będzie wymagała kilku lat, może nawet więcej niż jednej kadencji, aby je w całości zrealizować, jak np. budowa ścieżki pieszo-rowerowej. Zapewniam jednak , że wszystkie są jak najbardziej możliwe do zrealizowania. Wierzę, że znajdę sojuszników do realizacji tej wizji. Jeśli mieszkańcy obdarzą mnie zaufaniem, nie zawiodę. Fot. JB







Dziękujemy za przesłanie błędu