Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 1 marca. Imieniny: Albina, Antoniny, Radosławy
07/02/2024 - 12:05

Jacek Lelek o inwestycyjnym boomie w Starym Sączu i planach na następną kadencję

O tym, co udało się przez ostatnie 5,5 roku zrobić w gminie Stary Sącz i co w najbliższych latach jest jeszcze do zrobienia, z Jackiem Lelkiem, burmistrzem Starego Sącza i kandydatem w kwietniowych wyborach burmistrza, rozmawia Tomasz Kowalski.

Jacek Lelek

Kończy się najdłuższa do tej pory kadencja samorządu. Co w mieście i gminie Stary Sącz udało się zrobić przez ostatnie pięć i pół roku? Czym pan, panie burmistrzu, może się pochwalić?
- To była bardzo udana kadencja jeśli chodzi o zadania, które miały wpływ na rozwój Starego Sącza. Zaczynając od rzeczy podstawowych, trudnych, uciążliwych i kosztownych, ale bezpośrednio przekładających się na poziom życia mieszkańców, zbudowaliśmy 55 kilometrów kanalizacji sanitarnej i 17 kilometrów wodociągów.

Kosztowało nas to łącznie 75 milionów złotych, więc była to największa kwota spośród 180 milionów złotych wydatków inwestycyjnych. Udało się doprowadzić do finału powstanie strefy aktywności gospodarczej, oddać tak zwane leśne molo, halę sportową przy Szkole Podstawowej nr 1 w Starym Sączu, dokończyliśmy też budowę dwóch hal gimnastycznych przy szkołach w Gaboniu i Moszczenicy Niżnej, rozbudowaliśmy Centrum Kultury i Sztuki z Galerią IMO przy rynku za prawie 13 milionów złotych, dworzec autobusowy i parking Park&Ride wraz z kładką nad ulicą Jana Pawła II.

Dodajmy do tego nowy budynek filii biblioteki - w Przysietnicy, mnóstwo dróg na terenie gminy, rozbudowę szkoły w Barcicach, parkingi przy szkołach, termomodernizację budynków… Mógłbym długo tak wymieniać.

Plan przetargów na 2024 rok też jest bogaty…
- Cieszymy się, że poza skończonymi inwestycjami udało się nam zapewnić finansowanie kolejnych ważnych przedsięwzięć, choćby realizowanej przebudowy ulicy kardynała Stefana Wyszyńskiego, otwierającej nowe przestrzenie dla inwestycji przemysłowych jak i dla budownictwa wielorodzinnego, stanowiącej również obwodnicę Starego Sącza, która pozwoli wygodnie ominąć zabytkowe centrum miasta.

Podpisałem już umowę na budowę żłobka w Starym Sączu, mamy też w planach budowę szkoły w Popowicach, na dniach ogłosimy przetarg na długo zapowiadaną budowę domu pomocy społecznej, na którą również uzyskaliśmy dofinansowanie rządowe. Do tego dochodzi przetarg na budowę dwóch pierwszych bloków w ramach społecznej inicjatywy mieszkaniowej, więc możemy powiedzieć, że inwestycji przez najbliższe lata nie będzie brakowało.

Nie wszystkie sądeckie gminy decydują się na inwestycje w mieszkania. Co przekonało do tego starosądecki samorząd?
- Długo do tego dojrzewaliśmy, bo przez ostatnie 30 lat rzeczywiście niewiele się w tej kwestii działo. Sądeczanie są ludźmi bardzo zaradnymi i niezwykle sobie ceniącymi własność prywatną, więc najszybciej rozwijało się budownictwo jednorodzinne, a Stary Sącz nie był nawet obszarem zainteresowania deweloperów.

Jednak z jednej strony przygotowywaliśmy dla nich tereny i zachęcaliśmy do inwestycji, czego efektem jest ponad 80 mieszkań, ale też, gdy pojawiła się nowa idea czynszowych mieszkań społecznych, postanowiliśmy z tej szansy skorzystać.

Ogłoszony jest już przetarg na 104 mieszkania o powierzchni od 30 do 70 metrów kwadratowych, w przygotowaniu są kolejne dwa bloki, więc możemy mówić łącznie o około 300 nowych mieszkaniach oddawanych do dyspozycji w najbliższych latach, co mam nadzieję, pozytywnie wpłynie na demografię naszej gminy.

A czego z planów, które miał pan na początku kadencji, nie udało się zrealizować?
- Nie udało się przebudować drogi krajowej w Barcicach, do czego przygotowywaliśmy się już od 2017 roku. Wydawało się, że wszystko idzie w dobrą stronę, współpraca z zarządcą drogi układała się poprawnie, widać było, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad dąży do wykonania tego zadania.

Naszym zaś zadaniem było przy okazji tej inwestycji zadbanie o potrzeby mieszkańców Barcic, czyli budowę chodników, skrzyżowań, w tym skrzyżowania z prawdziwego zdarzenia z drogą na Przysietnicę, przebudowę sieci wodociągowej wraz z odwodnieniem i oświetleniem.

Niestety, stanęły temu na przeszkodzie pewne niepokoje społeczne, procedury bardzo mocno przeciągnęły się z powodu odwołań. W efekcie minęło sześć lat i niewiele się zmieniło.

Kandyduje pan w najbliższych wyborach, więc co jeszcze, poza przebudową drogi w Barcicach, znajdzie się w planach na następną kadencję?
- Droga w Barcicach to inwestycja generalnej dyrekcji, ja tylko mogę ją wspomagać i tworzyć sprzyjające warunki, bo to na pewno leży w interesie mieszkańców Barcic jak i całej gminy. A kontynuując gminne inwestycje, chciałbym przystąpić do budowy na zlokalizowanej przy rondzie Jana Pawła II czterohektarowej, gminnej działce, krytego, publicznego basenu i centrum rekreacji w Starym Sączu.

Wiem, że to przedsięwzięcie zarówno oczekiwane jak i kosztowne w późniejszym utrzymaniu, ale stać nas już na to. To jeszcze poprawi komfort życia i posłuży zdrowiu naszych mieszkańców. To, oczywiście, projekt rozłożony na lata, obejmujący również siłownię, korty tenisowe i lodowisko. Mamy również w planach dalszą rozbudowę sieci kanalizacji sanitarnej, choć nie będą to już tak wielkie jak dotąd projekty.

Dlaczego sieci kanalizacyjnej nie rozbudowują Sądeckie Wodociągi? Przecież gmina jest ich udziałowcem…
- Naprawdę, marzę o tym, byśmy mogli wrócić do partnerskiego modelu współpracy, jaki legł u podstaw założenia tej spółki. Niestety, obecnie brak współpracy z głównym udziałowcem, jakim jest miasto Nowy Sącz, uniemożliwia jej rozwój. To spółka powinna rozbudowywać sieć wodno-kanalizacyjną, a gminy powinny ten proces wspierać poprzez obejmowanie udziałów proporcjonalnie do zakresu realizowanego na terenie danej gminy.

Nieustającą zmorą Sądecczyzny jest smog. Co udało się w Starym Sączu zrobić, co planuje pan zrobić w najbliższych latach, by nie był tak dokuczliwy?
- Robimy bardzo dużo. Zaczęliśmy od siebie, dzięki temu już od wielu lat żaden gminny budynek nie jest ogrzewany węglem; używamy gazu. Byliśmy prekursorem we wdrażaniu programu dopłat do wymiany źródeł ogrzewania.

Robiliśmy to nawet wtedy, gdy nie udawało się uzyskać dofinansowania z programów unijnych i jeszcze przed uruchomieniem krajowego programu „Czyste powietrze”, na którym obecnie opieramy się w największej mierze i z którego pochodzą miliony złotych, jakie otrzymali nasi mieszkańcy. Gmina zapewnia doradztwo na najwyższym poziomie, przez co łatwiej jest otrzymać pieniądze. Dzięki temu udało się na terenie gminy wymienić już kilkaset pieców.

Ważnym elementem jest też wspierana przez nas komunikacja zbiorowa. Poza Nowym Sączem, jesteśmy liderem pod względem sieci i ilości autobusowych połączeń. Niestety, cieniem na to kładzie się stan ulicy Węgierskiej, ograniczającej szybkość dojazdu autobusów nowosądeckiego MPK. I tu znów konieczna jest współpraca z Nowym Sączem, niestety brak zainteresowania władz Nowego Sącza budową Węgierskiej-bis, czy choćby przebudową ulicy Węgierskiej.

Macie Państwo zatem sporo osiągnięć w działaniach proekologicznych, ale czy nie boi się pan, że najbliższa kadencja będzie dla samorządów szczególnie trudna właśnie powodu coraz większych ambicji klimatycznych Komisji Europejskiej?
- To może być problem, jednak będzie dotyczył wszystkich samorządów, a my nie jesteśmy w ogonie walki o czyste powietrze i wypełnianie innych celów. Ostatnie lata pokazały, że wiele było projektów, które początkowo wydawały się nie do zrealizowania, jednak z biegiem czasu znalazły się pieniądze, pomysły i technologie, dzięki którym te problemy rozwiązujemy. Mając świadomość, że Unia naprawdę wysoko postawiła sobie poprzeczkę, będziemy się jednak starali temu sprostać.

Czy widzi pan inne zagrożenia dla samorządu w najbliższych latach?
-
Zawsze dla samorządu groźne są wszelkie, nagłe zmiany, zwłaszcza w obszarze finansowania. Nigdy zapewne nie uda się wypracować modelu, który zadowalałby wszystkich, dlatego zarówno szansą jak i zagrożeniem mogą być prace nad nowym modelem finansowania samorządu. Dobrze, jeśli zostanie on wprowadzony z uwzględnieniem wielu perspektyw.

Sama idea jest dobra, jednak jej postrzeganie bardzo się różni z punktu widzenia ogromnych miast jak Warszawa i Kraków, inna już jest perspektywa Nowego Sącza, a jeszcze inna Rytra. Wszędzie mamy samorząd, ale trudno dopracować się jednego dla nich standardu. Na pewno wspólną cechą samorządów jest troska o swoich mieszkańców i obrona ich interesów.
Obawiam się też upolitycznienia samorządów.

Nie mam nic przeciwko partiom politycznym i ich członkom, natomiast niedobrze jest, jeśli atmosfera ostrego politycznego sporu schodzi do samorządu. Na naszym poziomie nie są ważne barwy polityczne, ważne są argumenty. Długo udawało nam się to utrzymać.

Sądzi pan więc, że jeśli w wiosennych wyborach pojawi się pana kontrkandydatka lub kontrkandydat, będzie startować z list partii, czy reprezentować środowisko, które inaczej widzi rozwiązywanie lokalnych problemów?
-
Jedno drugiego nie wyklucza, lecz mam nadzieję, że to kwestie lokalne będą tematem, na którego tle będzie się toczył ewentualny spór. Mam swoje sympatie polityczne, nie ukrywam swych poglądów, ale nie wpływa to na moje decyzje w sprawach dotyczących mieszkańców. ([email protected]) Fot. TK
 







Dziękujemy za przesłanie błędu