Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 28 maja. Imieniny: Augustyna, Ingi, Jaromira
28/04/2024 - 12:00

Co stało się w wyborach samorządowych 7 kwietnia w Gdyni?

W wyborach na prezydenta Gdyni w 2024 roku startowało pięcioro kandydatów: Marek Dudziński, Aleksandra Kosiorek, Przemysław Olczyk, Wojciech Szczurek oraz Tadeusz Szemiot. W pierwszej turze wyborów oddano w Gdyni 95 028 głosów, co oznacza, że frekwencja w mieście wyniosła 54,28%.

Skwer Kościuszki w Gdyni

W niedzielę 7 kwietnia w Polsce odbyły się wybory samorządowe. Siódmy raz Polacy wybierali swoich przedstawicieli do Sejmików Województw, Rad Powiatów, Rad Gmin, Miast i Rad Miejskich. Wybierano przedstawicieli w wyborach Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów Miast, a w przypadku Warszawy, również do Rad Dzielnic m. st. Warszawy.

W przypadku gmin i miast gdzie w pierwszej turze żaden z kandydatów nie uzyskał wymaganej większości głosów 21 kwietnia przeprowadzona zostanie druga tura wyborów. Do wielkiej, dla niektórych wręcz niezrozumiałej niespodzianki, doszło w Gdyni, gdzie dotychczas wygrywający od lat w pierwszej turze wyborów dotychczasowy prezent Wojciech Szczurek nie uzyskał wyniku pozwalającego objąć urząd, a nawet nie dostał się do drugiej tury. Dlaczego?

W drugiej turze wyborów rywalizacja rozstrzygała się między Aleksandrą Kosiorek a Tadeuszem Szemiotem. Zdaniem komentatorów wynik jaki osiągnął Szczurek w Gdyni jest największą wyborczą sensacją w kraju. Przez lata jego rządów Gdynia rozwijała się znacznie lepiej niż podobne, średniej wielkości polskie miasta. Wojciech Szczurek był przez lata świetnym prezydentem Gdyni, przykładem sprawnego samorządowca, umiejącego podejmować trudne decyzje .

Dlaczego więc Gdynianie po 26 latach nie chcieli aby nadal rządził ich miastem? Kampanię prowadził w podobny sposób jak w każdych poprzednich wyborach, nie był łączony z żadnym skandalem politycznym czy obyczajowym. Dlaczego więc nie dostał kredytu zaufania na kolejne 4 lata?

Według analityków i komentatorów przyczyn tej porażki jest kilka i wpłynęło na nią wiele czynników. Jednym z najczęściej powtarzanych zarzutów było zamknięcie się na głosy mieszkańców, trudna współpraca z otoczeniem prezydenta, lekceważenie przez prezydenckich współpracowników oraz marazm w miejskich inwestycjach. Być może dlatego, że Miasto Gdynia, które w ostatnich latach postrzegane było jako jedno z najlepszych do życia, z dobrymi warunkami płacowymi teraz stało się placem budowy, niekoniecznie zgodnym w wizjami mieszkańców.


Miejscy radni oraz dziennikarze podkreślają, że w ostatnich latach pojawiły się problem ze współpracą z ratuszem. Zarzucają dotychczasowemu prezydentowi zamknięcie się na współpracę, na pomysły innych. W efekcie zamknięcie się na uwagi mieszkańców zaowocowało rozkwitem ich aktywności. W mieście powstawało coraz więcej stowarzyszenia, których członków łączyło przekonanie, że władza ich nie słucha .

Kolejnym zarzutem bezpośrednio łączącym się z poprzednim a wysuwanym wobec prezydenta był brak ważnych inwestycji, których oczekiwali mieszkańcy jak chociażby przejazd przez tory przy ulicy Puckiej (budowa wiaduktu) czy też inwestycje kolejowe.

Być może przyczyną jest fakt, że Wojciech Szczurek przez lata budował pozycję podkreślając swoją daleko idącą apolityczność. Ten mechanizm działał dopóki samorządy swobodnie utrzymywały się z własnych środków, a w momencie gdy do Polski szerokim strumieniem popłynęły pieniądze z UE, a następnie gdy rząd Prawa i Sprawiedliwości więcej  środków rozdzielał centralnie, takie podejście stało się problemem.

Prezydent Szczurek nie był w stanie wywalczyć w Warszawie chociażby zmiany statusu estakady Kwiatkowskiego, chodziło o remont z pieniędzy pochodzących z budżetu centralnego. Porażką okazała się również sprawa budowy dla mieszkańców Gdyni lotniska. Inicjatywa i podjęte działania zakończyły się przegraną w sądzie sprawę. Stracone około 100 mln zł stało się balastem dla coraz bardziej obciążonego budżetu miasta.

Okazało się, że budżet Gdyni to prawie 900-milionowe zadłużenie . Taki stan miejskiej kasy wymusił ostre oszczędności, a władze miasta zaczęły oszczędzać na wszystkim. Podejmowano próby zamykania lub łączenia szkół, co jasne nie spotkało się w przychylnością rodziców. Skoro jak w każdym mieście tak w Gdyni wciąż pojawia się problem z dostępnością miejsc w szkołach. Takie działania – brak pieniędzy w budżecie oraz brak dogadania się w władzami centralnymi spowodował ograniczenie inwestycje, co skończyło zahamowaniem rozwoju w Gdyni.

Z wyjątkiem budownictwa mieszkaniowego w Gdyni w wielu miejscach powstają nowe osiedla mieszkaniowe – również w okolicy słynnego Skweru Kościuszki. Przy Parku Rady Europy w miejscu uczęszczanym i odwiedzanym przez turystów powstaje nowe osiedle mieszkaniowe, nie jest to inwestycja miejska - umiejętność dogadywania się w deweloperami a brak umiejętności negocjacyjnych na szczeblu krajowym kładła się cieniem na aktywności prezydenta.

Dodatkowo gdyńscy aktywiści zarzucali ekipie prezydenta wykorzystywanie w kampanii wyborczej publicznych pieniędzy, a nawet poruszanie się na granicy przepisów . Wśród zarzutów wymieniają wydawanie przez ratusz gazety, której twórcami są urzędnicy i która jest bezpłatnie dystrybuowana do mieszkańców oraz ogłoszenie konsultacji społecznych dotyczących stulecia miasta.

Chociaż obchody przypadają za dwa lata ratusz rozpoczął kampanię głośno i dużo wcześniej, wydrukował plakaty, zaczął kampanię związaną obchodami, Prezydent Szczurek ogłosił konsultacje w styczniu i stał się ich twarzą.

Do promocji wykorzystano plakaty, które znalazły się m.in. w autobusach, na przystankach czy w instytucjach miejskich: szkołach, w urzędach, halach sportowych. Skoro na plakatach jako główny inicjator obchodów znalazł się prezydent Szczurek – ratuszowi zarzucono promowanie obchodów w kampanii wyborczej łącząc dwa wydarzenia. (Katarzyna Mącznik) Fot. Pixabay







Dziękujemy za przesłanie błędu