Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 20 października. Imieniny: Ireny, Kleopatry, Witalisa
10/10/2018 - 10:00

Skąpski idzie na prezydenta do sądeckiego ratusza z esbekami na liście SLD

Zawrzało w środowisku sądeckich działaczy opozycyjny lat osiemdziesiątych, którzy wzięli pod lupę listę kandydatów na radnych Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jak się okazuje, znaleźli się na niej byli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa i tajni współpracownicy w czasach PRL. Co na to Rafał Skąpski, kandydat lewicy na prezydenta?

Burza rozpętała się po tym, jak sądecki fotografik, Sylwester Adamczyk, opublikował na Facebooku listę kandydatów na radnych sądeckiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej, na której wytropił byłych esbeków i tajnych współpracowników komunistycznych służb bezpieczeństwa.

Czytaj też Nowy Sącz: SLD Lewica Razem idzie do wyborów bez sztandarowej twarzy

- Sądecki SLD  wystawił dziesięć osób pracujących bądź współpracujących z SB. To chyba rekord Polski! - komentuje skład listy Adamczyk.

Swojego oburzenia nie kryje też były szef "Solidarności" Andrzej Szkaradek, działacz opozycyjny lat osiemdziesiątych,

- Nikt nie odbiera im prawa kandydowania na radnych w wyborach samorządowych i nikt im tego nie zabrania, ale ta lista jest dowodem na to, że spadkobiercy komuny idą po władzę. Nie było lustracji, nie było dekomunizacji i dlatego ci ludzie mogą teraz spokojnie  funkcjonować w życiu publicznym - mówi Szkaradek.

- Kiedy oskarżaliśmy lewicę o to, że są spadkobiercami PZPR i że powinni odpowiadać za zbrodnie stanu wojennego, wypierali się tego i mieli o to pretensje. Ta ratuszowa drużyna firmowana przez pana Skąpskiego, świadczy o tym, że SLD jest bardzo mocno związany ze służbami z okresu bezprawia i za to bezprawie biorą pełną odpowiedzialność.

Jak do tych komentarzy odnosi się kandydat lewicy na prezydenta Nowego Sącza Rafał Skąpski?

- Aktywność tych ludzi, którzy startują na radnych, została wywołana przez Prawo i Sprawiedliwość. Zostali skrzywdzeni zapisami ustawy o częściowym odebraniu uprawnień emerytalnych funkcjonariuszom służb specjalnych. To nie tylko odebranie praw nabytych, ale także wprowadzenie odpowiedzialności zbiorowej - mówi Skąpski. -  Sojusz Lewicy Demokratycznej zadeklarował, że jeśli w Sejmie otrzyma możliwość stanowienia prawa, zmieni ten zapis. Nic dziwnego, że ci poszkodowani lub ich rodziny chcą być aktywni politycznie poprzez nasze listy wyborcze. Także PO zreflektowała się, że jej decyzja z 2009 roku o częściowym odebraniu uprawnień emerytalnych była niesłuszna i już dzisiaj też deklarują pomoc - dodaje kandydat lewicy na prezydenta.

Czytaj też Miał być wstyd dla PiS. Przez sądeckiego agenta bezpieki wyszedł wstyd dla PO i posła Czerwińskiego?

- Nie spotkałem się z informacją, a szczegółowo badałem ten problem, żeby w Nowym Sączu po 1989 roku zdarzył się choćby jeden przypadek, aby wobec funkcjonariusza służb mundurowych, pracujących w czasach PRL, ktoś zgłosił jakąś skargę, doniesienie czy sformułował pozew. Czy któryś z tych ludzi otrzymał jakikolwiek zarzut? Nie było takiej sytuacji - mówi Rafał Skąpski.

Andrzej Szkaradek kipi jednak oburzeniem.

- Esbecy na listach na radnych, a dziś szefem SLD w Nowym Sączu jest tajny współpracownik stanu wojennego i kłamca lustracyjny. To orzeczenie sądu. Za to, co się teraz dzieje, jest odpowiedzialny w głównej mierze Lech Wałęsa i sygnatariusze okrągłego - mówi Szkaradek. To oni są winni tego, że po latach doszło do takiego właśnie paradoksu. 

***

Czasy PRL i okres transformacji ustrojowej po 1989 roku ciągle skrywają swoje tajemnice. Ich odkrywaniem i wnikliwym badaniem zajmuje się profesor Antoni Dudek, który uchodzi za specjalistę od transformacji ustrojowej Polski i archiwów IPN. Popularny historyk i politolog  jakiś czasu gościł w Nowym Sączu.

Druga połowa lat osiemdziesiątych była czasem erozji układu PRl-owskiego i czasem przygotowywania przez generałów z otoczenia Wojciecha Jaruzelskiego ewolucyjnej zmiany, która miała zapewnić im legitymacje do dalszego sprawowania władzy. Pytanie, na ile była to zmowa komunistycznych i solidarnościowych elit zawarta w Magdalence, a na ile było to projektowanie rzeczywistości i przyszłości przez służby specjalne. Rzeczywistości, w której u władzy mieli nadal pozostać komuniści - między innymi te kwestie poruszał podczas spotkania profesor Dudek.

- Na początku marca 1989 roku Kwaśniewski wysunął propozycję zgody na superprezydenta, w zamian za całkowicie wolne wybory do senatu. Opozycja wiedziała, że senat w sensie ustrojowym uzyska marne uprawnienia, ale będzie pierwszym po wojnie ciałem z pełną, demokratyczną legitymacją. Nastąpiła zgoda opozycji i przedstawicieli Kościoła, który odegrał rolę notariusza tego kontraktu - tłumaczył profesor .

Czytaj też  Profesor Dudek wyjawiał tajemnice okrągłego stołu. Zabrakło wolnych miejsc na wykładzie historyka w Nowym Sączu

- Komuniści nie przewidzieli jednak, że wybory przegrają na taka skalę. W ich spekulacjach mieli mieć 50 proc. głosów w senacie. Po wyborach 1989 rozpoczęła się erozja partyjnego aparatu, który wypowiedział posłuszeństwo PZPR. Pozostała jednak komunistyczna elita uformowana w czasach powojennych, która faktycznie dalej sprawowała władzę w służbach specjalnych, poddanych tylko częściowej weryfikacji i która w sposób nienaruszony pozostała w prokuraturze i sądownictwie.

Jak konkludował Dudek do takiego zakonserwowania komunistycznego układu przyczynił się rząd Tadeusza Mazowieckiego z jego sławetną grubą kreską, zamienioną na polityczny slogan będący symbolem nierozliczenia czasów komunistycznych zbrodni i nadużyć.

[email protected] fot. IM, Jm

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.






Dziękujemy za przesłanie błędu