Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 29 września. Imieniny: Michaliny, Michała, Rafała
25/07/2018 - 17:05

Radni opozycji: Jedno na pewno Iwonie Mularczyk się uda - odbuduje zamek…

Iwona Mularczyk jako kandydatka na prezydenta Nowego Sącza z ramienia PiS to jedna z największych niespodzianek kampanii wyborczej 2018, którą śmiało możemy już uznać za otwartą. Co o decyzji warszawskich władz partii myślą sami sądeccy radni? Ci z Prawa I Sprawiedliwości są raczej spolegliwi, ale już radny z Platformy Obywatelskiej nie kryje sarkazmu.

Szef Koalicyjny Klub Radnych „Prawa i Sprawiedliwości i Dla Miasta” Przemysław Gawłowski nie ukrywa, że namaszczenie Iwony Mularczyk również dla niego ogromnym zaskoczeniem. Wcześniej, do oficjalnego spotkania kandydatki ze strukturami miejskimi partii, jak większość jego kolegów znał ją jedynie jako żonę posła, z którą zazwyczaj widywał się jedynie w niedziele podczas mszy. Czy Mularczyk ma szanse w wyborach?

Zobacz też: Kim jest Iwona Mularczyk? Rozmawiamy z kandydatką PiS na prezydenta Nowego Sącza

- Już nawet telewizja TVN mnie o to pytała. Powiem tak, jak mówiła kiedyś nasza pani premier: wszyscy mówią damy radę, a my musimy dać radę. Myślę, że przy właściwym zdyscyplinowaniu i zwartych szeregach my też damy radę w Nowym Sączu chociaż nie będzie łatwo – komentował pytany o wyborcze szanse kandydatki PiS.

Gawłowski podkreśla, że na wspomnianym wyżej spotkaniu Mularczyk mile zaskoczyła nowosądeckich działaczy PiS. – Bardzo sensownie odpowiadała na wszystkie nasze pytania a pytana o konkretne propozycje inwestycji potrafiła przyznać, że jeszcze nie chce dzielić skóry na niedźwiedziu – podkreśla radny.

Podobny optymizm stara się zachować radny Patryk Wicher, który o żonie posła mówi w samych superlatywach przede wszystkim zwracając uwagę na jej dwie cechy – odporność na wpływy i ogromne doświadczenie jeśli chodzi o funkcjonowanie oświaty. – A wydatki oświatowe to lwia część wydatków miasta w budżecie – podkreśla Wicher, który jest przekonany, że „Warszawa” dogłębnie przemyślała tę decyzję.

Zobacz też: Już wiadomo kogo sądecki PiS namaścił na prezydenta. Kiedy klepnie to Kaczyński?

Z kolei przewodniczący Rady Miasta Janusz Kwiatkowski zaznacza, że jako członek PiS musi podejść do tematu spolegliwie, ale dał sobie tydzień – rozmawialiśmy, gdy akurat jechał na urlop – na przemyślenie całej sytuacji.

 – Ja bardzo się cieszę i popieram młodych ludzi, którzy chcą coś robić, chcą pracować w samorządzie. Mają zupełnie inne spojrzenie od nas, starszych i mają wiele inicjatywy. Jak wrócę do Nowego Sącza, będę chciał się z nimi spotkać, może również i z panią Mularczyk i wspólnie zastanowić, co dalej. Jeśli poproszą mnie o pomoc, to na pewno będę chciał im takiej pomocy udzielić. Panią Mularczyk znam od zawsze, bo przecież z jej mężem od początku razem tworzyliśmy struktury PiS w mieście – mówi nad wyraz dyplomatycznie.

- Serce mi krwawi, że miasto z taką wielką i wielowiekową tradycją jak Nowy Sącz jest tak niedoceniane przez PiS. Żal wielki, że dożyliśmy czasów, w których władze partii z Warszawy dyktują, kto ma kandydować na naszego prezydenta, że wskazują osobę, która nie ma żadnego dorobku i jest zupełnie nierozpoznawalna. To zwykłe partyjniactwo. PiS chyba zapomniał co oznacza słowo: nepotyzm. W Nowym Sączu jak w soczewce teraz widać, że partia ta prowadzi swoją politykę w myśl zasady: bierni, ale wierni – mówi bezpardonowy jak zwykle radny Hózef Hojnor z PO.

Zobacz też: Jak to z tym wyborem żony Mularczyka na kandydatkę na prezydenta w PiS było?

Hojnor z ironią dodaje, że wierzy, że jeden punkt wyborczy - jeśli taki się oczywiście pojawi w programie Iwony Mularczyk - na pewno uda się zrealizować. Chodzi o odbudowę sądeckiego zamku. – Pani Mularczyk odbuduje zamek za pieniądze z reparacji wojennych, które załatwi jej mąż poseł Arkadiusz Mularczyk – śmieje się radny.

Grzegorz Fecko też się śmieje. – To taki rodzaj zaskoczenia, jaki czasem mamy przy słuchaniu odpowiedzi w teleturnieju Familiada. Ja mogę się tylko cieszyć z tego, że pani Mularczyk jest  z mojego osiedla i z mojej parafii. Nie można jej jednak lekceważyć w wyborach, bo w końcu startuje pod szyldem takiej, a nie innej, wyjątkowo rozpoznawalnej na Sądecczyźnie partii. Mam jednak nadzieję, że nasz kandydat, pan Leszek Zegzda przekona do siebie wyborców swoim ogromnym doświadczeniem i w końcu pierwszy raz od wielu lat trafi w pracowite ręce.

Przy okazji Fecko zaznacza, że jego słowa o tym, że Ryszard Nowak jednak z pracy w samorządzie nie zrezygnuje mogą się okazać prorocze. – Po poniedziałkowych rewelacjach myślę, że pan Nowak za namową swoich środowisk wystartuje w wyborach. Przecież jego kandydat, pan Krzysztof Głuc bez poparcia PiS może się czuć wyjątkowo zniechęcony…

Czytaj też Dlaczego Ryszard Nowak odszedł z PiS-u? Co mu zrobił Jarosław Kaczyński?

ES [email protected] Fot.: archiwum sadeczanin.info







Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe