Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 18 listopada. Imieniny: Klaudyny, Romana, Tomasza
16/10/2018 - 09:10

Nie jestem zwolennikiem „gdybania” - podejmuję szybkie decyzje

O co chodzi z „jedynkami” na listach PIS do powiatu? Na ostatniej sesji Rady Powiatu Nowosądeckiego zrobiło się gorąco, chociaż do tej pory sesje upływały pod znakiem porozumienia i spokoju. Ze starostą Markiem Pławiakiem rozmawiamy o wspierających go radnych z PiSu, mądrej opozycji i konsternacji po publikacji list wyborczych do Powiatu oraz szansach na reelekcję.


- Zrobiło się bardzo gorąco na politycznej scenie. W spokojnym na ogół samorządzie powiatowym też zawrzało za sprawą list wyborczych PiSu…

- Zawsze tak jest przed wyborami. A te są szczególne ze względu na zmiany wprowadzone w ordynacji. Kadencja została wydłużona do pięciu lat, ograniczono tez start osób piastujących wysokie stanowiska w spółkach Skarbu Państwa. Nie można również jednocześnie startować na wójta i na radnego powiatowego. To wszystko sprawia, że niektóre osoby zostały pozbawione „wentylu bezpieczeństwa” i musiały postawić wszystko na jedną kartę.

- Pan też stawia wszystko na jedną kartę?
- Jestem poważnym człowiekiem. Jeśli decyduję się na start do Rady Powiatu Nowosądeckiego, to nie startuje równocześnie do rady gminy czy na wójta. Nie można w ten sposób mieszać wyborcom w głowach. To dla nich strata głosu - przecież i tak można piastować tylko jedno stanowisko.

- A co z „jedynkami” na listach PiSu do Powiatu? Pan jest na pozycji trzeciej, a wicestarosta na drugiej. Dlaczego tak się stało, skoro radni i mieszkańcy są zadowoleni z waszej pracy? Cztery lata z rzędu udzielali wam jednogłośnego absolutorium.
- Nie chciałbym komentować tej sprawy. Najbardziej dosadnie skomentował to członek Zarządu Marian Ryba podczas ostatniej sesji oraz wiceprzewodniczący Jan Gomółka. Polecam odsłuchanie tego końcowego fragmentu sesji rady Powiatu Nowosądeckiego. Każdy wyrobi sobie opinię.

- Będę jednak drążyć ten temat. Podobno listy PiSu należało odmłodzić, dać szansę nowym osobom…
- Proszę dokładnie przeanalizować, kto jest na „jedynkach” w poszczególnych okręgach, czy na pewno ludzie młodzi i debiutanci. I wszystko będzie jasne.

- Nie jest Pan zwolennikiem dawania szansy młodym ludziom?
- Zdecydowanie jestem, ale przy tworzeniu list wyborczych liczy się wynik, a ten robili znani i cenieni samorządowcy, którzy są znani mieszkańcom i wiele dla nich zrobili. Powtarzam - nie chcę tego szerzej komentować. Nie ja układałem listy.

- Chciałby Pan zostać ponownie starostą?
- Tak. Nie będę ukrywał, że jest jeszcze sporo rzeczy do zrobienia. Nie lubię zostawiać po sobie niedokończonych spraw, to nie w moim stylu. Chciałbym dokończyć rozpoczęte inwestycje i realizować następne. Miałem też sporo sugestii od mieszkańców, aby startować w wyborach. Nie mogłem ich zawieść.

- Tyle tylko, że starostę wybiera Rada Powiatu.
- To prawda, ale najpierw trzeba zostać radnym. W powiecie sytuacja jest bardziej skomplikowana niż w gminach czy miastach. Starosta nie jest wybierany bezpośrednio przez mieszkańców. Najpierw musi wystartować w wyborach na radnego powiatowego, a później jest wybieramy przed Radę Powiatu.

- Jest szansa na reelekcję?
- Mam taką nadzieję. Nasze osiągnięcia mówią same za siebie. Zrobiliśmy sporo. Bardzo dobrze współpracowało się z radnymi, również tymi opozycyjnymi. To mądrzy ludzie, którzy widząc potrzebę kolejnych inwestycji i rozwoju Sądecczyzny nie blokowali nas „dla zasady”, tylko wspierali. Oczywiście dziękuję również radnym z klubu PiS, którzy wspierali mnie i Zarząd. Zawsze byłem otwarty na rozmowy i sugestie. Wiadomo, że nie da się zrobić wszystkiego w cztery lata, ale naprawdę wiele rzeczy się udało i wszyscy możemy być z nich dumni. Cieszę się też, że w Starostwie Powiatowym i naszych jednostkach pracują dobrze przygotowani urzędnicy, których doświadczenie jest nieocenione przy podejmowaniu ważnych decyzji. Dziękuję im za to. Nie od dzisiaj wiadomo, że sam lider niczego nie osiągnie – potrzebny mu jest dobry i zgrany zespół. I jako Zarząd Powiatu mieliśmy taki do dyspozycji. 

- A co będzie, jeśli…
- Nie zastanawiam się nad tym. Cały czas pracujemy wraz z wicestarostą Antonim Koszykiem i członkami Zarządu: Marianem Rybą i Franciszkiem Kantorem nad kolejnymi inwestycjami, rozwiązujemy codziennie pojawiające się problemy. Nie jestem zwolennikiem „gdybania”. Podejmuję szybkie decyzje adekwatnie do sytuacji. Mam tylko nadzieję, że mieszkańcy docenią naszą czteroletnią pracę na rzecz rozwoju Sądecczyzny i poprawy jakości życia.

Artykuł sponsorowany

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.
Największa w regionie, nowosądecka Grodzka Spółdzielnia Mieszkaniowa, obchodziła jubileusz 60-lecia swego istnienia:






Dziękujemy za przesłanie błędu

Motoryzacja Jesienią 2018 Partnerzy