Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 20 października. Imieniny: Ireny, Kleopatry, Witalisa
06/08/2018 - 06:35

Mularczykowa jest dobra na wszystko? Niedługo "wyskoczy z lodówki "

Chce sprawdzać bezpieczeństwo w mieście, zakładać kanalizację w Piątkowej, martwi się o niepełnosprawnych... Iwona Mularczyk , żona posła i kandydatka na prezydenta Nowego Sącza, ostro ruszyła z kampanią. Stara się być wszędzie. Sceptycy takiej strategii mówią, że to wyborczy falstart i jak na początek jest jej wszędzie "za dużo".

Fejsbukowy profil Iwony Mularczyk  zapełnia się codziennymi doniesieniami, gdzie kandydatka na prezydenta była i co robiła. Lokalni żurnaliści zapraszani są na briefingi, ale  na ostatnim spotkaniu przed siedzibą sądeckiej policji, z dziennikarską frekwencją było krucho.  Zamysł, żeby pokazać w mediach, jak przyszłej pani prezydent leży na sercu bezpieczeństwo drogowe w mieście,  spalił więc na panewce.

Czytaj też Kiedy przestanie być "żoną posła". Czy Iwona Mularczyk odzyska tożsamość? 

Wśród tych, którzy z politycznych kuluarów obserwują poczynania Iwony Mularczyk, nie brak takich, którzy tę strategię wyborczej ofensywy już na samym starcie oceniają krytycznie.

- Jak na początek jest jej za dużo. Chce być wszędzie naraz i pokazać, że wszystko ogarnia, natychmiast. Niektórzy złośliwcy mówią, że niedługo wyskoczy z lodówki - komentuje wyborczą aktywność  Mularczykowej jeden z lokalnych, politycznych działaczy, który pod nazwiskiem kandydatki PiS na prezydenta, krytykować nie chce.

Czytaj też Czy w walce o władzę w sądeckim ratuszu Głuc wbije nóż w plecy Mularczykowej? 

Co na to Iwona Mularczyk?

Nie ma jeszcze daty wyborów samorządowych, a pani już wszędzie pełno. Czy to nie jest przedwyborczy falstart? - pytamy.
Myślę, że to niewłaściwe słowo. Jeżeli cokolwiek robimy dla miasta, to nigdy to nie jest falstartem.

Można odnieść wrażenie, że chce pani narzucić tempo tej kampanii. Dyktować tematy... Nie. Robię to, co uważam, że powinnam robić. Jeżeli są ważne kwestie dla miasta po prostu je realizuję. Nie zamierzam odkładać pewnych rzeczy, tylko dlatego, że kampania dla niektórych rozpocznie się we wrześniu. Jeśli coś  w Nowym Sączu ma się zmienić, trzeba zabrać się do pracy.

Mąż  pani doradza w kampanii?
Wspiera mnie i pomaga. Nie wyobrażam  sobie, żeby miał stać,  z boku w tych wszystkich kwestiach które  go dotyczą jako mieszkańca.

Jak nakazuje wyborcza moda, otacza się pani młodymi ludźmi. Weźmie ich pani na listę kandydatów do miejskiej rady?
Listy jeszcze nie mamy. Na razie trwają rozmowy.  Cały czas spotykamy się z ludźmi. Każdy wnosi coś nowego. Na pewno będą to kandydaci, dla których bliski jest Nowy Sącz i którzy chcą pracować dla Nowego Sącza. Lista ma być po prostu dobra. Otwarta na szerokie grono ludzi, nie tylko z PiS, ale także ze stowarzyszeń. To ludzie, którzy działają razem ze mną od wielu lat.

Jaki ma pani wpływ na to, kto znajdzie się na listach Prawa i Sprawiedliwości.
Jako osoba, która zyskała rekomendację na kandydata na prezydenta miasta,  mam na to znaczący wpływ.

Przewietrzy pani obecny skład? Chce pani postawić na zupełnie nowych ludzi, czy też chce pani znaleźć oparcie w starych, prawicowych ratuszowych wyjadaczach ?
Moja kandydatura miała połączyć wiele środowisk i mam nadzieję, że to się uda. Wierzę w to, że na listach znajdą  sie i osoby z doświadczeniem i działacze społeczni i ludzie zupełnie nowi.

Ustawia sie do pani kolejka? Czy też napotyka pani opór materii wśród pisowskich działaczy, którzy, co tu dużo mówić, byli w szoku,  kiedy objawiła sie pani jako pretendentka do fotela prezydenta miasta.  
Naprawdę,  jest pełna współpraca, przede wszystkim z młodymi i doświadczonymi działaczami. Wszyscy wiedzą, że te wybory to przygotowanie miasta otwartego na mieszkańców.

Ma pani za sobą pierwsze spotkania z wyborcami. Jak panią przyjmują?
Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem otwarta i komunikatywna. Staram się podchodzić do pewnych kwestii tak, żeby  rozwiązać je rozmowami. A ci, którzy mnie nie znają...  z relacji wynika, że są to raczej pozytywne opinie.

Pierwsze koty za płoty? Chce pani powiedzieć,  że nie jest źle?
Na pewno pierwszy moment, kiedy okazało się, że to ja zyskałam od partii rekomendację, był dla niektórych zaskoczeniem . Po dwóch tygodnikach mojej pracy jest już inaczej.

Pierwszy szok już minął?
Przychodzą do mnie ludzie, którzy chcą ze mną współpracować. Od dwóch tygodni prowadzę rozmowy z różnymi środowiskami. Efektem jest coraz ściślejsza współpraca.

[email protected] 

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji





Dziękujemy za przesłanie błędu